• facebook
  • rss
  • W szkole z tańcem i Różańcem

    dodane 16.10.2014 00:00

    – Dzieci to nie są figury w muzeum. Muszą mieć czas na to, żeby dać upust swojej energii, ale uczymy je także, jak się wyciszyć, by zbliżyć się do Boga – mówi Łukasz Gniazdowski.

    Po raz drugi w Nowym Mieście nad Pilicą odbyła się Oaza Modlitwy Dzieci Bożych. Uczestniczyło w niej 130 dzieci i animatorów z diecezji. Swoją bazę noclegową mieli w Publicznej Szkole Podstawowej im. kard. Stefana Wyszyńskiego.

    Ważniejsze są dzieci

    Szkołą zarządza Janina Wyszkowska. Udostępniła dzieciom cały budynek, a także boiska i szkolną stołówkę. – Rok temu, gdy gościliśmy dzieci podczas Oazy Modlitwy, miałam większe obawy, ale tylko dlatego, że nigdy wcześniej za mojej kadencji w szkole nie był organizowany nocleg. Jest satysfakcja, gdy słyszymy pochlebne opinie od dzieci z Kutna czy Skierniewic, ale korzystają na tym również nasi uczniowie. W tym roku uczestniczy ich aż 40. Doszło do zabawnych sytuacji. Gdy zbliżał się termin OM, dzieci wołały do katechetki: „Niech mnie siostra zapisze na ten nocleg!”. Dla nich to wielka atrakcja nocować w murach szkoły, w której się uczą – mówi J. Wyszkowska.

    Dzieci przyjechały w piątek 10 października. Sen z oczu dyrektor nowomiejskiej szkoły spędzała awaria kotła centralnego ogrzewania. Udało się ją usunąć dopiero przed północą. Dla organizatorów OM to znak Opatrzności, tak jak pogoda. Ciepłe noce i dni sprzyjały aktywnemu pobytowi oazowiczów. Nie mogli oni narzekać również na wyżywienie. Nic dziwnego, skoro do pomocy w kuchni przychodziły mamy miejscowych dzieci, a kanapki przygotowywała też dyrektor Wyszkowska. Szkolne kucharki Zofia Seliga i Jolanta Kasprzycka zrezygnowały nawet z imprez rodzinnych. Obie w sobotę były zaproszone na wesela. Wolały gotować dla dzieci.

    Sala jak kaplica

    Oazę Modlitwy trudno byłoby zorganizować, gdyby nie pomoc animatorów. – Dzieci to nie są figury w muzeum. Muszą mieć czas na to, żeby dać upust swojej energii, ale uczymy je także, jak się wyciszyć, by zbliżyć się do Boga – mówi Ł. Gniazdowski. Trzydniowe spotkanie odbywało się pod hasłem: „Który jesteś w niebie”. Najwięcej zajęć było w sobotę. Dzieci uczestniczyły w Mszy św. w miejscowym klasztorze oo. kapucynów i zwiedzały Muzeum bł. o. Honorata Koźmińskiego. Poznały przez to bliżej głównego patrona diecezji łowickiej. Popołudnie spędziły na grach i zabawach. Obejrzały również film „Niebo istnieje naprawdę”. – Na tej oazie jestem pierwszy raz i bardzo mi się podoba. Mam porównanie, bo uczestniczyłem już w oazie dwutygodniowej – mówi Szymon Górzyński z Lubani. Z niecierpliwością czekał na wieczór uwielbienia. Sala gimnastyczna tętniła wówczas życiem podczas śpiewów i tańców wielbiących Boga. Po krótkiej przerwie zamieniła się w kaplicę. Oazowicze modlili się Różańcem przed Najświętszym Sakramentem. OM zakończyła niedzielna Msza św. w kościele parafii pw. Opieki Matki Bożej Bolesnej. Tuż przed wyjazdem dzieci ucałowały relikwie św. Jana Pawła II, w związku z przypadającym 12 października Dniem Papieskim. Wikary tej parafii ks. Sylwester Bernat jest głównym organizatorem diecezjalnego spotkania dzieci. – Jestem wdzięczny wszystkim kapłanom i świeckim, którzy zorganizowali przyjazd i pomagali mi na miejscu. Także s. Zofii Władyszewskiej, która animowała zajęcia dla dzieci. Wolontariusze spisali się na medal. To grupa, która pomagać będzie w organizacji najbliższych ŚDM. Było wielu darczyńców, którzy przekazali nam jedzenie, w tym ciasta i słodycze. Cieszę się z pomocy rodziców, a przede wszystkim ze współpracy ze szkołą. Z dyrektor Wyszkowską myślimy nad tym, żeby wpisać OM na stałe w kalendarz wydarzeń szkolnych. Oaza odbywałaby się tu co roku, w drugi weekend października – mówi ks. Bernat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół