• facebook
  • rss
  • Leśni ludzie „Weryho”

    dodane 13.11.2014 00:00

    W Gimnazjum im. Marii Rodziewiczówny okrągłą rocznicę urodzin i śmierci patronki obchodzono dwa dni. Efekt? Odsłonięte dwa pomniki, wypite gary kawy zbożowej, zdarte gardła. „Obudzono” nawet powstańców Warszawy.

    Uroczystości związane ze 150. rocznicą urodzin i 70. śmierci pisarki w Gimnazjum w Żelaznej obchodzone były hucznie. Zorganizowano konkursy plastyczny i multimedialny, odwiedzono miejsca związane z patronką, a także wzniesiono dwa pomniki (na cmentarzu parafialnym i na terenie Rolniczego Zakładu Doświadczalnego). W przygotowania, poza kadrą pedagogiczną i uczniami, włączyły się władze gminy, miejscowa parafia, dyrekcja Rolniczego Zakładu Doświadczalnego, Gminna Biblioteka Publiczna, strażacy i Stowarzyszenie Kobiet Aktywnych.

    Detektywistyczna przygoda

    Pierwszy dzień obchodów (7 listopada), podczas którego odsłonięto pamiątkową tablicę na cmentarzu, gdzie pierwotnie pisarka była pochowana, zdominowały warsztaty „W poszukiwaniu chaty leśnych ludzi” dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. Niezwykłą lekcję na podstawie zebranych pamiątek po pisarce poprowadził Biegnący Wilk – Dariusz Morsztyn, pasjonat i tropiciel śladów pisarki. – W możliwie najlepszy sposób starałem się pokazać młodzieży, że zdobywanie wiedzy o Marii Rodziewiczównie, ziemiance i pisarce posługującej się pseudonimami „Mario”, „Weryho”, może być historyczno-detektywistyczną przygodą – mówi D. Morsztyn, który – opowiadając o Rodziewiczównie – zachęcał młodzież do tego, aby poszukiwała korzeni swoich rodzin, swojej miejscowości i by dopytywała dziadków o każdy kamień, obelisk czy niezrozumiały napis. – Taka dociekliwość prowadzi do niezapomnianej przygody. Tak było w moim przypadku. Zbierając pamiątki, zdjęcia po pisarce, odnalazłem miejsce, w którym znajdowała się chata tytułowych leśnych ludzi. Wcześniej sądziłem, że to miejsce jest jedynie genialną fikcją literacką – opowiada z satysfakcją pan Darek, który drugiego dnia obchodów prezentował zebranym wystawę zdjęć pisarki i pamiątki, które po niej zostały. Uwagę przybyłych przykuwały zdjęcia pochodzące z czasów powstania warszawskiego, w którym M. Rodziewiczówna brała udział, a także jej osobiste rzeczy. Paniom od razu w oko wpadły torebka pisarki i srebrna broszka.

    Odrobiona lekcja

    W centrum drugiego dnia obchodów okrągłych rocznic znalazła się uroczysta Msza św. w intencji śp. M. Rodziewiczówny, po której odsłonięto i poświęcono pomnik na terenie Rolniczego Zakładu Doświadczalnego. W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele rodu Rodziewiczów, profesorowie SGGW w Warszawie, a także miłośnicy talentu pisarki, na których wielkie wrażenie zrobiła prezentacja przygotowana przez grupę rekonstrukcyjną Batalionu Wigry. Rekonstruktorzy nie tylko przybliżyli wydarzenia związane z powstaniem warszawskim, w którym uczestniczyła pisarka, ale także opowiedzieli o losach batalionu, który tworzyli harcerze zafascynowani książką „Lato leśnych ludzi”. Opowiadanie wzbogacono pokazem multimedialnym i inscenizacjami. Obchody zakończyło wspólne patriotyczne śpiewanie, poprowadzone przez Annę Przybysz. – Zaraz po powrocie do domu zabiorę się za czytanie książek Rodziewiczówny – mówi pan Zbyszek. – Podczas tych uroczystości było mi wstyd, że tak mało wiem o pisarce, która była wielką patriotką, miłośniczką ziemi i wielką społecznicą. Jej słowa: „Są dwie potęgi, którym trzeba dać wszystko i w zamian nie brać nic – to Bóg i ojczyzna” długo zostaną w mojej pamięci. Podobnie jak pieśni patriotyczne, przy których śpiewaniu o mało nie zdarłem gardła. Wychodząc ze szkoły, miałem satysfakcję podobną do tej, która towarzyszy uczniowi otrzymującemu piątkę. Będąc tu dziś, odrobiłem jakąś lekcję. I, co ważne, wiem, co mam zadane na zimowe wieczory.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół