• facebook
  • rss
  • Przychodzą, by prosić

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 47/2014

    dodane 20.11.2014 00:00

    – Nie szukam czyichś wizji i opisów czyśćca. Na szczęście to wielka tajemnica. Ale wiem, że modlitwa za zmarłych jest bardzo ważna i skuteczna – mówi s. Teresa ze Zgromadzenia Świętej Rodziny z Bordeaux.


    Każdy z nas ma tam kogoś bliskiego, a jednak często o nich zapominamy. Dusze czyśćcowe, jak pisała św. s. Faustyna, nie mogą wymodlić sobie potrzebnych łask. Czkają na naszą pomoc. W listopadzie łatwiej nam o nich pamiętać, ofiarować odpust, zamówić Mszę św. Są i tacy, którzy od kilkudziesięciu lat nie przestają wspierać tych, którzy w drodze do nieba potrzebują jeszcze oczyszczenia.


    Oczyszczanie intencji


    – Moje nabożeństwo do dusz czyśćcowych zrodziło się bardzo dawno temu i na początku miało wymiar egoistyczny – opowiada s. Teresa. – Po śmierci mojego dziadka miałam zająć jego pokój i podczas solidnych porządków mama znalazła karteczkę z tytułem „Modlitwa skuteczna”. Byłam wtedy w I klasie liceum, miałam bardzo wiele potrzeb, a tu takie hasło. Nie zostało nic innego, jak tylko się modlić – śmieje się siostra.


    Okazało się, że było to nabożeństwo św. Teresy od Dzieciątka Jezus do dusz czyśćcowych, polegające na 100-krotnym odmówieniu „Wiecznego odpoczynku”. – Wyczytałam, że w ten sposób można pomóc zmarłym, a na pewno zyskać coś dla siebie. Modlitwa zajmowała mi 10–15 minut. Po jakimś czasie zorientowałam się, że nie zależy mi już tak na moich prośbach, ale na tym, by pomóc tym cierpiącym – tłumaczy s. Teresa.


    Jej intencje oczyściły się szczególnie po lekturze „Dzienniczka” św. Faustyny, która podczas wizji czyśćca widziała, jak dusze palone są ogniem tęsknoty za Bogiem. – Kościół mówi, że to, o co zawsze możemy się modlić, to zbawienie dla siebie i innych. Dlatego to robię. I choć nie zależy mi już na moim zysku, w trudnych sytuacjach zwracam się do dusz czyśćcowych. Tak było choćby podczas podróży po Białorusi. A w zakonie przekonałam się, że zmarli przychodzą do nas, czasem nawet bezpośrednio, by prosić o modlitwę – opowiada.


    Naczynia połączone

    
Maria i Janusz Kuśmirkowie od ponad 20 lat doświadczają łask, jakie płyną z modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące. Początki ich relacji ze zmarłymi, podobnie, jak w przypadku s. Teresy, powodowane były własnymi potrzebami.

    
– W naszej rodzinie kilka osób dotkniętych było chorobą alkoholową. Bardzo staraliśmy się im pomóc, ale niestety bezskutecznie. Kiedy zawiodło wszystko, zwróciliśmy się o pomoc do dusz w czyśćcu – wspomina pani Maria.

    
Obiecali Bogu, że co miesiąc będą zamawiać kilka Mszy św. za dusze w czyśćcu cierpiące, prosząc je w zamian o modlitwę wstawienniczą w intencji zniewolonych nałogiem. – Zostaliśmy wysłuchani! Ku naszemu zdziwieniu pierwsza osoba zgłosiła się na leczenie. Po jakimś czasie kolejni bliscy uwolnili się z alkoholizmu. A wydawało się to wprost niemożliwe! Oczywiście, wiemy, że to nie dusze czyśćcowe nas wysłuchały, ale Bóg spełnił nasze prośby za ich wstawiennictwem – tłumaczy pani Maria.


    W tym czasie państwo Kuśmirkowie doszukali się także wielu wypowiedzi świętych na temat dusz czyśćcowych i głęboko wzięli je sobie do serca. – Bóg bardzo kocha dusze czyśćcowe i właśnie ze względu na swoją miłość do tych biednych dusz wysłuchuje naszych modlitw – tłumaczy pan Janusz. – Św. o. Pio mówił: „Musimy się modlić za dusze w czyśćcu cierpiące. To niewiarygodne, co one mogą uczynić dla naszego duchowego dobra”. Św. Katarzyna z Bolonii twierdziła nawet, że to, czego nie mogła uzyskać przez świętych w niebie, otrzymała natychmiast, kiedy zwróciła się do dusz w czyśćcu. Było to dla nas duże zaskoczenie, bo wcześniej nic nie wiedzieliśmy na ten temat. Okazuje się też, że modląc się za te biedne dusze, zyskujemy orędowników w niebie, którzy proszą za nami u Boga, dzięki czemu, jak długo żyjemy na ziemi, stajemy się lepsi, a po śmierci szybciej uwolnieni zostaniemy z czyśćca. Pisała o tym Maria Lataste. Zaś św. Jan Maria Vianney poucza, że gdyby wiedziano, jak wielką moc posiadają te dusze nad Sercem Bożym i jakie łaski można za ich wstawiennictwem uzyskać, nie byłyby tak bardzo opuszczone.

    
Państwo Kuśmirkowie mówią, że dziś nie proszą już o nic dla siebie, bo wiedzą, że Bóg da im to, co najlepsze. – Wiemy jednak, jak ważna jest modlitwa za zmarłych, dlatego przez Serce Maryi ofiarujemy Panu Bogu Msze św., Różaniec, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, odpusty, jałmużnę, dobre uczynki i nasze cierpienia za dusze czyśćcowe. My modlimy się za nie, one modlą się za nas. Przez chrzest św. zostaliśmy złączeni ze świętymi i z duszami czyśćcowymi w jedną społeczność, jedno Mistyczne Ciało Chrystusa, dlatego możemy i powinniśmy im pomagać. Jesteśmy jak połączone naczynia.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół