• facebook
  • rss
  • 16 marzeń o wolnej Polsce

    Monika Augustyniak

    |

    Gość Łowicki 10/2015

    dodane 05.03.2015 00:00

    – Dlaczego młodzież interesuje się tak bardzo żołnierzami i dziewczynami wyklętymi? Bo młodzi lubią prawdziwych bohaterów, nie tych kreowanych przez media – mówi Szymon Nowak.

    Historią interesuje się od najmłodszych lat. Już w szkole jego pasją stały się powstanie warszawskie i okres PRL. Dziś, jako wykształcony historyk, spełnia swoje marzenia i nie tylko odkopuje prawdę o tych wciąż nieodkrytych do końca wydarzeniach, ale też opisuje je w swoich książkach i publikacjach. W ciągu niecałych 2 lat wydał już 3 pozycje historyczne. 26 lutego, na kilka dni przed obchodami związanymi z oddaniem czci bohaterom wyklętym, odbyła się promocja najnowszej książki Szymona Nowaka pt. „Dziewczyny wyklęte”. 28 lutego prezentował swoją publikację podczas wieczornicy w kaplicy pw. Niepokalanego Serca NMP w Skierniewicach.

    Partyzantka i The Beatles

    Skierniewiczanin ukończył Wydział Historii Wyższej Szkoły Humanistyczno-Pedagogicznej w Łowiczu. O powstaniu warszawskim mówi, że to najciekawsza i najpiękniejsza polska bitwa. Owszem, fizycznie przegrana, ale moralnie zwycięska po stokroć. Podobnie myśli o żołnierzach i pannach wyklętych. – To są prawdziwi bohaterowie. Komuniści ich wyklęli, zakopali głęboko na „Łączce”, a żeby ślad o nich zaginął, nad nimi chowali swoich towarzyszy. Ale świat się o nich dowiedział i dziś Polacy, w tym wielu ludzi młodego pokolenia, domaga się uznania ich za bohaterów narodowych – mówi pan Szymon.

    Szacuje się, że w konspiracji antykomunistycznej działało od 120 do 180 tys. Polaków, zaś w oddziałach leśnych było ich ok. 13–17 tys. – W swojej poprzedniej książce „Oddziały wyklętych” za początek partyzantki antykomunistycznej uznałem bitwę pod Surkontami w sierpniu 1944 r. Podczas gdy Warszawa oczekiwała pomocy od Sowietów, część Polaków na Kresach już musiała bronić swojego życia i wolności przed najeźdźcą ze Wschodu. Partyzantka trwała do 1963 r., kiedy umarł ostatni partyzant Józef Franczak ps. „Lalek”. To był czas, kiedy w Anglii rozbrzmiewała już muzyka Beatlesów, a Amerykanie walczyli w Wietnamie. Tam była już nowa epoka, a nasi rodacy wciąż oddawali życie w imię wolnej Polski – opowiada historyk.

    Pierwszy nakład książki „Oddziały wyklętych”, wydanej przez „Frondę”, rozszedł się na tyle szybko, że wydawnictwo zdecydowało się na dodruk. Widząc tak duże zainteresowanie tematem, zarówna pan Szymon, jak i prezes wydawnictwa postanowili pójść za ciosem i opisać losy kobiet, które walczyły ramię w ramię z partyzantami i tak, jak oni, szły na śmierć z marzeniem o wolnej Polsce.

    Bohaterowie bez grobów

    – Na promocję książki, która odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego, przyszło bardzo wielu ludzi. Niezwykłe jest to, że największą część stanowiła młodzież. Podobnie było podczas wieczornicy w skierniewickiej parafii. Gdy podpisywałem książki swoim nazwiskiem, wielu z nich dziękowało mi za to, że mogą się tak wiele dowiedzieć. Zapewniali też, że jest to dla nich niezwykle ważny temat – wspomina pan Szymon.

    „Dziewczyny wyklęte” są pierwszą książką, w której zebranych zostało 16 opowieści o kobietach walczących z systemem komunistycznym. Do tej pory pojawiały się pojedyncze publikacje o „Ince”, „Marcysi” i kilku innych bohaterkach, ale nikt jeszcze nie zebrał tych historii w jeden tom. Pan Szymon opowiada, że samo gromadzenie materiału było niezwykłym przeżyciem. – W tym przypadku spotkałem się z 3 bohaterkami twarzą w twarz. Udało mi się też skontaktować z rodziną pozostałych, mailowałem z potomkami mieszkającymi poza granicami kraju. To sprawiło, że historia stała się jeszcze prawdziwsza i ciekawsza – opowiada.

    Tym, co czuł, opisując losy bohaterek, była wdzięczność za spokojne czasy, w których przyszło nam żyć. – Dziś często narzekamy na problemy dnia codziennego, ale kiedy spojrzymy na naszą rzeczywistość przez pryzmat doświadczeń powojennych, będziemy doceniać to, co mamy. Walka o życie i kawałek chleba, czyhające niebezpieczeństwo, życie w ukryciu – trudno to sobie wyobrazić – tłumaczy historyk.

    I jedno, czego nie może zrozumieć, to fakt, że ci bohaterowie wciąż nie mogą się doczekać należytego pochówku i przyzwoitego grobu. – Nie mogę pojąć tego, że gen. Jaruzelski, komunista współpracujący z Moskwą, pochowany został z honorami i wielką pompą, zaś szczątki Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”, które odkopano 1,5 roku temu, wciąż leżą w chłodni. Na promocję książki przybyła Lidia Lwow-Eberle ps. „Lala”, narzeczona „Łupaszki”. Prawie płakała, zadając pytanie, jak to możliwe, że nasi bohaterowie nie mają grobów w wolnej Polsce. Tym ludziom Sowieci strzelali w plecy, zamykali do więzienia ich dzieci i rodzinę, „Inka” nie miała jeszcze 18 lat, gdy został na niej wykonany niezgodny z prawem wyrok śmierci. Myślę, że nie tylko historycy, ale też młodzi ludzie noszący koszulki z nadrukiem żołnierzy wyklętych wyczuwają, że nie tak powinno wyglądać oddawanie hołdu narodowym bohaterom – mówi z zażenowaniem.

    Po napisaniu kilku książek pan Szymon nie spoczął na laurach, ale od razu zabrał się do kolejnej pozycji. Książka o bitwach stoczonych przez partyzantów ma szansę ukazać się za rok, w kolejne święto bohaterów wyklętych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół