• facebook
  • rss
  • Papieskie przywileje

    dodane 26.03.2015 00:00

    – Wszyscy się tu dobrze znamy i każdy może liczyć na pomoc innych. Większość parafian jest też ze sobą bliżej lub dalej spokrewniona – mówi Marek Borecki, parafianin.

    W niedzielę 15 marca, po dość długiej przerwie, odbyła się kolejna niedziela ewangelizacyjna. O powołania zakonne, kapłańskie, a także o silne Bogiem małżeństwa i rodziny modliliśmy się w parafii pw. św. Wojciecha Biskupa i Męczennika w Mąkolicach. W modlitwie poza rzeszą wiernych uczestniczyli proboszcz parafii ks. Krzysztof Przybysz, s. Alicja Świerczek, apostolinka, a także dziennikarze „Gościa Łowickiego”. Goście nie tylko modlili się z wiernymi o powołania, ale także opowiedzieli o swojej drodze odkrywania powołania.

    Z koroną i odpustami

    Mąkolicka parafia jest jedną z tych, w której istnieją dwa kościoły. Stara, drewniana świątynia została wzniesiona w latach 1607–1614. Jest ona jednym z najstarszych drewnianych kościołów w diecezji. W jej ołtarzu głównym mieści się namalowany w 1890 r. obraz Matki Bożej Łaskawej (Pani Mąkolic) w srebrnej sukience. Drugi kościół – pw. Matki Bożej Fatimskiej – powstał z inicjatywy niedawno zmarłego proboszcza ks. Jana Krysika i parafian jako wotum dziękczynne za ocalenie Jana Pawła II z zamachu 13 maja 1981 roku. Prace budowlane rozpoczęto 3 listopada 1994 roku. Po 5 latach, 13 maja 1999 roku, świątynia została konsekrowana przez bp. Alojzego Orszulika, który rok później podniósł ją do godności sanktuarium. Pierwszy ordynariusz ukoronował także przywiezioną z Fatimy figurę Matki Bożej Fatimskiej koroną poświęconą przez Jana Pawła II. Od 2010 r. papież Benedykt XVI przyznał miejscowemu sanktuarium przywileje nadawania odpustów papieskich. Ogromne zaangażowanie w budowę świątyni, a także fakt, że w tak krótkim czasie zyskała ona tyle przywilejów sprawiają, że sanktuarium jest dla wiernych powodem do dumy. – Nie może być inaczej. To przecież nasz drugi dom – mówi Jan Rychlik. – Muszę jednak przyznać, że na początku byłem trochę przeciwny budowie drugiej świątyni. Bałem się, że nie uda się nam utrzymać dwóch kościołów. Proboszcz jednak nas przekonał. I kiedy było to już postanowione, na pierwszej Mszy, gdy była zbiórka pieniędzy na ten cel, dałem 100 zł, by innych zachęcić. No i pomału udało się – mówi z uśmiechem pan Jan. W pomoc przy wznoszeniu świątyni aktywnie angażowali się parafianie. – Kobiety przygotowywały posiłki, a mężczyźni kopali fundamenty, rozładowywali cegły. W ruch poszły nasze ciągniki, szpadle, grabie – dopowiada Jan Plewka. Pospolite budowlane ruszenie mocno scaliło parafię. Do dziś wierni chętnie wspominają lata budowy. – Pamiętam, że w imieniny proboszcza przyszliśmy na Mszę św. złożyć mu życzenia. Kiedy po Eucharystii mieliśmy iść na herbatę, okazało się, że przyjechał samochód pełen cegły. Cóż było robić? Zamiast świętować, zabraliśmy się za rozładunek – wspomina Jadwiga Plewka. – Bez takiego gospodarza, jakim był nasz proboszcz, nic byśmy nie zrobili. To był niezwykły organizator. Teraz, po jego śmierci, ludzie ciągle odwiedzają jego grób. W dowód wdzięczności w kościele wmurowaliśmy mu tablicę pamiątkową – dodaje J. Plewka.

    Niezwykła frekwencja

    Nie tylko piękny kościół, wzniesiony ogromnym wysiłkiem poprzedniego proboszcza i wiernych, jest mocną stroną parafii. Siłą i dumą mąkolickiej wspólnoty jest istnienie 13 żeńskich i 2 męskich kół Żywego Różańca, a także ogromna liczba czcicieli Matki Bożej, która – zdaniem parafian – nie tylko wysłuchuje wielu próśb, ale także uczy wzajemnej troski i jedności. – Mając dwa kościoły, nie czujemy, że nasza parafia i serca są podzielone. W starym kościele mamy piękny obraz Maryi, a w nowym – figurę MB Fatimskiej, ale to przecież ta sama Maryja, która jest Matką nas wszystkich – mówi Aniela Sobierajska. Tu każdy jest potrzebny i ma swoje miejsce. Ministranci, członkowie kół Żywego Różańca, a także Wiesław Dzięgielewski, który znany jest z ogromnego zaangażowania w prace przy parafii i obdarowywanie innych słodkościami. – Całe moje życie kręci się wokół kościoła. Gdzie mogę, to pomagam. Jadąc do sklepu, kupuję cukierki i lizaki, które potem rozdaję spotkanym dzieciom. Tak zostałem wychowany, że bardziej cieszy mnie dawanie niż branie – zdradza pan Wiesław. Obecny proboszcz, mówiąc o swoich parafianach, zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz. – Daleko trzeba szukać drugiej takiej parafii, w której ludzie tak licznie uczestniczą w sakramentach, zwłaszcza Eucharystii i pokuty – zauważa ks. Przybysz. – W każdą niedzielę w kościele gromadzi się ok. 90 proc. wiernych. Niemal wszyscy przystępują także do Komunii świętej. Zaangażowanie i troska o kościół są także widoczne podczas prac porządkowych czy przy okazji różnego rodzaju spotkań, odpustów i pielgrzymek. Tu każdy o kościół troszczy się bardziej niż o swój dom. Mąkolicka wspólnota, w której większość kobiet swoje głowy okrywa kolorowymi chustkami, zamierza modlić się o powołania do zgromadzeń zakonnych.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół