• facebook
  • rss
  • Zawsze mamy żywego Jezusa

    dodane 03.06.2015 00:00

    – Nasi uczniowie i absolwenci często nas odwiedzają. Chcemy być blisko parafian – tłumaczy s. Ewa Wilk.

    Początki obecności sióstr orionistek w Piątku sięgają 4 kwietnia 1977 roku. Wtedy z inicjatywy ks. prał. Józefa Rogackiego, proboszcza parafii, rozpoczęto budowę domu dla nich. W 1980 r. została utworzona wspólnota sióstr orionistek, które do dziś, pracując jako katechetki w szkołach, robią, co mogą, by przyciągnąć dzieci i młodzież do Boga i Kościoła.

    Ojciec ubogich

    Alojzy Jan Orione, założyciel zgromadzenia, urodził się 23 czerwca 1872 r. we Włoszech. W 1886 r. wstąpił do salezjańskiego oratorium i tam poznał św. Jana Bosko, którego w przyszłości nazywał swoim „ojcem i mistrzem życia wewnętrznego”. Po śmierci św. Jana Bosko Alojzy wrócił do swojego rodzinnego miasta. W młodym Orione rosło już pragnienie kapłaństwa. W wieku 17 lat wstąpił do seminarium w Tortonie. Po II roku studiów zaprzyjaźnił się z biednymi chłopcami wałęsającymi się po ulicach miasta. Młody kleryk zaprosił ich do siebie i po kilku dniach mieszkanie nie mieściło nowych przyjaciół. Kleryk Orione uczył ich katechizmu, bawił się i dzielił z nimi jedzeniem. Po jakimś czasie uzyskał zgodę miejscowego biskupa na otwarcie „Świątecznego Oratorium”. W Alojzym rodziła się potrzeba zorganizowania domu dla chłopców, gdzie będą mogli mieszkać i uczyć się zawodu. Po uzyskaniu zgody biskupa kleryk wynajął obszerny dom, w którym powstała pierwsza szkoła połączona z internatem. Ponieważ budynek znów okazał się zbyt mały, władze miasta wydzierżawiły Alojzemu klasztor św. Klary. W 1895 r. kleryk Orione przyjął święcenia kapłańskie, a wraz z nim do stanu duchownego przystąpiło 6 uczniów jego kolegium. Rozwinął duszpasterstwo młodzieży, zakładał nowe domy w różnych miejscach Włoch. Gromadził wokół siebie kleryków i księży zaangażowanych w działalność na rzecz ubogich. Tak powstała pierwsza gałąź nowej rodziny zakonnej – Pustelnicy Opatrzności Bożej. Wkrótce biskup Tortony zatwierdził kanonicznie Małe Dzieło Opatrzności Bożej. Ksiądz Orione pragnął objąć swoją działalnością każdy przejaw ludzkiej nędzy, wspomagać też starców, upośledzonych umysłowo, kalekich. Realizację tej misji powierzył Zgromadzeniu Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia (siostry orionistki), które powołał w 1915 roku. Ojciec Orione był niezmordowanym kaznodzieją, spowiednikiem, organizatorem pielgrzymek, misji, procesji, żłóbków... Zmarł w 1940 roku. Papież Pius XII nazwał go „ojcem ubogich i dobroczyńcą cierpiących i opuszczonych”.

    Żywy Jezus robi furorę

    Początki zgromadzenia w Polsce sięgają roku 1924. Obecnie prowincja polska obejmuje 17 wspólnot, które realizują swój charyzmat poprzez pielęgniarstwo, katechizację i pracę wychowawczo-pedagogiczną, pomoc ubogim, samotnym matkom oraz posługując w parafiach. W ten charyzmat idealnie wpisują się siostry Ewa, Karolina i Bożena posługujące w Piątku. Do niedawna była z nimi także s. Wojciecha, jednak – ze względu na stan zdrowia – musiała opuścić dotychczasowe miejsce. Pracując w szkołach, siostry starają się nieść miłość uczniom i nauczycielom. Wydaje się, że skutecznie. – Nie jestem już uczniem s. Ewy, ale zawsze, gdy tylko mam czas, wpadam do sióstr na herbatkę i pogawędkę – mówi Artur Legięza. – Jako parafianin mocno odczuwam działalność sióstr w naszej wspólnocie. Śpiewamy z nimi na adoracjach, siostry organizują pielgrzymki, wycieczki, czuwania, Drogi Krzyżowe, w które angażuje się cała społeczność szkolna. No i jasełka, które są fenomenem w mojej byłej szkole – wylicza pan Artur. Za jasełka odpowiada s. Ewa, przełożona wspólnoty. Sama wymyśla scenariusze odnoszące się do współczesności. – Zawsze mamy żywego Jezusa. „Pożyczamy” jakiegoś brzdąca, który leży w żłóbku. To robi furorę – śmieje się s. Ewa. W szkole istnieje też kółko biblijne, a s. Karolina prowadzi chórek dziecięcy w szkole i kościele. – Mamy cudownych parafian i wspaniałych uczniów. Jesteśmy z nimi bardzo zżyte i zawsze możemy na nich liczyć. Chodzimy również do chorych, pomagamy biednym i potrzebującym. Czujemy się tu jak w domu – zapewnia s. Ewa.

    Słowa świętego Alojzego:

    Młodzież należy do tego, kto ją po Bożemu kształci i święcie kocha. Ona potrzebuje ręki, która by ją prowadziła, oddalała od niej wszelkie zło i wiodła ku cnocie. Niechaj całe nasze życie będzie opromienione wielką miłością do Boga i do bliźniego – szczególnie do młodzieży biednej i opuszczonej, a Bóg będzie z nami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół