• facebook
  • rss
  • Jezus chciał już do kościoła

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 25/2015

    dodane 18.06.2015 00:00

    Podobno każdy mężczyzna powinien zbudować dom. Ja uważam, że jestem podwójnie spełniony, bo wybudowałem dom nie dla swojej rodziny, ale dla samego Boga – mówi ks. Piotr Dominiak, proboszcz i budowniczy.

    Niedziela 14 czerwca dla wiernych z parafii św. Jadwigi Królowej była dniem szczególnym. W samo południe, podczas uroczystej Sumy, której przewodniczył i słowo Boże wygłosił biskup łowicki Andrzej F. Dziuba, odbyła się konsekracja kościoła i ołtarza. Od tego momentu licząca 25 lat parafia otrzymała potwierdzenie, że dom modlitwy, w którym każdego dnia sprawowane są Eucharystie i nabożeństwa, jest własnością Boga.

    Boży dom

    Biskup Dziuba mówił w homilii: – Poruszające są słowa, które umieszczono nad drzwiami tej świątyni: „Boży dom – nasz dom”. Cudowne słowa! Wielkie przesłanie, wielka wdzięczność i nadzieja. Wspaniała zapowiedź spotykania się Boga z ludźmi. I nas, ludzi, między sobą – podkreślił. Mówiąc o Bożym domu, zwrócił uwagę na dwa stoły – eucharystyczny i słowa Bożego. Wiele miejsca poświęcił także patronce parafii św. Jadwidze, królowej, której relikwie są w parafii. Warto dodać, że kutnowska parafia 7 kwietnia 1997 r. z katedry wawelskiej, z grobu – wtedy jeszcze błogosławionej – królowej, otrzymała kamień, który potem, podczas kanonizacji św. Jadwigi, został poświęcony przez ojca świętego Jana Pawła II i wmurowany jako kamień węgielny pod budujący się kościół. Budowa nowego domu Bożego trwała od 1997 do 2002 roku. Prowadzona była systemem gospodarczym. Od 2003 roku trwało wyposażanie wnętrza. – Nie były to łatwe czasy na prowadzenie tak poważnej inwestycji – zdradza ks. Dominiak. W Kutnie było wtedy duże bezrobocie. Ale mimo że parafia nie należała do zamożnych, od początku ludzie z wielką przychylnością patrzyli na budującą się świątynię. Dlatego równocześnie powstawała także duchowa wspólnota, w której dziś prężnie działają Domowy Kościół, Oaza Młodzieżowa i Dzieci Bożych, koła Żywego Różańca, ministranci, bielanki, grupa modlitewna o. Pio i czcicieli Bożego Miłosierdzia. W liczącej 25 lat parafii istnieją także: schola, Poradnia Życia Rodzinnego, Caritas parafialna, a także wspólnota modlitewna św. Jana Pawła II, zgłębiająca nauczanie papieża. – Od początku była w parafii grupa, na którą mogłem zawsze liczyć, gdy idzie o budowę i duszpasterstwo. Z roku na rok ludzie coraz bardziej angażowali się. Dziś większość ma poczucie, że kościół jest ich domem, ich dziełem i ich dumą – dodaje ks. Dominiak.

    Deszcz i korona

    Nic więc dziwnego, że w konsekracji chciało uczestniczyć wiele osób. – Wydarzenie to dla proboszcza i parafii było ogromnym przeżyciem. Na wielu twarzach podczas umieszczania w ołtarzu relikwii św. Marii Goretti, a także w momencie namaszczania ołtarza i ścian widoczne było wzruszenie. – Myślę, że drugiej konsekracji już nie przygotuję i nie przeżyję. To jest wydarzenie najwyższej rangi. Nie każdemu księdzu jest to dane. W czasie budowy kapłani się zmieniają, a tutaj Bóg pozwolił mi rozpocząć, poprowadzić i dokończyć dzieła budowy. Nie spodziewałem się, że będę budowniczym kościoła. Ale Pan Bóg planował to od dawna. W rodzinnej parafii zawsze spoglądałem na tablicę poświęconą ks. Dąbrowskiemu, budowniczemu kościoła. Dziwnie mnie ona zatrzymywała. Kiedy zaś szedłem na groby rodzinne, przechodziłem obok jego grobu. Tam też przystawałem. Nie rozumiałem tego. Dopiero teraz do mnie dotarło, iż on mi zdradzał, że i ja będę budowniczym kościoła. Teraz tak to odczytuję – wyznał ks. Dominiak. Konsekracja kościoła, którą w parafii poprzedziły misje święte, zachęcała do wspomnień. Zarówno parafianie, jak i proboszcz zgodnie przyznawali, że przechowują tylko chwile piękne i wzruszające. – Do dziś mam w pamięci Boże Ciało. Na frontonie kościoła przygotowywaliśmy czwarty ołtarz. Wtedy we wnętrzu stały jeszcze rusztowania, było mnóstwo gruzu i kurzu. Mszę św. mieliśmy sprawować na zewnątrz, ale Pan Jezus chciał inaczej. Chciał iść do kościoła. Spadł bowiem tak potężny deszcz, że wszyscy musieliśmy wejść do świątyni i tam sprawować Eucharystię. To było niesamowite przeżycie. Wszyscy czuliśmy, że Chrystusowi było spieszno do kościoła. Innym wzruszającym momentem było zwieńczenie wieży. Poprosiłem bp. Józefa Zawitkowskiego o obecność przy tej operacji. Wieża, ze względu na św. Jadwigę, zwieńczona jest koroną królewską. Montaż odbył się w Godzinie Miłosierdzia. W czasie, gdy operatorzy dźwigu wraz z budowlańcami umieszczali ją na swoim miejscu, my wraz z biskupem odmawialiśmy Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Było to 15 października 2005 roku. Tej daty nigdy nie zapomnę, podobnie jak 14 czerwca 2015 roku – dodaje ks. Piotr.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół