• facebook
  • rss
  • Bisy w wersji XXXL

    dodane 19.11.2015 00:00

    – przyjechałam z Wrocławia. Jestem szczęśliwa, że muzyki Michała Lorenca mogłam posłuchać na żywo. Jestem fanką jego talentu, który jest wielkim darem nieba. To był wyjątkowy sposób uczczenia Święta Niepodległości – mówi Miłosława Sieradzka.

    W Rzeczycy 97. rocznicę odzyskania niepodległości uświetnił koncert muzyki filmowej M. Lorenca w wykonaniu zespołu Des- Orient. Przed licznie zgromadzoną publicznością artyści zaprezentowali znane kompozycje do ulubionych polskich filmów, takich jak: „Jan Paweł II. Szukałem was”, „Bandyta”, „Statyści”, „Ojciec Mateusz”, „Oficer”. Koncert, który poprzedziła Msza św. w intencji Ojczyzny, był hołdem dla wszystkich, którzy walczyli o jej wolność i niepodległość.

    Zachwyt kompozytora

    Pisząc kolejny artykuł o koncertach, jakie w Święto Niepodległości odbywają się w Rzeczycy, można zostać posądzonym o pisanie tekstów na zlecenie. Relacjonując bowiem te wydarzenia, nie sposób nie wystawiać laurki ks. Henrykowi Linarcikowi, proboszczowi parafii, który jest organizatorem przedsięwzięcia, a także artystom i publiczności. Od kilku lat 11 listopada w parafii ma swoją niezwykłą oprawę, znakomitych wykonawców i publiczność, która nie tylko kocha, ale też rozumie muzykę. Nie inaczej było i tym razem. Siedmiu muzyków grupy DesOrient, korzystających z bogatego instrumentarium, w którego skład wchodzą oryginalne, pochodzące z różnych zakątków świata flety, bębny i rozmaite instrumenty strunowe, a także bliskie naszej kulturze cymbały, skrzypce i akordeon, zaczarowało publiczność. Grali tak porywająco, że nawet sam kompozytor, który razem z żoną przybył do Rzeczycy, nie krył wzruszenia oraz uznania dla muzyków i publiczności.

    – Na koncercie DesOrient zagrał naprawdę pięknie i przejmująco – przyznał M. Lorenc. – Nie będę kokietował, że nie jestem autorem tej muzyki, ale oni wkładają w nią tyle serca, że to naprawdę pięknie brzmi. Dziś poruszył mnie najmocniej jeden utwór, napisany do filmu na podstawie „Wiernej rzeki”. Usłyszałem go pierwszy raz od 5 lat i naprawdę się wzruszyłem. Słuchając tego, miałem w sobie lęk, że to mi się śni i zaraz się skończy. Owacje publiczności potęgowały to uczucie. O takiej publiczności każdy artysta marzy.

    Zapytany o inspiracje, kompozytor przyznał, że za każdym razem czerpie je z czegoś innego. – Każda muzyka, każdy utwór ma swoją odrębną historię. Nie ma sposobu na to, żeby muzyka się dała wymyślić. Weźmy np. utwór „Ave Maria”, który na YouTubie ma miliony wejść. Napisałem go w godzinę. Później ten utwór został tak pięknie wykonany przez Moskiewską Orkiestrę Symfoniczną i Olgę Szyrową, że stał się przebojem na wielu ślubach na całym świecie. Intencje moje były zupełnie inne i na dodatek nie byłem wtedy jeszcze w ogóle w Kościele. Utwór ten napisałem jako rodzaj przestrzeni dźwiękowej w filmie, bez żadnych świętych intencji. A jakiś „przypadek” sprawił, że został on zupełnie inaczej odebrany – wyjaśnia kompozytor.

    Mówiąc o Rzeczycy, M. Lorenc przyznał, że miejsce to było dla niego ważne także poprzez osobę o. Stanisława Papczyńskiego, który tu przebywał. – Ojciec Stanisław jest jakimś praojcem neokatechumenatu, wspólnoty, do której należę. Z tego względu dobrze było tu być – przyznał.

    Na skrzydłach aniołów

    Gra w rzeczyckiej świątyni była nie tylko ucztą duchową dla publiczności, wzruszeniem dla kompozytora, ale także wielką radością dla muzyków. Mówiąc o DesOrient, trzeba podkreślić, że tworzą go ludzie, którzy wyrośli z różnych kultur. Wśród członków są klasyczni muzycy, absolwenci Warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego, ale także ludzie, którzy nie ukończyli żadnych szkół muzycznych. Ten miks sprawia, że artyści, grając, cieszą się muzyką. Pasja połączona z doskonałymi kompozycjami M. Lorenca powoduje, że ciągle razem uwielbiają grać. Poza muzyką na publiczności wrażenie robiło niezwykle porozumienie między artystami.

    – Na niektóre rzeczy się umawiamy. A potem emocje nas ponoszą i cali w to wchodzimy – przyznała Małgorzata Szarlik, skrzypaczka. – Dla mnie jest to niemal mistyczne doświadczenie. Kiedy gram z chłopakami i Martą, czuję, że jesteśmy jednym organizmem. To jest przeżycie, które niełatwo osiągnąć. To jakieś uniesienie. Podczas dobrych koncertów, takich jak w Rzeczycy, w czasie których publiczność jest tak wyjątkowa, ma się wrażenie, że na chwilę wstępuje się do nieba. Świetnie się nam tu grało. Mogliśmy poczuć, że jesteśmy w niezwykłym miejscu, u niezwykłego gospodarza – chwaliła pani Małgorzata.

    Z jej opinią zgodzili się pozostali wykonawcy. Wiele ciepłych słów można było usłyszeć także od publiczności. Na Facebooku Ewa Kieszek z Białej Rawskiej, dziękując ks. Linarcikowi, napisała: „Wczorajszy koncert był dla mnie wyjątkowo pięknym przeżyciem. Czułam się poniesiona na skrzydłach aniołów wprost w przedsionki Nieba. Brakuje mi słów, by opisać radość z wczorajszej muzyki. Z serca, naprawdę z serca Księdzu dziękuję. Ten koncert zorganizował Ksiądz dla mnie. Specjalnie dla mnie, by podnieść mnie na duchu, dać radość. Jeśliby kiedykolwiek Ksiądz zwątpił, czy było warto – to warto. Bardzo warto. Dla mnie i zapewne wielu mi podobnych... Niech Bóg będzie uwielbiony w Księdza osobie i w działaniu”.

    W podobnym tonie wypowiadali się mieszkańcy Rzeczycy, a także goście z Warszawy, Łodzi, Lublina, Pabianic oraz z Argentyny, Chile i Kolumbii, którzy artystom zgotowali ogromne owacje.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół