• facebook
  • rss
  • Akatyst dla Matki Miłosierdzia

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 51-52/2015

    dodane 17.12.2015 00:15

    Hymn pochodzi najprawdopodobniej z V–VI wieku. Autorstwo akatystu przypisuje się św. Romanowi Pieśniarzowi, greckojęzycznemu poecie chrześcijańskiemu, autorowi licznych pieśni i hymnów liturgicznych. Greckie słowo akathistos oznacza „nie siedzieć, nie siedzący”.

    Właśnie w ten sposób – na stojąco – akatyst po raz pierwszy został wykonany 7 sierpnia 626 r., kiedy to dzięki opiece Bogurodzicy Konstantynopol został uratowany przed atakiem pogańskich Awarów. Gwałtowny huragan rozpędził wtedy nieprzyjacielską flotę, rzucając statki na wybrzeże niedaleko sanktuarium Deipara – Matki Bożej w Blachernach, dzielnicy Konstantynopola. Ludność miasta, odczytując w tym cudownym ocaleniu znak wstawiennictwa i opieki Maryi, miała wówczas spędzić całą noc, śpiewając hymn ku czci Bogurodzicy, dziękując Jej w ten sposób za ratunek. Około VIII w. akatyst został przetłumaczony na łacinę i na wiele innych języków, w wyniku czego wywarł ogromny wpływ na poezję maryjną całego Kościoła.

    Mater Misericordiae

    Treść hymnu koncentruje się wokół obecności Maryi w ziemskim życiu Jezusa i Jego Kościoła. Zwrotki zaczynają się od kolejnych liter alfabetu. Na przemian przeplatają się teksty maryjne i chrystologiczne. Każda strofa zaczyna się od zapowiedzi wydarzenia lub tematu, co ma skierować rozmyślanie ku wnętrzu tajemnicy. Dla wspólnoty Wyższego Seminarium Duchownego w Łowiczu śpiewanie akatystu ma wyjątkowe znaczenie. W ten sposób alumni oddają cześć Patronce swojego domu – Niepokalanej. Nabożeństwo od kilkunastu lat odprawiane jest w wigilię uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Rozpoczyna świętowanie odpustu. Kaplica seminaryjna jest wtedy otwarta dla wszystkich. Przełożonym i klerykom zależy na tym, żeby w wykonanie pieśni wychwalającej przymioty Maryi włączyło się jak najwięcej osób. Na ich zaproszenie w tym roku – tak, jak w latach poprzednich – przybyli świeccy, siostry zakonne, kapłani i trzej biskupi łowiccy – ordynariusz Andrzej F. Dziuba oraz seniorzy Alojzy Orszulik i Józef Zawitkowski. Scholę kleryków prowadził ks. Robert Bernagiewicz. Nabożeństwu przewodniczył rektor WSD w Łowiczu ks. Sławomir Wasilewski. Zaznaczył, że ten wieczór jest niepowtarzalny. – Modlimy się w wigilię Roku Jubileuszowego – Roku Miłosierdzia. Czekamy na przyjście Jezusa Miłosiernego, posłanego w Miłosiernym Duchu Świętym, przez Miłosiernego Boga Ojca. Z miłości. Dla naszego zbawienia. A pomaga nam w tym Patronka łowickiego seminarium Mater Misericordiae – Matka Miłosierdzia. Czy Ona czyniła uczynki miłosierdzia? Bez wątpienia. Karmiła swojego Syna, bo wiedziała, że głodnych trzeba nakarmić. Dawała Mu wielokrotnie pić, bo wiedziała, że spragnionych trzeba napoić. Będziemy śpiewać w kolędzie: „Bo uboga była, rąbek z głowy zdjęła, w który Dziecię owinąwszy, siankiem Je okryła”. Bo nagich trzeba przyodziać. A skoro podróżnych w domu należy przyjąć, to przyjęła przychodzącego do Niej w słowie. Najpierw w słowie archanioła Gabriela, a potem przyjęła to konkretne Słowo, które w Jej łonie, pod Jej sercem, stało się Ciałem. Matka Miłosierdzia towarzyszyła Jezusowi na dobre i na złe, w radościach i cierpieniu, aż po krzyż, aż po śmierć, aż po pogrzeb. Bo umarłych należy grzebać. Uczyniła tyle uczynków miłosierdzia co do ciała, a przecież była ze swoim Synem także i duszą – mówił rektor.

    Mama i Opiekunka

    Następnego dnia po Mszy odpustowej, której przewodniczył bp Dziuba, w refektarzu seminarium odbył się obiad. Ten posiłek spożywany razem przez biskupów, księży, siostry zakonne, kleryków i ich najbliższych to też tradycja odpustu. Nie wszyscy z alumnów mogli się cieszyć z obecności ojca i matki. – Moi rodzice nie żyją. Maryja stała mi się jeszcze bliższa po śmierci mojej mamy. Zawierzyłem Matce Bożej swoje życie, podobnie jak uczynił to Jan Paweł II. Jeszcze gdy rodzice żyli, wielką miłością otaczaliśmy Matkę Najświętszą. Do dziś w moim domu rodzinnym wisi Jej obraz – Niepokalanej. Wybierając seminarium w Łowiczu, kierowałem się tym, że nosi to wezwanie. Uznałem, że skoro Niepokalana opiekuje się tym domem, to będzie również moją Opiekunką – mówi kl. Bartłomiej Borowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół