• facebook
  • rss
  • Duchowy odlot

    dodane 03.03.2016 00:00

    – Młodzi mogli tu odzyskać nadzieję, że ich życie może się udać. Było to szczególnie ważne dla tych, którzy przez trudne rzeczy przeszli i trochę się poturbowali. Wszystkim, bez względu na wiek i doświadczenia, rekolekcje dodały odwagi do śmiałego przyznawania się do Jezusa – mówi ks. Tomasz Staszewski.

    W domu rekolekcyjnym księży salezjanów w Kutnie-Woźniakowie podczas ferii odbyły się 4 turnusy rekolekcji „Młodzi na maxa”. Uczestniczyło w nich 246 osób, wśród których było 31 animatorów (niektórzy posługiwali na dwóch, a nawet trzech turnusach) i 4 kapłanów. Czterodniowa formacja odbywała się w ramach przygotowań do Światowych Dni Młodzieży. Feryjne rekolekcje zorganizowano w diecezji po raz trzeci. Jak zapewniają organizatorzy, nie zakończą się one po spotkaniu z papieżem Franciszkiem w Krakowie, ale będą kontynuowane także w następnych latach.

    Przyjaciel, nie człowiek z obrazu

    Co działo się za drzwiami domu rekolekcyjnego? O tym można by opowiadać godzinami. Podczas czterech dni uczestnicy mieli okazję poprzez modlitwę, śpiew, dzielenie pogłębiać swoją więź z Bogiem. Nie zabrakło również wspólnej zabawy, tańca, śmiechu do łez i wychwalania Boga na wszystkie możliwe sposoby. Dynamiczne głoszenia, świadectwa, a także chwile ciszy, słuchanie słowa Bożego, codzienne Eucharystie pozwoliły podjąć refleksję nad własną wiarą. We wszystkich świadectwach uczestnicy podkreślali, że był to czas niezwykłego „duchowego odlotu”, „rozpalania serc na maxa” Bożą miłością. Przeżyty czas stał się dla niektórych prawdziwym impulsem do pogłębienia relacji z Panem Bogiem, dla innych okazją do ponownego poznania Jezusa, który nie jest jedynie postacią z obrazów czy „głównym bohaterem lekcji religii”, tylko Przyjacielem, kimś bardzo bliskim. I właśnie o zbudowanie żywej relacji z Jezusem chodziło na każdym turnusie. Udało się w 100 procentach! Dowodem na to były świadectwa. Młodzi opowiadali, jak wielkich rzeczy dokonał w nich Jezus, któremu oddali swoje życie. Program „Młodych na maxa” powstał w oparciu o Kurs Filip. Forma przekazu i dynamika to pomysły młodych łowickich animatorów, którzy na różne sposoby świadczyli o Chrystusie i głosili kerygmat. Warto dodać, że chociaż wszystkie turnusy był oparte na tym samym programie, jednak każdy miał swoją niepowtarzalną specyfikę i atmosferę. Punktami wspólnymi były jedność, życzliwość, otwartość i eksplozja radości. Na każdym też jedną Eucharystię sprawował ordynariusz diecezji bp Andrzej F. Dziuba, który przekonywał młodych, że są powołani do bycia ambasadorami Jezusa.

    Objawienie, nie lanie wody

    Zarówno uczestnicy, jak i animatorzy chętnie dzielą się tym, czego doświadczyli. – Dla mnie rekolekcje „Młodzi na maxa” były czasem bardzo intensywnym, miałem dużo roboty, ale i serce radosne – mówi Arek Nalej, jeden z prowadzących. – Widok ludzi młodych doświadczających obecności Boga, ludzi, którzy przyjmują Jezusa, wracają od spowiedzi ze zmienionymi, promiennymi twarzami, to najpiękniejszy widok na świecie. Coś niesamowitego! Dziękuję Bogu, że pozwolił mi uczestniczyć w tym Jego dziele. Myślę, że to jest czas przebudzenia ludzi młodych dla Boga w naszej diecezji. Niech to trwa i rozwija się. O swoich doświadczeniach i obawach chętnie opowiadają także inni animatorzy. Zuzia Rutkowska, która trzeci rok z rzędu uczestniczyła w „Młodych na maxa”, przyznała, że tym razem nie próbowała stawać na głowie i spinać się do granic możliwości.

    – Oddałam wszystko Jezusowi. Nie chciałam za wszelką cenę być idealna. Obawiałam się, czy turnus, w którym uczestniczy tak wiele osób, się nie rozjedzie. Tak się nie stało. Ludzie bardzo się zjednoczyli. Wielkim darem była dla mnie moja grupka dzielenia. Nazwałyśmy się „Łaknące miłości”. Każda z nas była małym puzzlem, który wiele wnosił. Bez strachu każdy się otwierał, dzielił. Ludzie nie wstydzili się swoich łez i wzruszeń. Sama jeden dzień niemal cały przepłakałam. Płakałam na różne sposoby – z radości, wzruszenia, odkrywania prawdy. Czas spędzony w Woźniakowie to niezwykłe spotkanie z ludźmi i Bogiem, po którym nic nie jest już takie samo – wyznaje Zuzia.

    Podobnego zdania jest także Mariusz Gala, który był najstarszym uczestnikiem trzeciego turnusu. – Dla mnie te rekolekcje to taka wirówka. Podczas czterech dni zostało odwirowane to, co zbędne, niszczące, a zostało tylko to, co jest ważne, najlepsze. Samo sedno. Liczę, że to, co przeżyłem, przyniesie owoce, że będzie odrodzeniem. Gdy chodziłem na różne spotkania biznesowe, dobrze odbierałem to, gdy ktoś wierzył w to, co mówił. Tak też było na rekolekcjach. Młodzi ludzie niezwykle wiarygodnie świadczyli o Bogu. Opowiadali o Nim w sposób, który porywał. Wiedziałem, że Go naprawdę spotkali. Ja też tego doświadczyłem. Wcześniej, gdy podczas różnych spotkań przygotowujących do ŚDM słuchałem świadectw tych, którzy mówili, czego to nie doświadczyli na rekolekcjach „Młodzi na maxa”, miałem wrażenie, że to lanie wody. Gdy pojechałem, sam doświadczyłem tego objawienia. Mocno to przeżyłem. Jezus dał mi nadzieję i siłę do tego, by być lepszym mężem, ojcem i świadkiem – mówi Mariusz.

    Poznanie żywego Jezusa nie było doświadczeniem jedynie M. Gali. Bóg żywy, uzdrawiający, posyłający przychodził do wszystkich uczestników. – Od pierwszego dnia rekolekcji czułam ogromną wspólnotę z innymi – mówi Lidia Majda. – Było mi tam bardzo dobrze. Radość i bliskość Boga dominowały. Były też chwile refleksji, wzruszeń i podejmowania ważnych decyzji. Bardzo przeżyłam spowiedź, świadectwa i sobotę, która była dla mnie dniem duchowego odlotu, czasem, w którym można się modlić bez ustanku – mówi Lidia. – Tego, co działo się w moim sercu, nie potrafię opisać – przyznał Jasiek, jeden z najmłodszych uczestników. – Był taki moment, w którym Boża miłość mnie rozpierała. Śpiewałem, wielbiąc aż do zdarcia gardła. Doświadczyłem obecności Jezusa. Czułem, że jest obok mnie. Zacząłem z Nim rozmawiać tak, jak się rozmawia z kolegami czy rodzicami. I – co najważniejsze – oddałem Mu swoje życie. Podobnych świadectw było znacznie więcej. Można je przeczytać na: lowicz.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół