• facebook
  • rss
  • Co balon, to inne zadanie

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 50/2016

    dodane 08.12.2016 00:00

    Czy to możliwie, by uczniowie chcieli spędzić całą noc w szkole, i to z własnej woli? Możliwe. I – co ciekawe – uczestnicy nie mogą doczekać się kolejnych zajęć.

    Po raz pierwszy, ale już wiadomo, że nie ostatni, uczniowie skierniewickiego Gimnazjum i Liceum Zespołu Szkół im. ks. Stanisława Konarskiego w Skierniewicach spędzili noc zamknięci w szkole. I żeby wszystko było jasne – nie była to kara, ale nagroda. Na pomysł zorganizowania „Nocy w szkole” wpadł Bartek Migała, uczeń klasycznego liceum, przewodniczący samorządu szkolnego. Swoim pomysłem zaraził nie tylko uczniów, ale także nauczycieli, którzy chętnie włączyli się w organizację imprezy. „Noc w szkole” okazała się strzałem w dziesiątkę. – Chodziło o poznanie szkoły od innej strony – wyjaśnia Bartek. – Chciałem zorganizować coś, co sprawi, że nie będzie kojarzyła się tylko z lekcjami. Układając program, stawialiśmy nie tylko na zabawę, ale także na integrację i zdobywanie wiedzy w radosny sposób. Widząc zadowolonych uczniów, myślę, że cele udało się osiągnąć – mówi B. Migała.

    W „Nocy w szkole” uczestniczyło około 90 osób wraz z 9 nauczycielami. Impreza rozpoczęła się o godz. 20. Na dobry początek uczniowie wraz z animatorami zatańczyli „La bombę”. Niezwykle energetyczny taniec wprowadził wszystkich w radosny nastrój. Później w salach lekcyjnych zostały przeprowadzone gry zespołowe. Jak przystało na placówkę edukacyjną, w programie nie mogło zabraknąć także wykładu. Specjalną lekcję dla „nocnej zmiany” przygotował Tomasz Sydor, nauczyciel historii. Tematem wykładu był festiwal w Jarocinie. – Impreza ta była pewną częścią historii Polski. W programie szkolnym temat ten nie jest uwzględniony, dlatego postanowiłem opowiedzieć uczniom o tamtejszych koncertach i buncie młodzieży – mówi T. Sydor. – Podczas lekcji nie tylko mówiłem o ideach festiwalu, ale także puszczałem ówczesną muzykę. Utwory z mojej młodości porwały młodzież. Pokazałem też, jak wówczas ludzie wyglądali, myśleli, przeciwko czemu się buntowali. Wykład zakończyliśmy śpiewem jednego z hymnów jarocińskich: „Chcemy być sobą” – opowiada historyk.

    Niemałą atrakcją dla uczniów była prezentacja zdjęć nauczycieli z ich młodości. Odgadnięcie, kto znajduje się na prezentowanej fotografii, było nie lada zadaniem. Prezentacji każdego zdjęcia towarzyszyły salwa śmiechu i oklaski. Po przerwie na kolację odbyła się zabawa „Co balon, to inne zadanie”. Osoba losująca wyzwanie otrzymywała rekwizyty potrzebne do wcielenia się w rolę. Zaprezentowały się m.in. kaczka dziwaczka, chłopak w roli modelki, orangutan i wiele innych „postaci”. Rekwizyty pochodziły z kolekcji Wiesława Staniaka, który sam wcielił się w rolę milicjanta. – O pomoc poprosił Bartek Migała. Widząc zaangażowanie młodych, nie mogłem odmówić – mówi pan Wiesław. – Jestem gadżeciarzem. Zbieram różne rzeczy – czapki, stroje, rekwizyty, które wykorzystuję podczas różnych rodzinnych i przyjacielskich spotkań. Zawsze staram się wymyślić coś, co sprawi, że konkretne spotkanie będzie niezapomniane. Z Barkiem ustaliliśmy, że on będzie nocnym pilotem, a ja nocnym patrolem czuwającym nad bezpieczeństwem. Każde z zadań szczegółowo przygotowywaliśmy. Patrząc na efekty, śmiało można powiedzieć, że impreza się udała – dodaje W. Staniak.

    W programie „Nocy w szkole” nie zabrakło także wyczekiwanych: piżama party, kręgli, bilarda oraz emocjonującego poszukiwania skarbów. Dobrze po północy dla śpiochów przygotowano sale do snu, a dla nocnych marków – maraton filmowy i liczne planszówki. Jak nietrudno się domyślić, większość wybrała integrację, zabawę, rozmowy. Nad ranem nieco zmęczeni, ale w doskonałych nastrojach po śniadaniu, uczniowie uczestniczyli w spotkaniu podsumowującym, podczas którego wręczano nagrody za najlepszą piżamę, najlepszy występ w zadaniach balonowych. Pierwszą „Noc w szkole” zakończył znów wspólny taniec „La bomba”.

    – Trzeba przyznać, że była to superimpreza – mówi Julia Pazurek. – Nie spałam nawet jednej godziny. Organizatorzy przygotowali masę atrakcji. Chciało się tam być. Wszyscy byli otwarci, mili, zabawni. Był to rewelacyjny sposób na integrację i zabawę. Udało mi się poznać wiele osób. Teraz, gdy przechodzę korytarzem, znacznie częściej mówię „cześć”. Na kolejną edycję wyciągnę swoje koleżanki – dodaje Julka. Pomysł i organizację chwalili nie tylko uczniowie, ale także nauczyciele.

    – To była bardzo fajna i udana impreza – mówi T. Sydor. – Uczniowie wykazali się dojrzałością i niezwykłym zmysłem organizacyjnym. Największe brawa należą się Bartkowi, panu Wiesiowi i animatorom – dodaje. W podobnym tonie o imprezie wypowiada się Małgorzata Żelisławska, nauczyciel wychowania fizycznego. – Jestem pod wrażeniem tego przedsięwzięcia. Było super. Mimo że przygotowania zajęły niespełna dwa tygodnie, wszystko było zapięte na ostatni guzik. Organizatorzy pomyśleli o wszystkim. Poza zabawami, wykładem, grami i dyskoteką, zorganizowano także posiłki. Były hot-dogi, żurek, tosty, ciasta, a podczas seansów filmowych – popcorn. Młodzież przez całą noc zachowywała się świetnie. Śmiało można powiedzieć, że wszyscy zasłużyli na szóstkę – chwali pani Małgorzata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół