• facebook
  • rss
  • Ufni bez przerwy

    Agnieszka Napiórkowska

    |

    Gość Łowicki 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    – Od kiedy zbliżyłam się do Bożego miłosierdzia, moja wiara się ożywiła, doświadczyłam przemiany, uzdrowienia i umocnienia. Poczułam, że Jezus kocha mnie bezwarunkowo – wyznaje Agata Berczyńska.

    Trzy tygodnie temu w całej Polsce obchodzone były Niedziela i Tydzień Miłosierdzia. Wiele osób po ich zakończeniu zaniechało odmawiania Koronki do Bożego Miłosierdzia i wpatrywania się w obraz Jezusa, który On sam kazał namalować św. s. Faustynie. Powierzania siebie, swoich rodzin, parafii, diecezji i Polski nie zaprzestały parafie, wspólnoty i grupy „Faustinum”, w których kult Bożego Miłosierdzia trwa nie przez tydzień, a przez cały rok.

    Czcicieli nie brakuje

    W diecezji łowickiej są miejsca, w których szczególnie można doświadczyć Bożego miłosierdzia. To parafia na Zadębiu, a także Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia w Rybnie oraz Zgromadzenie Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia z Piątku. Na tym nie koniec. W centrum diecezji jest też kilka wspólnot „Faustinum”, których założycielem był ks. Piotr Staniszewski. Wszystkie one uczestniczą raz w miesiącu w Mszy św. i nabożeństwie do Bożego Miłosierdzia. Odmawiają codziennie koronkę, modlą się za grzeszników, organizują pielgrzymki do Łagiewnik i wykonują codzienne gesty miłosierdzia. Ich członkowie nieustannie świadczą o łaskach, które udaje się im wypraszać. Owocem ciągłego wpatrywania się w Miłosiernego Pana jest osobowa, ciągle pogłębiająca się relacja z Nim. W Bełchowskiej parafii z grupy „Faustinum” wyodrębniła się grupa „Brama”, która raz w tygodniu spotyka się na modlitwie, prosząc m.in. o miłosierdzie dla grzeszników. Wszyscy czują, że s. Faustyna zaprosiła ich do swojej rodziny. Pogłębianiu relacji z Jezusem i Matką Miłosierdzia służą comiesięczne spotkania organizowane w ostatni piątek miesiąca. Z parafii organizowane są też wyjazdy do Częstochowy i Łagiewnik, by tam, razem z grupami pallotyńskimi, uczestniczyć w całonocnym czuwaniu. Tak też było i w tym roku.

    Czule, bez potępienia

    Czuwania od wielu lat, dwa razy w roku, organizuje s. Consolata Majewska, pallotynka. Uczestniczą w nich parafie z całej Polski, w których posługują te siostry. Pierwsze organizowane jest w pierwszą sobotę listopada na Jasnej Górze, drugie – w sobotę przed III Niedzielą Wielkanocną. Pewnie niektórych może zastanawiać, jak to się dzieje, że bełchowska wspólnota bierze w tych czuwaniach udział, skoro w parafii nie ma tego zgromadzenia. – Przed kilkoma laty poznałem siostrę Consolatę, która zaprosiła nas na takie czuwanie. Pierwszy raz wzięliśmy w nim udział 4 lata temu. Wówczas wszyscy wrócili bardzo zadowoleni. I tak zostało. Zawsze jedzie około 50 osób – wyjaśnia ks. proboszcz Paweł Staniszewski. Na czuwania zawsze zapraszani są prelegenci. Na Jasnej Górze mowa jest o kulcie Matki Bożej, a w Łagiewnikach – o Bożym miłosierdziu. W tym roku jednym z prelegentów, który dawał też świadectwo, był senator Czesław Ryszka. – Zawsze po tych wyjazdach parafianie wracają poruszeni, naładowani wewnętrznie. Jadą nie tylko osoby starsze, ale i młode. Mimo że nie jesteśmy pallotyńską parafią, w gronie tym czujemy się bardzo dobrze. Nasza przyjaźń z s. Consolatą na tyle się zadzierzgnęła, że w zeszłym roku prowadziła ona u nas 40-godzinne nabożeństwo, a w tym poprowadzi rekolekcje adwentowe. W tym roku bełchowska schola została zaproszona do oprawy muzycznej całego czuwania, a mnie poproszono o przewodniczenie Pasterce o północy. Posługiwałem też podczas indywidualnego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, które dla wielu osób stanowiło niesamowite przeżycie – dodaje ks. Staniszewski. Wyjazd do Łagiewnik na długo zostanie w sercu i pamięci uczestników czuwania. Po raz pierwszy wzięła w nim udział Agata Berczyńska. – To było niezwykłe przeżycie. W Łagiewnikach byłam po raz pierwszy. Spotkanie z Jezusem Miłosiernym zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Wpatrując się w obraz, doświadczyłam dotknięcia, przemiany. Poczułam, że On zachęca mnie do ciągłego nawracania się, że chce być moim przyjacielem. W Jego wzroku nie widziałam potępienia, wyrzutów, tylko bezwarunkową miłość. Będąc tam, dziękowałam za wszelkie dobro i prosiłam, by Duch Święty dał mi siłę, żebym mogła innych przyprowadzać do Bożego miłosierdzia. Po powrocie poszłam na czuwanie do parafii Miłosierdzia Bożego, by ciągle być blisko Tego, którego bliżej poznałam w Łagiewnikach. Każdego dnia staram się tez odmawiać koronkę. Czuję, że moja wiara rozkwita – wyznaje wzruszona Agata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół