• facebook
  • rss
  • Noblista, co krawcem nie chciał być

    Marcin Kowalik

    dodane 13.07.2017 00:00

    Twierdził, że jego rodzina wywodziła się z wikingów, których potomkowie – Szwedzi najechali naszą ojczyznę i oblegali Jasną Górę. Tam jego przodek dostał się do niewoli, nauczył języka polskiego. Spodobało mu się w Polsce i tu się ożenił.

    Dokładny życiorys pisarza i noblisty Władysława Stanisława Reymonta jest trudny do odtworzenia ze względu na luki w dokumentacji, jak i z tego powodu, że Reymont sam zabarwiał fikcją swe ustne i publikowane autobiografie. Jego szwedzki przodek Balcer lub Baltazar miał służyć najpierw paulinom na Jasnej Górze. Na skutek współpracy z klasztorem dominikanów w Gidlach został im przekazany i zapuścił tam korzenie. Odpowiadał za administrację majątkiem. Miał używać powiedzenia: „Do stu regimentów diabłów”, które przekręcał na: „Do stu rejmentów diabłów”, więc zaczęto go nazywać Rejment. Takie jest prawdziwe nazwisko pisarza. Również kolejność imion powinna być inna, bo Stanisław otrzymał na chrzcie jako pierwsze.

    Na łowicką nutę

    Drugi po Henryku Sienkiewiczu Polak, któremu przyznano Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, pisał także wiersze. To jednak niewielka część jego spuścizny. Specjalizował się w prozie. Najbardziej znane jego powieści to „Ziemia obiecana” i „Chłopi”, czyli ta, za którą go wyróżniono. Obie zostały zekranizowane. Ich autor przyszedł na świat 7 maja 1867 r. we wsi Kobiele Wielkie (obecnie siedziba gminy w pow. radomszczańskim w woj. łódzkim). Jednak miejscowością najbardziej z nim kojarzoną są Lipce Reymontowskie, wieś należąca do dawnego Księstwa Łowickiego. To tutaj pisarz umieścił akcję „Chłopów”. Opisał ją w czterech tomach, których tytuły pochodzą od pór roku. Nic dziwnego, że mieszkańcy są mu wdzięczni za ich rozsławienie. Liczna delegacja w strojach ludowych uczestniczyła w Mszy św. sprawowanej dokładnie w 150. rocznicę urodzin W.S. Reymonta w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie. Tam spoczywa serce noblisty. Eucharystii przewodniczył bp Józef Zawitkowski. Następnie uczestnicy przemaszerowali Krakowskim Przedmieściem z portretem pisarza. Ułożyli nawet o nim pieśń na łowicką nutę. – Wiedzę o Reymoncie staramy się zatrzymać dla potomnych – mówił do zgromadzonych na warszawskiej uroczystości Jerzy Czerwiński, wójt Lipiec Reymontowskich. Tę rolę wzięła na siebie m.in. Fundacja im. W.S. Reymonta, główny organizator obchodów, które zakończyły się złożeniem kwiatów i modlitwą przy grobie pisarza na Cmentarzu Powązkowskim.

    Pomniki z brązu

    Sama wieś nazywała się dawniej tylko Lipce. Człon „Reymontowskie” dodano w 1983 roku. Jeżeli ktoś chciałby szukać pamiątek po Reymoncie, musi się tam wybrać. Najwięcej „reymontianów” posiada Zbigniew Stań, właściciel Galerii Staroci i Pamiątek Regionalnych. W specjalnej izbie można m.in. obejrzeć liczne wydania „Chłopów”, w tym pierwsze wydania polskie, amerykańskie, angielskie, włoskie, hiszpańskie, czeskie. Powieść ukazała się w 27 językach. Pan Zbigniew posiada „Chłopów” w 18 wersjach językowych. Dodatkowo zebrał przedwojenne opracowania i artykuły w prasie o dziele i jego autorze. Ma także wpisy do kronik i autografy aktorów odtwarzających role w filmie „Chłopi” z 1973 roku. Sam brał w nim udział jako statysta. Inne atrakcje związane z pisarzem w Lipcach to Zagroda Ludowa, czyli Centrum Reymontowskie, Muzeum Regionalne jego imienia, a przede wszystkim Domek Reymonta, położony przy torach kolejowych z dala od centrum. Według przekazywanej ustnie tradycji pisarz miał w nim mieszkać w latach 1889–1891, gdy pracował przy budowie Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Stosowna tablica została na domu umieszczona w 1958 r. z okazji 25-lecia zespołu „Wesele Boryny”. W planach jest postawienie tam pomnika z brązu. Byłby dobrze widoczny z okien przejeżdżających pociągów. Takich pomników noblista doczekał się m.in. w Łodzi, mieście, które opisał w „Ziemi obiecanej”. Oko szczególnie przykuwa Kufer Reymonta, plenerowa rzeźba ustawiona na ul. Piotrkowskiej. Przedstawia pisarza siedzącego z notatnikiem w ręku na kufrze podróżnym. Nic nie wskazuje, żeby miał się stamtąd ruszyć, całość waży bowiem 300 kg.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół