• facebook
  • rss
  • Pierwsi w diecezji

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 29/2017

    dodane 20.07.2017 00:00

    Trzy sprawy – posiłek, wykład i dyskusja. Czy to recepta na nawiązanie głębszej relacji z Bogiem? Taka forma ewangelizacji odpowiada wierzącym i tym, którzy deklarują się jako ateiści.

    W parafii św. Jana Chrzciciela w Kutnie zakończył się kurs Alpha. Cykl cotygodniowych spotkań ewangelizacyjnych rozpoczął się w maju. Skorzystało z niego kilkadziesiąt osób. Część z nich należy do działającej przy parafii wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Głos Wołającego na Pustyni”. Około 40 uczestników ze wspólnotą nie miało wcześniej żadnego kontaktu. Taka mieszanka mogłaby sugerować, że trudno będzie im znaleźć wspólny język. – Na spotkania przychodziły nawet osoby, które określały siebie ateistami – mówi ks. Waldemar Majchrowski, opiekun grupy. Co je przyciągnęło?

    Nowatorski pomysł, który, choć zaszczepiony z Kościoła anglikańskiego, opiera się na uniwersalnych, podstawowych zasadach wiary chrześcijańskiej. Kursy Alpha zostały przystosowane do wymogów Kościoła rzymskokatolickiego. Ten w Kutnie był pierwszy w diecezji łowickiej. Najpierw ks. Majchrowski z przedstawicielami kutnowskiej wspólnoty uczestniczył w podobnym kursie we Włocławku. Przetestowali go na własnej skórze. Okazuje się, że i ten w Kutnie przyciągnął osoby z zewnątrz.

    Przez ponad 2 miesiące co tydzień dojeżdżali ludzie z Żychlina, nawet z Płocka. Schemat spotkań był taki sam. Najpierw półgodzinny posiłek, potem wykład i dzielenie się wrażeniami w grupach. Dyskusji sprzyjało przejście na „ty”. Każdy miał przypiętą karteczkę z imieniem. Rozmawiano m.in. o tym, kim jest Jezus, dlaczego umarł, na czym opiera się wiara chrześcijanina, jak się modlić, w jaki sposób czytać Pismo Święte. Co ciekawe, osoby, które skorzystały z poczęstunku, na następne spotkania same przynosiły smakołyki, dzieląc się z innymi. Przygotowaniem kursu zajęli się członkowie wspólnoty. Kosztowało ich to sporo pracy.

    – Jeśli jest wola Boża, to nie czuje się wysiłku, tylko radość. I to jest fantastyczne, że mimo całej prostoty kursu, jest wielkie działanie Pana w tym wszystkim – mówi Stanisław Rzeźnicki, lider wspólnoty. Z założenia kurs miał być tylko dla osób dorosłych, ale organizatorzy wykazali elastyczność i stworzyli specjalną grupę dla dzieci, które także się pojawiły na spotkaniach. Jedną z uczestniczek była Anna Korzeniowska. Na co dzień prowadzi firmę i – jak przyznaje – trudno jej było znaleźć czas na taką formację duchową. – Ludzie, którzy mają swój biznes, żyją ciągle w biegu, w walce o pieniądze. Starałam się stopować, choć muszę uczestniczyć w tej gonitwie, żeby nie wypaść z rynku. Moje odczucia z kursu są niesamowite. Wspólny posiłek spowodował, że ludzie się zaprzyjaźnili. Podobały mi się dyskusje. To były normalne rozmowy o wierze i życiowych kłopotach. Spotkania pogłębiły moją relację z Bogiem. Szłam na nie z wielką radością. Dla mnie owocem tego kursu jest to, że zrozumiałam, iż nie muszę żyć w takim biegu. Przestałam się denerwować niektórymi sprawami. Firma funkcjonuje, a ja mam więcej czasu dla siebie i najbliższych. Ten kurs dał mi jasny przekaz: to Bóg jest najważniejszy – mówi pani Anna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół