• facebook
  • rss
  • Mała Marie i angielski konsul

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 44/2017

    dodane 02.11.2017 00:00

    Na cmentarzu można także odkryć historię danej miejscowości. Zapisaną w kamieniu, od zniszczenia starają się chronić wolontariusze.

    Za stanie z puszkami przy cmentarnych bramach nie dostają wynagrodzenia. Włodarze miast, znane postacie, dorośli, młodzież, a nawet dzieci poświęcają swój czas w świąteczny dzień. Liczą na hojność przechodzących. Każda wrzucona złotówka, każdy grosz są później skrupulatnie rozliczane. Pieniądze przeznaczane są na ratowanie starych nagrobków. Ich odrestaurowanie to kosztowna i mozolna sprawa. Efekty zbiórek od kilku lat można podziwiać na największych cmentarzach w naszym regionie, m.in. w Łowiczu, Kutnie, Skierniewicach czy Żyrardowie.

    Ostatnio także w Krośniewicach. Tegoroczna kwesta była trzecią z kolei w tym mieście. Organizatorem było Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kutnowskiej. Podczas pierwszej zbiórki zebrano ponad 4 tys. zł. Pieniądze przeznaczono na prace konserwatorskie przy pomniku Henryka Gzowskiego, obywatela ziemskiego. Forma grobu – sarkofag – została osadzona na lwich łapach okrytych liśćmi akantu. Wykonano go z piaskowca. To jeden z najpiękniejszych zabytków reprezentujących krośniewicką nekropolię. Wyszukana forma nagrobka, czerpiąca z wzorów klasycystycznych, i kunszt wykonania potwierdzają wysoki poziom umiejętności ówczesnych twórców rzeźby kamieniarskiej. Po odnowieniu można je podziwiać w całej okazałości. Skromniejsze pieniądze, zgromadzone podczas ubiegłorocznej kwesty – dokładnie 2645,51 zł – nie zostały jeszcze wydane. Zostaną dołączone do tegorocznej zbiórki. Z tych pieniędzy zostanie odrestaurowana płyta nagrobna Henry’ego Granta, angielskiego konsula generalnego, który zmarł w Krośniewicach w II połowie XIX wieku. Konsul zatrzymał się w mieście przypadkowo. Na stałe mieszkał w Warszawie. Podczas podróży zachorował na wściekliznę. Gościny udzieliła mu prawdopodobnie rodzina Rembielińskich. Zmarł 2 stycznia 1897 r. o godz. 15 w wieku 63 lat we wsi Błonie. Taka informacja widnieje w księdze parafialnej. Zgon zgłosił ze swoim współpracownikiem Albert Anders, administrator majątku Krośniewice, ojciec Władysława Andersa, przyszłego dowódcy II Korpusu Polskiego, generała Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. W czasie, kiedy zmarł konsul, nie było przy nim jego żony Beatrice. Przebywała w Italii. Ciekawą historię kryje także nagrobek Marie Marcellin na żyrardowskim cmentarzu. Jacek Czubak ze Stowarzyszenia „Fabryka Feniksa”, inicjator kwest w tym mieście, mówi, że historia Marie zainspirowała go ponad 10 lat temu do działania. Jej śmierć obrosła w legendę. Ludwik Marcellin, pochodzący z Austrii kupiec, przybył w XIX w. do Żyrardowa, skuszony możliwościami zrobienia kariery i perspektywami dorobienia się pokaźnego majątku. Tutaj poznał Annę Luisę Dittrich – córkę przedsiębiorcy Karola Dittricha. Młodzi zakochali się z wzajemnością i postanowili wziąć ślub. Stary Dittrich nie oponował, a nawet podarował nowożeńcom dom, zwany Pałacykiem Tyrolskim. Tu rozegrała się tragedia. Minęło 25 dni od narodzenia Marie, córki młodego małżeństwa. W pokoju niemowlęcia wybuchł pożar. Nie wiadomo, co go spowodowało. Faktem jest, że mała Marie zginęła. Według legendy, po śmierci córki zrozpaczeni rodzice opuścili na zawsze miasto. Matka z nieopisanej rozpaczy straciła rozum, a ojciec natomiast zmarł wkrótce ze zgryzoty. Do dzisiaj ponoć nocami pojawia się w oknie na piętrze ubrana na biało postać z czerwoną różą. Prawdopodobnie matka, która szuka swojej zmarłej tragicznie córeczki. Z tego też powodu kolejni lokatorzy nieruchomości szybko z niej uciekali, nie mogąc dłużej tam przebywać. Mały grobowiec Marie został dzięki zebranym pieniądzom odratowany. To samo udało się z kilkoma innymi. Inne muszą jeszcze poczekać. Z hojności słyną łowiczanie. Co roku udaje się uzbierać pokaźne sumy. Ostatnio, dzięki kwestom, odnowiono nagrobek Marcina Szyikowskiego z początku XIX w. na cmentarzu Emaus. Koszt remontu najstarszego na tej nekropolii nagrobka wyniósł 13 022,64 zł. Z wdzięczności łowiccy przewodnicy PTTK w pierwszy weekend po Wszystkich Świętych nieodpłatnie organizują spacery po miejscowych cmentarzach. Pokazując uratowane od zapomnienia groby, opowiadają historię zasłużonych dla miasta ludzi, którzy tam spoczęli.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół