• facebook
  • rss
  • Marcisz, burgrabia i duchowny poborca

    Marcin Kowalik

    |

    Gość Łowicki 45/2017

    dodane 09.11.2017 00:00

    Utrzymanie reprezentacyjnej budowli arcybiskupów gnieźnieńskich sporo kosztowało. Dbanie o nią powierzano zaufanym osobom, często z rodziny hierarchów. Problemy zaczynały się, gdy arcybiskup zakończył swój ziemski żywot.

    W sali kinowej Łowickiego Ośrodka Kultury odbyła się promocja książki Michała Słomskiego „Urzędnicy i personel zamku arcybiskupów gnieźnieńskich w Łowiczu (XIV w. – 1531 r.)”. Autor ma 27 lat, jest związany z Łowiczem. Tu się urodził i ukończył I Liceum Ogólnokształcące im. Józefa Chełmońskiego. Jest absolwentem Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, a obecnie – asystentem w Zakładzie Atlasu Historycznego Instytutu Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk oraz uczestnikiem studium doktoranckiego w tym samym instytucie.

    Największy z pięciu

    Pierwsza wzmianka źródłowa o Łowiczu, znajdująca się w tzw. bulli gnieźnieńskiej papieża Innocentego II z 1136 r., wskazuje na przynależność osady do dóbr Kościoła gnieźnieńskiego. Na tej podstawie można stwierdzić, że Łowicz wraz z okolicą stanowił jedną z najstarszych części majątku prymasa. Dobra te mogły zostać przekazane w ręce Kościoła już w drugiej połowie XI stulecia, przy okazji reorganizacji polskiej prowincji kościelnej przez Kazimierza Odnowiciela i Bolesława Szczodrego. Arcybiskupi gnieźnieńscy dbali o Łowicz, który co najmniej od XIII w. był jedną z ich rezydencji. W 1359 r. pojawia się określenie castrum, identyfikowane z łowickim zamkiem. Przypuszczalnie pierwotne założenie zamkowe obejmowało teren dzisiejszych pozostałości zamku górnego. Jego powierzchnia wynosiła ok. 1150–1200 m kw., co czyniło go największym spośród pięciu należących do arcybiskupów gnieźnieńskich oraz jednym z większych z należących do biskupstw polskich. Do 1512 r., kiedy spisano najstarszy zachowany inwentarz dóbr arcybiskupich, zamek znacznie powiększył swoją powierzchnię. Podzielony był na dwie części – górną i dolną. Dokładniejszy opis pochodzi z 1557 roku. Na terenie zamku dolnego znajdowały się w tym czasie budynki o charakterze gospodarczo-usługowym (np. kuchnia czy pokoje dla służby zamkowej). Część z nich była drewniana. Murowany górny zamek stał się miejscem reprezentacyjnym. Dziś pozostały z niego tylko ruiny, więc trudno to sobie wyobrazić. Mamy jedynie opisy i nieliczne ryciny. Zamkowe życie podlegało pewnym regułom. Michał Słomski przedstawił, jak to się odbywało, począwszy od XIV w. aż do czasów prymasa Jana Łaskiego (arcybiskupi gnieźnieńscy byli także prymasami Polski). Autor podjął próbę scharakteryzowania starostów łowickich z tego okresu jako grupy społecznej. Ponadto ukazał zadania niższego personelu zamkowego oraz mieszkańców okolicznych miejscowości. Oba zagadnienia starał się przedstawić na szerszym tle, wykorzystując historyczne wzmianki.

    Starostowie i grodzianie

    Autorowi udało się dotrzeć do dokumentów w Archiwum Archidiecezjalnym w Gnieźnie, m.in. zawierających przysięgę, jaką składali starostowie łowiccy. – Dotyczyła ona administrowania powierzonymi dobrami. Z drugiej strony w razie śmierci arcybiskupa starosta był zobowiązany oddać zamek na żądanie kapituły gnieźnieńskiej. Było to związane z częstymi problemami przy przejmowaniu dóbr, które nie były osobistą własnością hierarchy – tłumaczył M. Słomski. Zdarzało się, że wyznaczeni przez zmarłego arcybiskupa urzędnicy nie chcieli oddać zamku. Bywały również przypadki rozkradania majątku podczas wakansu na stolicy arcybiskupiej. Przyczyna była prosta – nowy arcybiskup obstawiał urzędy swoimi ludźmi. Starostowie łowiccy, najważniejsi zarządcy, byli często spokrewnieni z hierarchą lub związani z nimi wspólnymi interesami. Pierwsza wzmianka o staroście łowickim pochodzi z 1414 roku. Był nim Marcisz z Wrocimowic. Ten sam, który podczas bitwy pod Grunwaldem niósł naczelną chorągiew wojsk polskich z białym orłem. O tę chorągiew toczyła się zaciekła walka. Zamkiem zarządzały również ważne osoby Kościoła polskiego, m.in. Andrzej Róża Boryszewski, późniejszy metropolita lwowski i z czasem także metropolita gnieźnieński. Faktycznym zarządcą zamku był jednak burgrabia. Jako zastępca starosty stale w nim urzędował. Zajmował się sprawami wojskowo-obronnymi. Ważniejszymi urzędnikami byli także sędziowie, którzy przewodzili wiecom sądowym na wsi, niewymagającym opinii starosty lub arcybiskupa. Pisarze prowadzili księgi zamkowe. Poborcy zajmowali się poborem opłat i danin od poddanych. Ciekawostką jest fakt, że wszyscy znani poborcy byli duchownymi. W skład personelu zamkowego wchodzili ponadto kapelani oraz m.in. rzemieślnicy i służący, m.in. kucharze, piekarze, palacze, tragarze, odźwierni i stróże. Pospolicie nazywano ich grodzianami. Wydania książki o zamku arcybiskupów gnieźnieńskich w Łowiczu podjęło się Wydawnictwo Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, zaś część kosztów pokryto dzięki programowi „Małe Granty 2017”, który realizuje ŁOK.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół