• facebook
  • rss
  • Co chcesz, abym ci uczynił?

    Magdalena Gorożankin

    |

    Gość Łowicki 48/2017

    dodane 30.11.2017 00:00

    – Poczułam w sercu, że Pan Bóg mnie wzywa na te spotkania. Trud był ogromny, bo po całym dniu pracy trzeba było być w pełni sił, by tu przyjechać – mówi Krystyna.

    W Żyrardowie zakończyły się rekolekcje dla osób po stracie bliskich. Czwarte już spotkanie zgromadziło prawie 30 uczestników, którzy poszukiwali odpowiedzi na nurtujące ich pytania w czasie żałoby. Czterodniowy cykl spotkań zorganizowali członkowie Stowarzyszenia „Nieść ulgę w cierpieniu” im. Ojca Pio i Matki Teresy oraz wspólnota Odnowy w Duchu Świętym „Siloe”, działająca przy parafii Świętych Cyryla i Metodego w Żyrardowie.

    Owoce modlitwy

    Pierwsze rekolekcje odbyły się w 2014 roku. Był to kolejny owoc modlitw wspólnoty Siloe. Grupa już wcześniej wymodliła powstanie hospicjum domowego, w którym pomagała osobom chorym, konającym i otaczała je opieką oraz modlitwą w ostatnich dniach życia. Po pewnym czasie jej członkowie postanowili pomóc także tym, którzy zostają z bólem, trudnościami i rozterkami po śmierci bliskich. Kolejnym owocem, który nieustannie dojrzewa, jest inicjatywa budowy ośrodka hospicyjnego, która powstała w Roku Miłosierdzia, a o który także modlili się podczas rekolekcji. Tegoroczne spotkania rozpoczęły się 19 listopada. W ciągu 4 dni uczestnicy rozważali tematy: „Co chcesz, abym ci uczynił?”, „Bóg cię kocha”, „Bóg chce cię uzdrowić”, „Bóg chce dać ci życie w obfitości”. Podczas Mszy św. na zakończenie rekolekcji każdy z uczestników złożył w ofierze swoje radości i smutki Panu Jezusowi. Symbolicznie wyrażała to kartka w kształcie serca z zapisanym imieniem uczestnika. Wiele osób przyznaje, że kończą rekolekcje i zaczynają nowe życie ze spokojem i radością. – Przyjechałam na rekolekcje „z moją teściową”, która odeszła niedawno, jednak Pan Bóg wolał, bym pojednała się z moją matką chrzestną. Ciocia była samotną osobą. Pod koniec życia miała nadzieję, że przyjmę ją do siebie, zaopiekuję się nią, ale mnie zabrakło do tego odwagi. Na tych rekolekcjach Bóg wskazał mi, że to dobry czas, by prosić ciocię o wybaczenie, ale przebaczyć także sobie, zrzucić ten ciężar i uwolnić się od tych myśli. Bardzo pomogły mi w tym spowiedź, modlitwa wstawiennicza, ale także napisanie listu. Wtedy pierwszy raz zwerbalizowałam swoje uczucia, wylałam je na kartkę papieru. Uderzyło mnie pytanie: „Co chcesz, abym ci uczynił?”. Chciałam, by mnie uwolnił, uzdrowił i On to zrobił. Teraz czuję się lżejsza, spokojniejsza na duszy – mówi Krystyna.

    Moje serce płonęło

    Wśród uczestników były również trzy siostry, które codziennie dojeżdżały z okolic Tomaszowa Mazowieckiego. – O rekolekcjach powiedziała mi kuzynka, która dowiedziała się o nich z „Gościa Łowickiego”. Równo miesiąc temu mój mąż nagle zmarł. Od tamtej pory moje serce pożerał ogień, nieustannie płonęło, było niespokojne, rozpalone. Nie mogłam na niczym się skupić, w pracy myślałam nieustannie o mężu – mówi Małgosia. – W trakcie tych rekolekcji, podczas modlitwy wstawienniczej, miałam wizję rzeki. Płynęłam i nie mogłam złapać się żadnej gałęzi, a sam Jezus chciał chwycić mnie za rękę. Jednak nieustannie czegoś brakowało, bym mogła się Go złapać. Modliliśmy się ze wspólnotą o pokój w moim sercu. Dziś, po rekolekcjach, mogę śmiało powiedzieć, że czuję się spokojniejsza. Codziennie chodzę na cmentarz do mojego męża, a dziś pierwszy raz nie płakałam, uśmiecham się. Dla mnie to ogromna zmiana – dodaje. Rekolekcje w Żyrardowie odbywają się raz w roku, w listopadzie, jednak organizatorzy są gotowi przeprowadzić cykl spotkań także w innych parafiach, w dogodnym terminie. Jednocześnie proszą o modlitwę i wsparcie w budowie ośrodka hospicyjnego. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie stowarzyszenia: niesculgewcierpieniu-zyrardow.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół