Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Było grubo, jest z sensem

Ich życie nie zawsze biegło prostymi ścieżkami. Dlatego apelowali do gimnazjalistów i licealistów, żeby nie marnowali życia. Swoją szczerością i otwartością wzbudzali entuzjazm i zmuszali do myślenia.

lowicz@gosc.pl Nie od dziś wiadomo, że słowa uczą, a przykłady pociągają. W ostatnich dniach mogli się o tym przekonać uczniowie skierniewickich szkół, których odwiedzili RYMcerze, a także uczniowie Gimnazjum nr 2 i rawskiego „katolika”, których odwiedził Bartek Krakowiak. Goście bez owijania w bawełnę mówili o piciu, ćpaniu i życiu na krawędzi, które – pozbawione sensu – stawało się nie do zniesienia. Mocne świadectwa były nie tylko przestrogą, ale także zachętą do zadawania sobie pytań o to, kim się chce być i komu warto ufać.

Byliśmy w tym kiedyś

Zespół RYMcerze to dwaj przyjaciele – Jonatan Blank (DJ Yonas) i Łukasz Bęś („Bęsiu”). Współpracują ze sobą od 2008 roku. Program „Nie zmarnuj swojego życia” rozpoczęli zimą 2013 roku. W tym czasie odwiedzili ponad 400 placówek – szkół, ośrodków wychowawczych i schronisk młodzieżowych. Dotarli do 265 tys. uczniów. Z wieloma z nich mają ciągle kontakt. Program realizują razem z Fundacją „Edukacja z Wartościami”. Do Skierniewic zaprosiła ich wspólnota Głos Pana z parafii Miłosierdzia Bożego. Odwiedzili niemal wszystkie skierniewickie szkoły ponadgimnazjalne i zespoły szkół z klasami gimnazjalnymi, wszędzie budząc zainteresowanie i refleksję. – Byliśmy w tym kiedyś – mówił o swoich doświadczeniach z alkoholem i narkotykami Łukasz. – Dzisiaj apelujemy i przestrzegamy. Trzeba nauczyć się mówić „nie”. Koledzy, którzy namawiają na jednego jointa, jedno piwo, na kolejny melanż, za chwilę się rozejdą. A w jakim miejscu ty wtedy będziesz? Możesz już dzisiaj się rozwijać, inwestować w swoje pasje i zainteresowania, a nie w ludzi i rzeczy, które zniszczą ci życie – przekonywali. Ważnym przekazem grupy był apel, by swoją przyszłość potraktować poważnie, by jak najwcześniej zadbać o swoje pasje i rozwój. Uczniowie Zespołu Szkół Integracyjnych zgodnie przyznawali, że świadectwa do nich trafiły. – Dają bardzo dużo do myślenia. Warto kierować się tym, co sami chcemy, a nie chęcią przypodobania się innym – przyznała Małgorzata z IIIc. – Wszyscy mówią: „Nie pij, nie ćpaj”, ale dopiero tutaj dużo osób zdało sobie sprawę, jakie to może mieć konsekwencje w przyszłości. Do wielu z nas to nie dociera. Dopiero gdy mówi to ktoś, kto miał takie doświadczenia, zaczyna się coś rozumieć – zauważyła Maja z IIIc.

W rytmie rapu

O własnych doświadczeniach życiowych RYMcerze opowiadali także w rytmie rapu. Przez autentyczność opowieści i muzykę trafili do młodych. Zapraszali także uczniów do wspólnego śpiewania. W Zespole Szkół Integracyjnych ochotników nie brakowało. Rapując, młodzież opowiadała o swoich pragnieniach, planach i marzeniach. Goście mówili także o premierze najnowszej płyty „Nie zmarnuj swojego życia”. Na krążek składa się 14 utworów, do których inspiracją były historie usłyszane w szkołach podczas spotkań z młodzieżą. Na płycie gościnnie pojawili się raperzy Tau oraz Zeus. – Również muzycznie chcemy dawać młodzieży dobry przekaz i mówić o wartościach, bo w dzisiejszym rapie nie zawsze można je znaleźć – tłumaczył Łukasz. Podczas spotkania goście, a zwłaszcza „Bęsiu”, dzielili się także swoją wiarą i tym, co uczynił dla nich Bóg. Łukasz jako nastolatek nie był wierzący. Na 18. urodziny mama podstępem zapisała go na pielgrzymkę. Myślał, że jedzie na wakacje do Chorwacji, a okazało się, że znalazł się w autokarze do Medjugorja. Tam, widząc tysiące modlących się ludzi, przeżył szok, poszedł do spowiedzi. – Bardzo bałem się powrotu do domu, bo u mnie na dzielnicy nikt by tego nie zrozumiał. Po powrocie po raz pierwszy poszedłem do kościoła. Tam dowiedziałem się, że pół parafii się za mnie modliło, bo mama wszystkich o to prosiła. Ona jedynie w modlitwie widziała drogę ratowania mnie. Od tej pory moje życie realnie zaczęło się zmieniać. Dzisiaj mam rodzinę, troje dzieci, dziewięć płyt na koncie. Bóg robi niesamowite rzeczy w moim życiu, a przede wszystkim błogosławi i prowadzi. Swoje nawrócenie przeżyłem w 2006 roku, ale codziennie podejmuję decyzję, żeby iść w prawo, a nie w lewo – świadczył „Bęsiu”. Projekt „Nie zmarnuj swojego życia” jest objęty patronatem Rzecznika Praw Dziecka i Mazowieckiego Kuratora Oświaty.

Z buta do Maryi

O trudnym życiu, traumie, upadkach i nawróceniu w Gimnazjum nr 2 i w Katolickim Publicznym LO im. św. Jana Pawła II w Rawie Mazowieckiej opowiadał Bartek Krakowiak, który w drugi dzień Zielonych Świątek wyruszył pieszo z Warszawy do Medjugorja. Jego świadectwo opowiadające o życiu, które było pasmem traumatycznych doświadczeń, zagubienia i osamotnienia, wywarło na młodzieży piorunujące wrażenie. Pomimo piekła, którego doświadczył, odnalazł Boga i poczuł Jego niezwykłą miłość. Jak świadczył, pielgrzymka do Królowej Pokoju była szczególnym wyzwaniem, które podjął, by wrócić do Boga i zmienić życie. – Mam 22 lata i pochodzę z Warszawy. Wychowałem się w rodzinie alkoholowej, w której od pokoleń lała się wóda. Pradziadek ganiał babkę z siekierą, dziadek był takim wariatem, że szukała go policja w całym kraju, a mój ojciec całe dnie spędza z browarem przed telewizorem – opowiadał Bartek. – W moim domu praktycznie nie było dnia bez awantury. Pamiętam, jak za małolata chowałem się pod łóżko, gdy ojciec wracał z pracy... Bałem się go, gnębił mnie. Całe życie słyszałem od niego, że do niczego się nie nadaję, że nic nie osiągnę. Moja mama jest wspaniałą kobietą. Gdy miałem 10 lat, podjęła decyzję, że odchodzi od ojca po tym, jak upił się z pracownikami i w zasikanych spodniach otworzył nam drzwi... Było grubo – rzucanie butelkami po domu itd. Wyprowadziliśmy się z braćmi i mamą do babci, pod Warszawę. Totalnie nie umiałem się tam odnaleźć i popadłem w straszne bagno. W wieku 14 lat zacząłem pić, ćpać, kraść itd. Byłem dzieckiem ulicy. Pewnego dnia tak się odurzyłem, że spadłem z jakiegoś dachu, głową uderzając o kant cegły. Miałem dwa promile we krwi i lekarze dawali mi kilka minut życia – opowiadał Bartek. 22-latek opowiedział także o swojej depresji, pobycie w poprawczaku, ucieczkach, dziewczynie, z którą spodziewał się dziecka, poronieniu, pogrzebie nienarodzonego syna, a także o „darciu się na Boga” i sposobach poszukiwania z Nim kontaktu. Niezwykle szczere wyznania poruszyły młodzież. Wrażenie zrobiły nie tylko opowieści o życiu na krawędzi, ale także determinacja w poszukiwaniu Boga. Wyruszenie „z buta” w drogę do Medjugorja, bez pieniędzy, z jednym plecakiem, wiele osób uznało za Boże szaleństwo. Słuchając Bartka, wielu młodych podjęło decyzję, że o swoją wiarę i relację z Bogiem będzie walczyć z determinacją.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy