Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Zemsta ubeka

Śledztwo w sprawie śmierci 18-letniego harcerza, uczestnika antykomunistycznej konspiracji, prokuratura dwukrotnie umarzała. Oficjalnie podtrzymywano, że popełnił samobójstwo. Został jednak zamordowany.

W Łowiczu 24 listopada odsłonięto tablicę ku pamięci harcerza Jana Kazimierza Piwowarczyka, który zginął z rąk funkcjonariuszy bezpieki, oraz jego ojca Jana Piwowarczyka, policjanta, który został zamordowany przez sowieckie NKWD w Kalininie. Pamiątkowa tablica została wmurowana na budynku Komendy Powiatowej Policji w Łowiczu, w którym mieścił się niegdyś Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Inicjatorem upamiętnienia Piwowarczyków jest Andrzej Chruściel, asystent w łowickim biurze poselskim ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego.

A. Chruściel doskonale pamięta czasy komuny, gdy ówczesna władza zakłamywała rzeczywistość. Ta tablica to forma zadośćuczynienia dla ofiar reżimu. Splotły się na niej losy ojca i syna. Została wmurowana w miejscu, gdzie przez lata wisiała inna, gloryfikująca „utrwalaczy władzy ludowej” – funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Urzędu Bezpieczeństwa. Jej usunięcie wcale nie było proste. Sprawa niby oczywista, ale na długo utknęła w biurokratycznej machinie prawa. Niechlubna tablica została usunięta dopiero w 2010 r., czyli dwie dekady po upadku komunizmu w Polsce. W tym samym roku odbyła się premiera filmu dokumentalnego „Historia Janka Piwowarczyka” w reżyserii Tomasza Świątkowskiego. To fabularyzowana opowieść będąca owocem prywatnego śledztwa reżysera i Marka Wojtylaka, kierownika łowickiego oddziału Archiwum Państwowego m. st. Warszawy. A. Chruściel przyznaje, że ten film zainspirował go do działania. Po raz pierwszy zetknął się wtedy z postacią Jana Piwowarczyka, który był komendantem posterunku policji w Nieborowie, a po agresji ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r. trafił do niewoli. To ofiara zbrodni katyńskiej. Został zamordowany w siedzibie NKWD w Kalininie (dzisiejszym Twerze), a jego ciało pochowano na cmentarzu w Miednoje. – Ta tablica to też hołd dla niełatwej służby policjantów – podkreśla A. Chruściel. Konkretne decyzje w sprawie uhonorowania Piwowarczyków zapadły dopiero w tym roku. Inicjatywę poparli komendant KPP w Łowiczu insp. Marcin Grzelak i jego następca podinsp. Grzegorz Radzikowski. Uroczystość odsłonięcia miała wyjątkową oprawę. Zgromadziły się liczne poczty sztandarowe. Byli też harcerze i młodzież. Wciągnięto biało-czerwoną flagę na maszt. Tablicę poświęcił bp Andrzej F. Dziuba. Zebranych zaznajomiono z historią zamordowanych ojca i syna. Kluczem w dochodzeniu T. Świątkowskiego i M. Wojtylaka było dotarcie do znajomych zamordowanego harcerza, a szczególnie do rodziny Ciszewskich, krewnych Piwowarczyków. T. Świątkowski przyznaje, że w postawie niektórych znajomych młodego Piwowarczyka dało się odczuć strach przed ujawnianiem faktów sprzed lat. To znak, jak bardzo represyjne były czasy komunizmu. W sprawie śmierci 18-letniego harcerza prokuratura dwukrotnie umarzała śledztwo. Pierwszy raz w 1957 r., drugi – w 1996 roku. T. Świątkowskiemu i M. Wojtylakowi udało się obalić oficjalną wersję, że popełnił samobójstwo. 10 listopada 1948 r. ok. 23.00 w internacie przy ul. Stanisławskiego w Łowiczu Jan Kazimierz Piwowarczyk, maturzysta, uczeń Liceum Handlowego, został wraz z kolegami aresztowany przez funkcjonariuszy PUBP pod zarzutem kradzieży czystych blankietów legitymacji Związku Młodzieży Polskiej. Na posterunku spędził 6 dni. Był tam katowany. Przesłuchiwać miał go osobiście Józef Salamon. – Przed wojną Salamona za kradzież aresztował Jan Piwowarczyk. Bicie syna Piwowarczyka było jego zemstą za tamto wydarzenie. To ukazuje, jacy ludzie służyli w Urzędzie Bezpieczeństwa – mówi T. Świątkowski. Młody Piwowarczyk zmarł w nocy z 15 na 16 listopada. Rzekomo miał powiesić się na rękawie swetra na kaloryferze. W rzeczywistości zmarł na skutek pobicia. Tej samej nocy został potajemnie pochowany przy murze cmentarza Emaus. Grób został zrównany z ziemią, a miejsce pochówku nieustannie było obserwowane przez ubeków. Dopiero w 1956 r. udało się doprowadzić do ekshumacji. Zwłoki przewieziono na cmentarz w Rembertowie do grobu matki. Film „Historia Janka Piwowarczyka” dostępny jest na YouTubie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy