GN 24/2018 Archiwum

Niebieska karawana

Wstają jako pierwsi, każdego dnia na kolację zjadają zupę z własnego kotła i jako jedyni nie sypiają po domach i stodołach.

Początki grupy, a także jej styl zaczerpnięte zostały z karawany poznańskiej – jednej z grup warszawskich, która charakteryzowała się wspólną kuchnią, modlitwami i noclegiem pod namiotem. Założycielami grupy byli ks. Piotr Śliwka, Elżbieta Tomaszkiewicz, Jan Gorzelak oraz Jerzy Zembrzuski, którzy po znalezieniu starej polowej kuchni pielgrzymowali z grupami warszawskimi. Po powstaniu Łowickiej Pieszej Pielgrzymki Młodzieżowej sochaczewska grupa swoje pielgrzymowanie rozpoczyna dzień wcześniej – z Sochaczewa do Łowicza.

Dymiące serce

– Jako jedyna grupa jesteśmy samowystarczalni. Mamy swoją bazę, kuchnię, punkt medyczny i sanitarny – mówi ks. Piotr Żądło, były przewodnik. – Poza dużym tirem, na którym razem z bagażami jadą także namioty, miski, lodówka i zapasy produktów potrzebnych do gotowania zup, mamy także żuka, który ciągnie kuchnię polową. To serce każdego noclegu. W czterech garach gotujemy na niej dwie zupy, herbatę i wodę do mycia – opowiada ks. Piotr, którego zdaniem, za kilka lat taki styl pielgrzymowania będą musieli przejąć także inni, bo coraz trudniej będzie o posiłki w parafiach oraz noclegi w domach i stodołach. Bazę grupy błękitnej stanowi 9 osób. Są wśród nich kucharki, kierowcy, zaopatrzeniowiec i – oczywiście – palacz, na którego głowie jest palenie pod kuchnią. – Wbrew pozorom jest to bardzo odpowiedzialne zadanie – mówi Tadeusz Zakościelny, wieloletni palacz. – Pełniąc tę funkcję, ma się pełne ręce roboty. Poza rozkładaniem bazy, rozpalaniem i czuwaniem nad ogniem do moich obowiązków należy także rano i wieczorem nastawianie herbaty i wydawanie ciepłej wody do mycia oraz przygotowanie drewna i czyszczenie kuchni. By to wszystko zrobić, trzeba być skowronkiem i sową w jednej osobie, która jako pierwsza wstaje i ostatnia kładzie się spać. Mimo to bardzo lubię tę pracę. Teraz, gdy z powodów zdrowotno-zawodowych nie wiem, czy będę mógł się tego podjąć, na samą myśl ściska mnie w klatce – wyznaje pan Tadeusz. Wakacji bez bazy nie wyobraża sobie także żona pana Tadeusza Helena, odpowiedzialna za gotowanie zup, oraz Grażyna Kiebel, szefowa bazy i zaopatrzeniowiec. – Nasza praca rozpoczyna się na kilka dni przed pielgrzymką, od kupowania potrzebnych produktów i przygotowania wszystkich sprzętów. A kupujemy to, co można przetrzymać: kaszę, ryż, makarony, cukier, pasztety, dżem – wyjaśnia pani Grażyna.

Modlitwa przebijająca niebo

Wspólne posiłki, pacierze i noclegi w jednym miejscu sprzyjają budowaniu wspólnoty, która niemal natychmiast wytwarza się w ponad 200-osobowej grupie. – Na pomoc innych pątników można liczyć zarówno przy rozkładaniu namiotów, nabieraniu wody, jak i przy niesieniu plecaków – przyznaje Elżbieta Małecka. Mówiąc o grupie błękitnej, docenić trzeba nie tylko bazę, palacza, rozbudowany i ofiarny punkt medyczny, ale także przewodników. – To dzięki nim udało się wypracować zasady i program pomocne w skupieniu i modlitwie. Jednym z pomysłów jest wędrówka przez jeden z najtrudniejszych etapów (dużo piachu) w całkowitej ciszy – podkreśla pani Elżbieta, dla której równie ważne jest zaangażowanie się pielgrzymów we wspólną modlitwę. Jej zdaniem, jest ona tak skuteczna, że bez problemu „przebija niebo”. – Poza ciszą na piachach przyjęliśmy także zasadę, że tuby i wzmacniacz mogą nieść tylko osoby pielgrzymujące z konkretnymi intencjami. Jedną z pierwszych jestem ja sam. Od kilku lat do tub jest zawsze kolejka – wyjaśnia ks. Piotr. Pomocą w duchowym przeżywaniu rekolekcji w drodze jest także fakt, że grupa błękitna z Częstochowy wraca dopiero po głównych uroczystościach, a nie zaraz po dotarciu na Jasną Górę, jak robią inni. Po powrocie formacja i praca są kontynuowane podczas kilku spotkań popielgrzymkowych, w których uczestniczy ponad 150 osób. Jednym z nich jest lutowe całonocne czuwanie w Częstochowie, na które pielgrzymi przybywają ze swoimi rodzinami. – Spotykamy się też we wrześniu, grudniu, lipcu, a także w czasie uroczystości parafialnych, a nawet z okazji imienin księży. Grupa błękitna jest zawsze widoczna jako jedna z aktywnych grup parafialnych – podkreśla ks. Piotr Żądło.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma