Nowy numer 3/2021 Archiwum

Kawalerka pod mostem

– Choć jestem bezdomny, ciągle mam nadzieję, że wyciągnięty ze śmietnika obrazek Chrystusa pomoże mi stanąć na nogi – mówi Mieczysław Wasilewski z Kutna.

Wiele osób zarzuca mu, że sytuacja jest wynikiem nadużywania alkoholu. – Proszę mi uwierzyć: ja naprawdę nie piję. Nie wiem nawet, ile kosztuje ćwiartka wódki. Nie mam pieniędzy na jedzenie, a co dopiero na alkohol. Żeby kupić sobie bułkę, muszę uzbierać reklamówkę puszek. Napić się mogę tylko wtedy, gdy ktoś mnie poczęstuje – zapewnia. W trzeźwość Wasilewskiego trudno uwierzyć pracownikom pomocy społecznej. – Od kiedy usłyszeliśmy o sytuacji pana Mieczysława, natychmiast zaczęliśmy działać – mówi Elżbieta Czajkowska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kutnie. – Zapewniliśmy mu obiady i pomagamy mu wyrobić dowód osobisty. Załatwiamy też ubezpieczenie zdrowotne. Mając te dokumenty, będzie mógł zamieszkać w noclegowni i podjąć leczenie. Szukamy też jego rodziny. Obawiamy się jednak, że nie będzie chciał współpracować. Z wywiadu środowiskowego w poprzednim miejscu zamieszkania dowiedzieliśmy się, że nie miał tam dobrej opinii. Mimo to robimy wszystko, licząc, że sytuacja ta go zmieniła. Przy każdym spotkaniu tłumaczymy mu, że bez jego zaangażowania i trzeźwości niewiele możemy zrobić. I choć z pomocy nie zrezygnujemy i nie dopuścimy, by ciężko chory leżał pod mostem, obawiamy się, że gdy nie będzie sam chciał, możemy mieć związane ręce. Oby tak nie było w tym przypadku – mówi E. Czajkowska. Siedzący na krześle pod mostem pan Mieczysław, słysząc o deklaracjach pomocy, przegląda swoje rzeczy. Wybiera te, w których jutro zrobi zdjęcie do dowodu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama