Nowy numer 24/2018 Archiwum

Kuranty drażnią uszy?

Nie opadają emocje po tym, jak sąd w Rawie Mazowieckiej skazał ks. Andrzeja Wróbla z parafii św. Stanisława w Lewinie za zakłócanie ciszy nocnej dzwonami.

Lewin to mała wieś, położona w powiecie rawskim, pomiędzy Łodzią a Warszawą. Tutejsza parafia została erygowana już w 1302 roku. Obecny drewniany kościół został wzniesiony w 1800 roku. Od kilku miesięcy licząca ponad 800 mieszkańców parafia gościła w wielu serwisach informacyjnych. We wsi co rusz pojawiali się dziennikarze z ogólnopolskich gazet i stacji telewizyjnych.

A wszystko za sprawą wyroku, jaki zapadł 8 czerwca w rawskim sądzie, na mocy którego ks. Andrzej Wróbel, proboszcz Lewina, został skazany na 30 godzin prac społecznych za zakłócanie ciszy nocnej biciem dzwonów.

Ksiądz też obywatel

Sprawę na policję zgłosił Franciszek Stępniewski, sąsiadujący z kościołem, który – jak mówi – nie mógł dłużej znieść nocnego bicia dzwonów. Do jego wniosku przyłączyły się jeszcze 3 osoby. Wszyscy zeznali, że od 2009 r., od kiedy proboszcz wprowadził w kościele całodobowe, automatyczne wybijanie godzin, ich sen jest ciągle przerywany nie tylko biciem dzwonów, ale także wyciem psów, które wtórują wysokim dźwiękom. – Nie można było tego znieść. Dzwony biły nie tylko w dzień, ale i w nocy. O 23 aż 11 razy! Potem, do 5 rano, co godzinę tylko raz. Pięć znów o piątej. Zdarzało się też, że z głośników w środku nocy leciały pieśni. 1 maja o 1.30 w nocy musiałem wysłuchać „Chwalcie, łąki umajone”. Nieraz prosiłem proboszcza, by chociaż w nocy przestał hałasować dzwonami i kurantami, ale on sobie nic z tego nie robił. Kierował tylko pod moim adresem złośliwości. Zdenerwowałem się, bo w końcu ksiądz to nie Pan Bóg, tylko obywatel, jak każdy z nas. Wezwałem policję, a ta skierowała sprawę do sądu – relacjonuje Franciszek Stępniewski, który nie ukrywa, że z wyroku, jaki zapadł w czerwcu, jest zadowolony. – Wnioskowałem o 3 miesiące aresztu i zakaz bycia proboszczem w Lewinie. Ale i taki wyrok mnie satysfakcjonuje. Jak po apelacji, którą złożył ks. Wróbel, sąd drugiej instancji utrzyma wyrok, osobiście dopilnuję, by proboszcz wyrok wykonał – dodaje F. Stępniewski.

Inaczej niż kiedyś

Ksiądz Andrzej Wróbel całej sprawy komentować nie chce. Chętnie robią to parafianie, których wyrok sądu oburzył. O samych oskarżycielach mają jak najgorsze zdanie. Jak z rękawa sypią pod ich adresem zarzutami. – To są ludzie fałszywi, którzy poszli do sądu w ramach zemsty – mówi Anna Kosiacka. – Jeden z nich przegrał z proboszczem sprawę o ziemię, a drugi został zwolniony z funkcji kościelnego za alkohol. Proszę popytać pozostałych parafian, co myślą na ten temat. Takiego człowieka jak nasz proboszcz daleko trzeba szukać. Zadbał o kościół, wymienił okna, ołtarz, odnowił plebanię. A do tego pięknie i pobożnie się modli. Mówienie, że zakłóca ciszę, jest złośliwe, podłe i ciąganie go po sądach woła o pomstę do nieba. A dzwony? Nieprawdą jest, że biją w nocy. Tak było tylko raz, gdy się zepsuły. W dzień – owszem – biją, ale nam się to podoba – mówi pani Anna, która każdego dnia wychodzi na podwórko, by posłuchać nie tylko dzwonów, ale także melodii, która trzy razy dziennie płynie z głośników. – Gdy myślę o tej sprawie, chce mi się płakać. Pamiętam, że w czasach wojny ludzie tutejszy dzwon pochowali w mogile na cmentarzu, by nie został skradziony, a dziś za jego bicie jest się oskarżonym – mówi Anna Kosiacka. Wyrokiem oburzone są także Janina Czapnik i Zofia Stępniak. – Nie rozumiem, czemu ksiądz jest za to ciągany. To my, parafianie, chcieliśmy tych dzwonów. My daliśmy na nie pieniądze, a teraz dzięki nim czujemy się jak w Częstochowie. Czemu głos czterech osób, a nie całej parafii się liczy? – wtrąca zdenerwowana pani Janina. – Taki wyrok jest uwłaczający godności księdza. A za te wszystkie pomówienia to cała ta czwórka powinna się wstydzić głowy do góry podnieść – dodaje. Wyrok w sprawie bicia dzwonów ze zdumieniem przyjęła także kuria łowicka. – Uderzający jest brak dobrej woli ze strony skarżącego – mówi ks. Piotr Karpiński, rzecznik diecezji łowickiej. – Dzwony kościelne pełnią bardzo ważną rolę w duchowym krajobrazie naszej ojczyzny. Lewin nie jest żadnym wyjątkiem. Także w Łowiczu, Sochaczewie i wielu miastach Polski można usłyszeć dzwony i kuranty bijące w centrum i wiele osób ten fakt sobie ceni. Symboliczna była postawa papieża Jana Pawła II, który przerwał swoją homilię w Betlejem, by uszanować śpiew muezina z meczetu, odpowiednik naszych dzwonów. Szkoda, że skarżący dostrzegli w dzwonach tylko uciążliwy hałas, a nie piękno tradycji i bogactwo krajobrazu lewińskiego – mówi ks. Karpiński. Jak zapewnia Zofia Stępniak, parafianie wspierający proboszcza nie zamierzają się poddać. – Jeśli sąd utrzyma wyrok skazujący naszego księdza, sami odrobimy karę w jego zastępstwie. Nie dopuścimy, by jego dobre imię było szargane, bo dzwony w nocy nie biły – zapewnia Z. Stępniak.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma