Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dom dla Najwyższego

Niedziela 26 maja zapisze się na zawsze w historii parafii pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych na kutnowskim Dybowie. Tego dnia bp Andrzej F. Dziuba dokonał aktu dedykacji świątyni.

Stało się to w roku jubileuszy 25-lecia powstania parafii i 20-lecia przybycia księży pallotynów do Kutna na Dybów.

Krople potu

Parafia pw. MB Wspomożenia Wiernych w Kutnie powstała dekretem prymasa Polski kard. Józefa Glempa 28 lutego 1988 r. Jednak już wcześniej na placu ofiarowanym przez Elżbietę i Henryka Kuśmierków, najpierw pod gołym niebem, później w drewnianej kaplicy i budynkach gospodarczych, były odprawiane Msze św. Pierwszym proboszczem został mianowany ks. Tadeusz Olaczek. Z czasem wielkim wysiłkiem wiernych i posługujących tu księży odprawiono Eucharystię w wybudowanej świątyni. Proboszczem był wtedy ks. Józef Kowalczuk. Kolejne ważne wydarzenia w życiu parafii wiążą się z reorganizacją podziału administracyjnego Kościoła w Polsce. Po powstaniu diecezji łowickiej na Dybów przybyli księża pallotyni.

Do pracy w parafii został skierowany proboszcz ks. Jan Latoń SAC i dwóch wikariuszy. Dziś wspólnota licząca 3850 mieszkańców może pochwalić się pięknym kościołem z marmurowym ołtarzem, amboną oraz chrzcielnicą. Urzekają kolorowe witraże, a każdy z nich to dar jednej z rodzin. Tak samo stacje drogi krzyżowej mają swoich osobnych fundatorów. Nad ołtarzem góruje obraz patronki kościoła – Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, namalowany i ofiarowany przez Halinę Kamińską z Kutna. Akt dedykacji, uroczystego poświęcenia kościoła jest niepowtarzalnym wydarzeniem w historii parafii. – Ten obrzęd wyraża oddanie go Bogu na własność – mówi proboszcz ks. Ireneusz Chmielowski SAC. – Wierni przychodzą do Najwyższego, aby Ten zechciał uświęcić budowlę, która odtąd ma stać się Jego domem. Przynoszą ze sobą trud pracy włożony w budowlę, swoje krople potu oraz zatroskanie o piękno świątyni. To dzięki ofiarności i życzliwości wielu ludzi mógł się ten akt dokonać.

Rodzinna atmosfera

W życie parafii zaangażowanych jest sporo świeckich. Prężnie działa Caritas, jest kilka wspólnot modlitewnych. Udzielają się w nich zarówno starsi, jak i młodsi. – Ta parafia z trudem powstawała – mówi Maria Wojtas. – Mieszkam prawie w centrum Kutna i bliżej mam do kościoła św. Wawrzyńca. Dopiero gdy córka przystępowała do Pierwszej Komunii św. i zaczęłam przychodzić na spotkania przygotowawcze, poczułam silniejszą więź z kościołem. Zbiegło się to z przybyciem na parafię pallotynów. Dzisiaj nie wyobrażam sobie, żeby nie być w niedzielę na Mszy w swoim kościele. Czuję się tutaj jak w domu. – To duża zasługa księży pallotynów, którzy stwarzają taką rodzinną atmosferę – dodaje Iwona Popielska. – U nas jest mało blokowisk, większość to zabudowa jednorodzinna, są też tereny wiejskie. Nasi kapłani potrafią dotrzeć do parafian i zarazić ich swoim zaangażowaniem. Efekty tego zaangażowania widać na co dzień. – Był taki czas, że wszystkie parafie wokół zazdrościły nam prężnie działającej oazy – opowiada Ewa Gawrońska. – Jeździliśmy w rajdach rowerowych na Kaszuby, Zamojszczyznę, Mazury. Wyjeżdżaliśmy za granicę – do Rzymu i Berlina, a także do Austrii i Belgii. W dalszym ciągu organizujemy kolonie czy półkolonie, choć tej młodzieży nie jest u nas tak dużo jak kiedyś. Dzisiaj sytuacja demograficzna parafii nie odbiega od tej, która jest w całym kraju. – Gdy chodzę po kolędzie i pytam, ile dzieci jest w rodzinie, słyszę: „Jedno”, rzadko: „Dwoje” – mówi ks. Leszek Juda SAC. – Młodzież podorastała i w poszukiwaniu pracy opuściła parafię. Z drugiej strony to teren, który kutnianie chętnie wybierają na nowe miejsce zamieszkania. Co roku przybywa kilka domów.

Wysiłek duchowy

Przygotowanie do uroczystej dedykacji kościoła to nie tylko trud fizyczny. To także wysiłek duchowy. Żeby godnie przygotować się do tego wydarzenia, wierni uczestniczyli w renowacji ubiegłorocznych misji świętych. – Tutaj nie ma głaskania. Nie ma wzywania: „Przyjdźcie do kościoła, będzie fajnie”. Z tych misji wynika, że wiara jest zobowiązaniem. Trzeba włożyć trochę wysiłku, żeby pewne rzeczy odkryć i za to jestem wdzięczna pallotynom – mówi E. Gawrońska. Kościół na Dybowie jest szczególnym miejscem. Choćby dla pani Marii, która odkryła tu na nowo istotę chrztu św. Pani Iwona – dzięki wspólnotowej formacji – wie, jak wspierać osoby ze swojego otoczenia w trudnych momentach życiowych. Dla pani Ewy ma też znaczenie emocjonalne. To jej syn Jakub był pierwszym ochrzczonym parafianinem po przybyciu pallotynów. Raz w miesiącu zdarza się, że wiernych z innych parafii jest więcej od miejscowych. Na Mszę św. z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie przyjeżdżają nawet autokarami.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama