Nowy numer 49/2018 Archiwum

Krzyżyk na dobry sen

– Jedna z sióstr zakonnych powiedziała kiedyś do nas: „Błogosławcie jak najczęściej, żeby wam rączki do brzuszków nie przyrosły”. I wziąłem sobie te słowa do serca – mówi ks. Jacek Szewczyk SDB.

W ostatnich latach dużo słyszy się o zagrożeniach duchowych czyhających na zwykłych śmiertelników za każdym rogiem – o religiach Wschodu, wróżbach, technikach walki połączonych z konkretną filozofią i innych. Jednym z poważniejszych zagrożeń jest przekleństwo. Warto jednak pamiętać, że Bóg daje człowiekowi sposoby na to, by bronić się przed złem.

Ostatnia deska ratunku

Już po raz czwarty w parafii salezjańskiej w Kutnie-Woźniakowie odbyła się Msza św. z błogosławieństwem małżeństw. Plan jest taki, by w każdą pierwszą niedzielę miesiąca rodziny mogły skorzystać ze specjalnego nałożenia rąk kapłanów. Pomysł nowego nabożeństwa nie jest autorstwa księży. – To inicjatywa oddolna – mówi ks. Szewczyk. – Widzimy, co się dzieje. Małżonkowie przychodzą do nas ze swoimi problemami i zdesperowani mówią: „Jest ksiądz naszą ostatnią deską ratunku. Ksiądz nam musi pomóc!”.

Okazuje się, że nie mają się do kogo zwrócić. Byli u psychologa, psychiatry i nic. My, księża, nie jesteśmy lekarzami i terapeutami. Ale jesteśmy specjalistami od sakramentów. I w ten sposób powinniśmy pomagać rodzinom. Z tego właśnie powodu parafianie z Woźniakowa i okolic raz w miesiącu mogą przyjść na Wieczór Konfesjonałów. Wtedy w spokoju można się wyspowiadać i skorzystać z kierownictwa duchowego. Ale to niejedyny sposób pomagania wiernym. – Postanowiliśmy wykorzystać prosty patent – błogosławieństwo. W Księdze Powtórzonego Prawa jest jasno napisane: „Pan, Bóg twój (...) karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia (...), okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego”. To znaczy, że błogosławieństwo ma dużo większą moc niż przekleństwo i trzeba z niego korzystać, ile się da. Zachęcamy małżonków i dzieci, by błogosławili siebie nawzajem. Często powtarzam, że najlepiej dzieci śpią po przeczytanej bajce i krzyżyku na czółku – przekonuje ks. Jacek. Kiedy po raz pierwszy odbyła się Msza z błogosławieństwem, zakonnicy sądzili, że przyjdzie garstka. Ku ich zaskoczeniu, po Mszy ustawiły się trzy kolejki. Następne niedziele pokazały, że zapotrzebowanie na wsparcie rośnie. – Bardzo się cieszę, gdy widzę, że moi parafianie całymi rodzinami podchodzą i proszą Boga o pomoc. To jest ich czas i chcemy służyć im swoim kapłańskim błogosławieństwem – zapewnia ks. Jacek.

Bóg przychodzi w porę

Dla Beaty i Krzysztofa Głowienków comiesięczne błogosławieństwo to źródło siły na trudny czas. – Jako małżeństwo jesteśmy wystawieni na wiele zagrożeń – mówi pan Krzysztof. – Sami jesteśmy słabi. Błogosławieństwo przypomina nam, że Bóg trzyma nad nami swoją rękę i nas wspiera. Jeszcze nie mamy nawyku błogosławić siebie nawzajem, ale modlimy się za siebie. Mam wrażenie, że Bóg przyszedł do nas w samą porę – dodaje. Pani Beata wyznaje, że dzięki błogosławieństwu są jeszcze razem. Anna i Marcin Jakubowscy przyjechali na Mszę z innej parafii. – Jako narzeczeni błogosławiliśmy siebie nawzajem. Teraz jakoś ten zwyczaj zanikł, ale może najwyższy czas do niego powrócić – zastanawia się pani Anna. Oczywiście, zarówno księża, jak i sami małżonkowie zdają sobie sprawę, że samo błogosławieństwo nie wystarczy. Salezjanie chcieliby wprowadzić do parafii wieczorki dla zakochanych, spotkania małżeńskie, formację związków niesakramentalnych. – Udało nam się przeprowadzić kilka naprawdę fajnych kursów przedmałżeńskich. Nie było tam nowej treści, ale formę dostosowaliśmy do współczesnego odbiorcy – film, rozmowa. Po takim kursie wiem, komu błogosławię. Myślę, że stworzenie konkretnej formacji dla małżeństw i związków niesakramentalnych jest kolejnym wyzwaniem dla wielu parafii – mówi ks. Jacek.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy