Nowy numer 25/2018 Archiwum

Złote 4,5 centymetra

Mistrz olimpijski. Zbigniew Bródka wybrał zawód, o którym w dzieciństwie marzy wielu chłopców – został strażakiem. W sobotnie popołudnie 15 lutego nie z gaszenia pożarów, ale z rozpalania serc poznała go cała Polska.

Kiedy jechał na olimpiadę zimową do Soczi, tylko nieliczni widzieli w nim medalistę. O złocie mało kto marzył. Rodzina, sąsiedzi i przyjaciele przed obrazem Matki Bożej Pięknej Miłości w Domaniewicach nieśmiało prosili o medal. Sam mistrz przed startem nie liczył na tak wiele. A jednak. 30-latek z diecezji łowickiej był lepszy od Holendra Koena Verweija o... 0,003 sekundy, co w przeliczeniu daje ok. 4,5 centymetra. Jego zwycięstwo rozwścieczyło najgroźniejszego rywala.

Duma z sąsiedztwa

To, co dla Holendra było dramatem, w Polsce, a szczególnie w Domaniewicach i Łowiczu, wywołało euforię. Kilka minut po zwycięskim biegu w rodzinnej miejscowości Zbigniewa Bródki i miejscu, gdzie pracuje, telefony dzwoniły jak oszalałe. Bohaterem rozmów był Zbyszek, mistrz olimpijski na 1500 m w łyżwiarstwie szybkim. Po jego wyczynie na wielu domach jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się biało-czerwone flagi. Po pierwszych toastach domaniewiczanie spontanicznie ruszyli na boisko, na którym przed laty Z. Bródka stawiał pierwsze kroki, a właściwie... ślizgi. Do głośnego „Stol lat!”, skandowania imienia zwycięzcy i radosnych okrzyków nikogo nie trzeba było namawiać. Emocje i dumę podgrzewano wystrzałami petard, puszczaniem sztucznych ogni, dźwiękami stadionowych trąbek. Z godziny na godzinę, z transparentem i biało-czerwonymi flagami w rękach, coraz większa grupa fanów skandowała: – Zbyszek! Zbyszek! Jesteś wielki! Dziękujemy! Mówiąc o radości mieszkańców, koniecznie trzeba pochwalić ich za wyczucie i takt. Wspólne świętowanie urządzono na boisku, kilkaset metrów od domu złotego medalisty. – Po zwycięstwie od razu zdecydowaliśmy, że nie będziemy hałasem i naszą radością zakłócać spokoju najbliższej rodzinie. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że w domu Zbyszka pozostała żona z dwójką małych dzieci, które o tej porze powinny spać – wyjaśnia Zbigniew Zagajewski.

O złocie nie myślałem

Wśród zgromadzonych na boisku byli także pierwszy trener Zbigniewa Bródki Mieczysław Szymajda i jego ojciec Andrzej Bródka. Obaj, na gorąco, dzielili się swoim szczęściem i emocjami, jakie towarzyszyły im podczas oglądania biegu. – Tego, co czułem, nie da się wyrazić słowami – mówił wzruszony A. Bródka. – Choć bardzo życzyłem mu podium, nawet przez myśl mi nie przeszło, że osiągnie aż tak wielki sukces. Gdy wyjeżdżał, życzyłem mu, by wrócił z medalem. Mówiąc to, po cichu marzyłem o brązie, ale o złocie to nie. Na chwilę przed podaniem wyników myślałem, że serce wyskoczy mi z piersi. Nie chcę myśleć, jakie miałem wtedy ciśnienie! Potem wszyscy razem płakaliśmy ze szczęścia. Duma mnie rozpiera. Mówiąc to, mam na myśli nie tylko jego sukcesy sportowe, ale i to, jakim jest człowiekiem. To dobry, zdyscyplinowany, pracowity, spokojny i ambitny chłopak – mówił dumny ojciec. Pochwał nie szczędzili zwycięzcy także jego znajomi i mieszkańcy. – To jest niezwykły człowiek! – zapewnia Roksana Polit. – Podziwiam go za to, że potrafi wszystko pogodzić – treningi, pracę i troskę o rodzinę. Swoim zwycięstwem pokazał, jak daleko można zajść, ciężko pracując. Jest on typem, który zawsze daje z siebie wszystko. Tak jest, gdy trenuje, ale i gdy jedzie do pożaru czy wypadku – chwali Roksana. Mimo chłodu, o pójściu do domu nie myślały nawet dzieci, które zapewniały, że nie wiedzą, co to zimno. – Dziś Zbyszek zdobył złoty medal. To jest wielkie osiągnięcie! On tu jeździł na lodowisku, jak mi w takiej chwili może być zimno?! – przekonywał Piotrek Jędrzejczak, który na boisko przyszedł ze swoją siostrą Kasią, mającą tego dnia urodziny. – Ten medal był dla mnie najpiękniejszym prezentem. Jestem bardzo zadowolona, że komuś z naszej miejscowości udało się osiągnąć taki sukces – mówi Kasia.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma