Nowy numer 3/2021 Archiwum

Zbudowali kościół w... tydzień

W czasie, gdy ich rówieśnicy godzinami przesiadują przy komputerze i telewizorze, oni mają pełne ręce roboty. Budują kościół, uczestniczą w igrzyskach i przygotowują przedstawienie dla całej parafii.

Od 17 lutego druga grupa dzieci i młodzieży z diecezji rozpoczęła ferie zimowe. Iście wiosenna pogoda pokrzyżowała plany zabaw na śniegu i lodowisku. Taki stan rzeczy nie jest zmartwieniem dla 50-osobowej grupy dzieci z Nowego Miasta, które ferie spędzają w parafii pw. Opieki Matki Bożej Bolesnej. Głównym organizatorem zimowego wypoczynku jest ks. Sylwester Bernat, wikariusz, wspomagany przez s. Zofię Władyszewską, katechetkę, i animatorów związanych z oazą młodzieżową Ruchu Światło–Życie.

Przysmaki z klasztornych kuchni

– Większość naszych uczniów, z różnych powodów, przez całe ferie zostaje w domu – mówi ks. Sylwek. – Pan Bóg dał nam światło, by zapełnić tę lukę i zorganizować dla nich w salce parafialnej zimowy odpoczynek. Z pomocą przyszli także rodzice, którzy podarowali nam 100 dywaników do siedzenia i każdego dnia dostarczają różnego rodzaju słodycze, owoce i produkty. W organizację włączyły się też siostry z honorackich zgromadzeń. Każdego dnia dzieci są podejmowane obiadem przez inną wspólnotę, która otacza odpoczywających także swoją modlitwą. Zorganizowanie ferii przy parafii to – zdaniem księdza i s. Zofii – jeden ze sposobów zachęcenia dzieci do tego, by w Kościele dobrze się czuły i odnajdowały w nim swoje miejsce. – Nie mam wątpliwości, że młodzi ludzie lgną do Jezusa przez człowieka – zauważa s. Zofia. – Rozumiejąc to, staramy się być dla nich świadkami i oparciem, zarówno podczas roku szkolnego, jak i podczas ferii i wakacji. To, co tu robimy, nie jest tylko jednorazową akcją, ale stałą formacją, która trwa w parafii przez cały rok – dodaje s. Zofia, która w Nowym Mieście pracuje już wiele lat. Tegorocznym feriom w parafii, które – jak mówi ks. Sylwek – są pokłosiem zeszłorocznej Oazy Modlitwy w Nowym Mieście, patronuje św. Jan Bosko. – To dla mnie niesamowity patron, dzięki któremu zapragnąłem być kapłanem. Od lat staram się o nim jak najwięcej wiedzieć, by móc go naśladować. Tym, co udaje mi się zgłębiać, dzielę się z innymi. Cieszę się, że jego postać przemawia zarówno do dzieci, jak i do animatorów – mówi z zadowoleniem ks. Bernat, który dwoi się i troi, by uczestnicy ferii jeszcze bardziej zbliżyli się do Kościoła, Boga i bliźnich.

Trzy klucze i ksiądz z plasteliny

O nudzie w parafii nie ma więc mowy. Każdy dzień wypełniają zajęcia w grupach, wspólna zabawa, czytanka duchowa, w czasie której animatorzy czytają „Sny św. Jana Bosko”, i modlitwa. – Codziennie odmawiamy jakąś inną litanię – tłumaczy Przemek Laude. – O Bogu nie zapominamy także podczas zajęć i tańców. Na Jego chwałę szalejemy przy zumbie czy gramy w piłkę. Przed powrotem do domu odmawiamy Koronkę do Bożego Miłosierdzia – wylicza Przemek, który razem z księdzem odpowiada za grupę sportową. – Nasze wyjścia na salę i gra w piłkę nożną, siatkówkę czy dwa ognie to czas, w którym uczymy dzieci pokonywać własny egoizm, tłumacząc, że na sukces jednostki pracuje cała drużyna. W ten sposób pokazujemy wartość wspólnoty. Poza tym odkrywamy tu prawdę, że w życiu trzeba kierować się rozumem, który wymusza czasem wędrówkę pod prąd. Prawdę tę zobrazował mi kiedyś jeden z księży, który stwierdził, że z prądem potrafi płynąć nawet zdechły pies. Mocno mi to gdzieś zapadło i teraz, zamiast tracić czas przed komputerem, staram się angażować i dawać coś z siebie innym – mówi Przemek. Podobnego zdania są także Karolina Dąbrowska i Olga Prusinowska, które odpowiadają za grupę teatralną. – Razem z dziećmi przygotowujemy przedstawienie „Trzy klucze”, które w niedzielę będzie wystawione w naszym kościele – mówi Karolina, która scenariusz spektaklu wyszukała w internecie. Obie reżyserki nie kryją, że zżera je trema. – To jest nasz debiut. Nie mamy żadnego doświadczenia w takiej pracy – dodaje Olga, która chwali dzieci za ogromne zaangażowanie, szybkie przyswajanie tekstu i niesamowitą interpretację. Pełne ręce roboty mają także uczestnicy z grupy plastycznej, którzy podjęli się zbudowania makiety kościoła parafialnego. Tu kierownikiem budowy i głównym architektem jest Małgorzata Pruszczyk, wspomagana przez Zuzię Kraskę. – Ściany wznieśliśmy ze styropianu, elewacja – podobnie, jak dach – zostały wykonane z bibuły. Zostało nam jeszcze zagospodarowanie terenu wokół kościoła. Dzieci wykonały już z plasteliny nie tylko kwiaty i różnego rodzaju roślinność, ale także lud Boży i księdza. I choć nie jest on podobny do żadnego z naszych duszpasterzy, uważamy, że wyszedł całkiem nieźle – chwali pracę Małgosia, która w przyszłości chciałaby studiować architekturę na ASP. Poza animatorami, którzy – mimo zmęczenia – wyrabiają 200 proc. normy, zadowolenia nie kryją także dzieci. – Uczestniczę w takich zajęciach, bo kocham Boga i chcę spędzać z Nim jak najwięcej czasu – mówi Wojtek Żuraw. – Tu jest naprawdę super! Zajęcia są świetne, zabawy interesujące, a obiady przepyszne. Już nie mogę się doczekać niedzieli, kiedy będziemy wystawiać przedstawienie. Na pewno zobaczą je moi rodzice, którzy przyzwyczaili się już do tego, że ciągle biegam do kościoła. W samych superlatywach o feriach przy parafii mówi także Kasia Michalska, dla której ważne jest to, że podczas odpoczynku nie traci sprzed oczu Boga. I – co ciekawe – ten argument niczym bumerang powracał we wszystkich wypowiedziach dzieci i ich rodziców.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama