GN 3/2021 Archiwum

Z satysfakcją wyczyszczę buty

– Po tym, jak nas tu przyjęto, myślę, że rajd i wydanie tej książki to ważne wydarzenia dla ludzi z Bochenia – mówi Zdzisław Kryściak.

Był wybitną postacią związaną z Łowiczem i niedalekim Bocheniem, a jednak po latach pamięć o nim zanika, choć jeszcze 50 lat temu na uroczystościach związanych z rocznicą jego śmierci był marszałek Sejmu. Dziś postać Adam z Bochenia od zapomnienia starają się ocalić łowiccy przewodnicy PTTK.

Królewski medyk

O Adamie z Bochenia zachowało się niewiele informacji. Data i miejsce urodzenia nie są znane. Przypuszczalnie urodził się ok. 1470 r., a przydomek wziął się od położonej pod Łowiczem wsi. Być może jego ojciec Grzegorz otrzymał wójtostwo w Bocheniu i dlatego jego syn mógł być określany jako Adam z Bochenia. Zapewne dzięki możnym protektorom został skierowany na nauki do Krakowa. Wśród studentów Akademii Krakowskiej odnajdujemy nazwisko „Adam Gregory de Lovycz” (Adama z Łowicza, syna Grzegorza). W 1492 r. uzyskał tytuł magistra sztuk wyzwolonych. Przez dwa lata wykładał na Wydziale Filozoficznym. Potem podjął studia medyczne, ale już we Włoszech. Po nostryfikacji został nadwornym lekarzem u Aleksandra Jagiellończyka. Cieszył się szczególnymi łaskami u króla, który mianował go także nadwornym fizykiem. Pewne jest, że leczył również Zygmunta I, który objął tron po Aleksandrze. Niektóre źródła historyczne sugerują, że był królewskim lekarzem już u Jana Olbrachta, który panował przed Aleksandrem. Przez dwa lata był rektorem Akademii Krakowskiej. Najbardziej znanym jego dziełem jest „Dialog o czterech stanach spierających się o nieśmiertelność”. Bohaterami dramatu są przedstawiciele stanów małżeńskiego, bezżennego, kapłańskiego i zakonnego (autor dzielił duchowieństwo na księży diecezjalnych i zakonnych). Sędziami rozsądzającymi prawo jednego ze stanów do nieśmiertelności są mityczne postacie Minerwy i Merkurego.

Wyjątkowa gmina

Z okazji 500. rocznicy śmierci Adama z Bochenia w niedzielne przedpołudnie 16 lutego sprzed siedziby Urzędu Gminy w Łowiczu wyruszył pieszy rajd, który miał przypomnieć tak ważnego, a zarazem mało znanego krajana. – W grudniu ubiegłego roku na zebraniu naszego koła przewodników zaproponowałem zorganizowanie takiego rajdu – mówi Zdzisław Kryściak, przewodnik PTTK i komandor rajdu. – Grzecznościowo poprosiliśmy Urząd Gminy w Łowiczu o pomoc i okazało się, że to gmina stała się organizatorem, a my tylko wykonawcami. Zgrzeszyłbym, gdybym powiedział, że to nie jest wyjątkowa gmina. Z innymi urzędami tak łatwo współpraca się nie układa. PTTK nie stać na takie wspaniałe znaczki, jakie otrzymali uczestnicy rajdu. Zamiast zwykłej ulotki powstała kilkudziesięciostronicowa publikacja. Może nie było takiej pompy jak 50 lat temu, gdy na uroczystości rocznicowe przyjechali marszałek Sejmu i posłowie, ale po tym, jak nas tu przyjęto, myślę, że rajd i wydanie tej książki to ważne wydarzenia dla ludzi z Bochenia. – Wójt miał doskonały pomysł, żeby zdobyć dofinansowanie na ten cel – dodaje Beata Orzeł, sekretarz gminy, odpowiedzialna za organizację rajdu. – Dużą pomoc okazało Koło Gospodyń Wiejskich. Panie zaskoczyły nas, bo – zgodnie z umową – miały przygotować zwykły poczęstunek, a dodały jeszcze coś od siebie, dzięki czemu stoły wygadają tak okazale.

Błotnista wyprawa

Zanim uczestnicy rajdu zasiedli do iście królewskiej uczty, przeszli ok. 12 km Doliną Bzury. Przez lasy i błotniste tereny dotarli do budynku po szkole podstawowej w Bocheniu. Teraz mieści się tam biblioteka, ale pozostała wciąż tablica ku czci Adama z Bochenia. Przed nią złożono kwiaty i zapalono znicze. Poranny deszcz nie wystraszył ok. 140-osobowej grupy. Wśród nich byli stali bywalcy rajdów, jak i ci, którzy chodzą na nie sporadycznie. Najliczniejszą zorganizowaną grupę stanowili uczniowie Gimnazjum nr 2 w Łowiczu. Należą do Szkolnego Koła Krajoznawczo-Turystycznego „Pelikaniątka”. – Nie trzeba było ich namawiać na ten rajd. Już następnego dnia uczniowie pytali, kiedy następny. To fantastyczna sprawa, że chcą w takich imprezach uczestniczyć – mówi wicedyrektor gimnazjum Krystyna Kucharska. Anna Nowalińska przyjechała na rajd z Łodzi. – Z wielką satysfakcją będę czyścić swoje buty z błota – pani Anna nie kryła zadowolenia, tym bardziej że zwyciężyła w konkursie wiedzy o gminie i Adamie z Bochenia, zorganizowanym przez miejscową bibliotekę. W nagrodę otrzymała aparat fotograficzny. – Na pewno go wykorzystam podczas kolejnych wędrówek – dodaje. Upominki wręczono również najmłodszym i najstarszym uczestnikom rajdu. Najmłodszym okazał się niespełna 12-letni Szymon Gładki, a najstarszym – 83-letni Włodzimierz Stobiecki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama