Nowy numer 24/2018 Archiwum

Starczy na cały rok

– Kiedy zobaczyłam, jak wiele rodzin nadal czeka, pomyślałam: „Trudno, najwyżej nie wyjedziemy na ferie, ale musimy pomóc choć jeszcze jednej” – mówi Dorota Lechowicz.

Wydaje się, że grudzień to najgorszy miesiąc na pomaganie innym. Prezenty dla bliskich, multum jedzenia, ozdoby świąteczne, może jakiś wyjazd – na to można wydać każdą sumę pieniędzy. A jednak właśnie w grudniu tysiące Polaków odmawiają sobie komfortu i spełnienia zachcianek, by obdarować paczkami świątecznymi tych, którzy na co dzień doznają niedostatku. W tym roku – podobnie, jak w poprzednim – w Szlachetną Paczkę włączyli się także mieszkańcy diecezji łowickiej, a stworzenie dwóch nowych rejonów pozwoliło na dotarcie z pomocą do kilkudziesięciu kolejnych rodzin.

Lista potrzeb x 10

– Rok temu byłam wolontariuszem w Kutnie i pomyślałam, że także u nas, w Żychlinie, trzeba otworzyć rejon, żeby jak największa liczba rodzin miała szansę na pomoc – mówi Aleksandra Jankowska. Razem z 11 wolontariuszami odwiedzili 50 rodzin, a spośród nich wybrali 22, które kwalifikują się do wzięcia udziału w akcji. Mówią o ogromnym nakładzie pracy, stałym zaangażowaniu i wielkim wysiłku, ale jeszcze bardziej podkreślają satysfakcję, jaką zyskują dzięki ofiarowanej pomocy. – W naszym rejonie jest wiele naprawdę potrzebujących rodzin, więc widzimy, że nasza praca ma sens – opowiada pani Aleksandra. – Na co dzień pracuję i studiuję, więc nie jest to takie proste wygospodarować czas na kolejne aktywności, zwłaszcza że jako lider zaczęłam swoje przygotowania już w lipcu. Ale wolontariat to dopełnienie mojego życia, coś, co sprawia, że czuję się potrzebna. Zwłaszcza że stworzyliśmy z wolontariuszami niezwykle zgraną paczkę, przez co praca szła żwawo i była czystą przyjemnością. A rodziny, którym pomagaliśmy, okazały się niezwykle wdzięczne – opowiada i dodaje, że bez wątpienia za rok również zaangażuje się w Szlachetną Paczkę. W tym roku po przerwie rejon otworzyli także młodzi i młodzi duchem ze Skierniewic. Kilkunastu wolontariuszy pod dowództwem Jana Piecki zebrało pomoc dla 25 rodzin. – Okazało się, że skierniewiczanie mają niezwykły potencjał jako darczyńcy. Po kilku dniach wszystkie nasze rodziny miały już swoich „Mikołajów”, więc przydzielono nam kilka rodzin z okolic. I dla nich również znaleźli się ofiarodawcy. Zresztą wystarczy tylko spojrzeć na paczki, które trzeba dowozić busami lub kilkoma samochodami, żeby stwierdzić, że darczyńcy listę potrzeb pomnożyli przez 10 – śmieje się.

Wychowanie do hojności

– Dziś otworzyłam ostatnią paczkę herbaty z zeszłorocznej Szlachetnej Paczki. Prezenty, które dostaliśmy, służyły nam cały rok – mówi pani Anna z Bełchowa. Jest samotną matką wychowującą 7-letnie bliźniaczki. Od długiego czasu próbuje podjąć pracę. Bezskutecznie. Utrzymuje się z tego, co podarują jej gmina i sąsiedzi. Kiedy dziewczynki zachorują, niemal wszystkie pieniądze zostają w aptece. – W tym miesiącu zapłaciłam rachunki, bo wiedziałam, że dostaniemy żywność i nie będę musiała się o nią martwić. Szlachetna Paczka jest dla mnie ogromną pomocą na cały rok! – mówi wzruszona. W tym roku do domu pani Anny wolontariusze dowieźli 24 pudła z prezentami. Na dowóz czekają jeszcze 2 tony węgla. Artykuły spożywcze, chemiczne, ubrania i kilka paczek z zabawkami dla dzieci pozwolą nie tylko radośnie i w spokoju przeżyć święta, ale też odłożyć pieniądze na inne potrzeby. Wielu darczyńców twierdzi, że to, co tak bardzo przekonuje ich do Szlachetnej Paczki, to właśnie weryfikacja rodzin i mądra pomoc. – Brałam udział w wielu akcjach charytatywnych, ale ta podoba mi się najbardziej. Nie tylko pomagam na dużą skalę (potrzeby rodzin zazwyczaj są ogromne), ale też daję tym, u których bieda jest niezawiniona – mówi D. Lechowicz, dodając, że stara się oddawać nie z tego, co jej zbywa, ale odmawiać sobie, by podarować innym. W tym roku pani Dorota z mężem i przyjaciółmi objęła opieką 2 rodziny. – Kiedy skończyliśmy paczkę dla jednych, sprawdziłam, że w Polsce zostały jeszcze 82 rodziny bez pomocy. I pomyślałam, że to nieważne, że prawie 19 tys. innych otrzyma paczki, skoro ponad 80 pozostanie bez niczego. Zupełnie tego nie planowaliśmy, ale stwierdziliśmy, że możemy zrezygnować z ferii i wypłacić oszczędności, byle tylko pomóc komuś jeszcze – opowiada. Na szczęście nie musieli tego robić. Po kilku apelach na Facebooku zgłosiło się kilkanaście osób chętnych do pomocy. – Jestem pod wrażeniem tego, jak ludzie się włączają, solidaryzują z nieszczęściem innych. I wciąż mam takie odczucie, że najwięcej i najchętniej pomagają ci, którzy mają najmniej. Cieszę się też, że nasza 4-letnia córka od kilku lat obserwuje nas podczas pomocy potrzebującym. Bardzo to przeżywa, zadaje wiele pytań, zachęcamy ją także do oddania części swoich zabawek. Jestem pewna, że w ten sposób wychowujemy ją i siebie do hojności i szczodrości serca – mówi pani Dorota.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma