Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nie wierzę, że Bruksela się zgodzi

– Uważam, że minister rolnictwa nie radzi sobie z problemami polskiej wsi – mówi Andrzej Marat, przewodniczący łowickiej Rady Powiatowej NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.

Na początku lutego w całym kraju odbyły się protesty rolników przeciw polityce rolnej rządu. Przyłączyli się do nich także rolnicy z woj. łódzkiego. W Łowiczu blokowali DK 14. Prawie 300 osób przechodziło przez dwie godziny przez przejście dla pieszych, robiąc co 15 minut przerwy, żeby przepuścić oczekujące samochody. To była legalna manifestacja, nad wszystkim czuwała policja. Demonstrację zorganizował A. Marat, który jest także członkiem Rady Wojewódzkiej i Krajowej rolniczej „S”.

– Protestujemy przeciwko niskim cenom mięsa, owoców i warzyw. Domagamy się też zwrotu kar poniesionych przez rolników za nadprodukcję mleka – mówi. Unia Europejska wprowadziła limity na produkcję mleka w latach 80. ubiegłego wieku, bo na rynku było go za dużo. Po latach, gdy potrzeby konsumentów zwiększyły się, Bruksela zdecydowała o likwidacji limitów. Znikną one w tym roku 1 kwietnia. Rolnicy w całej Europie, także w Polsce, żeby konkurować na wolnym rynku, zwiększyli produkcję. Polski rząd najpierw zapewniał, że wynegocjuje z Unią, by kar nie było, później, że nie będą one wysokie, teraz liczy na możliwość ich spłaty w ratach. – Byłem w parlamencie na spotkaniach komisji w sprawie mleczarstwa. Także w Ministerstwie Rolnictwa. Nie wierzę, że Bruksela się na to zgodzi. Potrzeba szybkiego działania premier Kopacz i wicepremiera Piechocińskiego – mówi A. Marat.

Dzięki premiom czy wyższym dopłatom, rolników w krajach „starej Unii” stać na produkcję mleka po kosztach. Na rynku bez limitów to oni mogą wygrać. W łowickiej demonstracji uczestniczyły osoby nie tylko z najbliższej okolicy, ale także spod Brzezin, Łęczycy, a nawet Poddębic. Sporo było też osób młodych. – Rolnicy są coraz lepiej wykształceni, korzystają z internetu, więc są świadomi, jak wygląda ich sytuacja w porównaniu z rolnikami innych państwach unijnych – mówi Ryszard Zgliński z Jeżowa. Zdaniem A. Marata, jeżeli protesty ostrzegawcze nie zmuszą rządu do podjęcia konkretnych działań, dojdzie do ogólnopolskiego protestu w Warszawie przed siedzibą premiera.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama