Nowy numer 48/2020 Archiwum

Znalazłem to, czego szukałem

4 terminy, 180 uczestników i 46 prowadzących. Dla takich chwil warto żyć – mówią.

Po raz drugi w historii diecezji łowickiej odbyły się rekolekcje ewangelizacyjne „Młodzi na Maxa”. Podobnie jak w roku ubiegłym prowadzili je członkowie żyrardowskiej wspólnoty „Siloe”. Różnica była jedna – frekwencja. Podczas 4 turnusów sale domu rekolekcyjnego w Kutnie-Woźniakowie pękały w szwach.

Wiara i Eucharystia są atrakcyjne

Artur Socha, lat 28 – Na rekolekcje chciałem przyjechać, żeby odpocząć od pracy i znaleźć wzmocnienie duchowe. W uszach wciąż brzmią mi słowa: „Po wyjeździe stąd nie będziecie już tacy sami”. To prawda. Na początku większość z nas była zamknięta w sobie, na wielu twarzach rysowały się smutek i jakaś niechęć, które znikały z godziny na godzinę wraz z wylanymi łzami pod wpływem modlitw i świadectw animatorów. Potem zostały już tylko radość i uśmiech. Co było dla mnie najważniejsze? Po pierwsze długa i szczera spowiedź. Nie czuję już strachu przed tym sakramentem i traktuję go jak rozmowę z Jezusem. Uporządkowałem sprawę przebaczenia różnym osobom i sobie. Nauczyłem się modlić Pismem Świętym. Silnym przeżyciem była modlitwa o wylanie darów Ducha Świętego. Dzięki niej opuściło mnie wiele obaw i trosk. Zaakceptowałem swoje życie, bo wiem, że Duch umocni mnie we wszystkim, jeśli będę prosił o to z wiarą. Pracuję z młodzieżą w świetlicy środowiskowej, dlatego prosiłem o cierpliwość i łagodność. Zaczynam doświadczać ich na co dzień, choć wiem, że dary te muszę rozwijać przez modlitwę i pracę nad sobą. Zobaczyłem, że wiara i liturgia mogą być przeżywane z niesamowitą radością, entuzjazmem i – co najważniejsze – są one atrakcyjne.

Spadły łańcuchy

Michalina Gryglewska, lat 17 – Te rekolekcje to dosłowna zmiana „na maxa”. Dzięki temu przeżyciu zerwały się z mojego serca łańcuchy, bez których mogę oddychać pełną piersią. Kolejnym sukcesem jest otwarcie na nowe doświadczenia, ludzi i – co najważniejsze – na Jezusa! Rozpalił się we mnie ogień miłości, radości i nadziei na lepsze jutro. Ten weekend należał do takich chwil, dla których warto żyć!

Ten sakrament ma moc

Janek Filipp, lat 15 – Mimo że jestem we wspólnocie, miałem wrażenie, że od dłuższego czasu nie mam kontaktu z Bogiem. Ponieważ byłem człowiekiem poszukującym, chętnie pojechałem na rekolekcje. Po raz pierwszy tak dosadnie dotarło do mnie, że Bóg jest bardzo blisko mnie, a mój grzech nie przekreśla mojej relacji z Nim. Na nowo doceniłem moc sakramentu pokuty i pojednania jako drogi do Boga. Katechezy, świadectwa animatorów i praca w grupach pozwalały mi odkrywać nowe prawdy. Znalazłem to, czego szukałem. Chcę jak najczęściej uczestniczyć w takich wydarzeniach. I polecam je każdemu, bo widziałem, jak Bóg przemienia nas wszystkich, bez wyjątku.

Zapał do działania

Izabela Lipska, lat 17 – Jest we mnie ogromne pragnienie zawiązania wspólnoty młodych w mojej miejscowości. Jestem ambasadorem ŚDM i chcę być też świadectwem wiary. Podczas modlitwy wstawienniczej prosiłam o umocnienie i odwagę, by być świadkiem Jezusa w świecie. Dostałam piękne słowa i zapewnienie, że idę razem z Jezusem, który jest moją tarczą. Po Eucharystii, agapie i tańcach przyszło mi do głowy, żeby jeszcze raz pójść do kaplicy. Była już późna noc, a my z koleżanką zaczęłyśmy uwielbiać Boga. Nagle do kaplicy zaczęło się schodzić coraz więcej ludzi. Na początku bałam się, że nas wyśmieją, że modlimy się o tak późnej porze. A tu wszyscy przyłączyli się do modlitwy. To dało mi przeświadczenie, że z Bogiem nie ma nic niemożliwego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama