Nowy numer 49/2020 Archiwum

Krab pustelnik i 18 koni

– Kiedy byłam już w zakonie, odkryłam najpiękniejszą definicję powołania. Powołanie to jest Boże marzenie o człowieku – mówiła s. Wioletta Krzymowska SFB.

Inicjatywa Diecezjalnego Dzieła Powołań diecezji łowickiej zatoczyła koło. W 2005 r. pierwsze czuwanie modlitewne w intencji powołań odbyło się w Sochaczewie, w parafii św. Wawrzyńca. Gospodarzem tegorocznego, 11. już, była sąsiednia sochaczewska parafia – Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Stokroć więcej

Wieczorem w sobotę 25 kwietnia przed Najświętszym Sakramentem modliło się ok. 250 osób – obecni przedstawiciele żeńskich i męskich zgromadzeń zakonnych, księża i klerycy z WSD w Łowiczu. Nabożeństwu przewodniczył miejscowy proboszcz ks. Jacek Skrobisz. Przygotowały je siostry apostolinki. Zebrani usłyszeli fragmenty orędzia papieża Franciszka na 52. Światowy Dzień Modlitw o Powołania. Po odczytaniu Ewangelii refleksję powołaniową wygłosił ks. Paweł Kozakowski, kapelan sióstr niepokalanek w Szymanowie.

– Jezus zachęca, żeby dla Niego opuścić swój dom. A to przecież naturalne miejsce dla każdego człowieka. Miejsce, w którym człowiek czuje się bezpiecznie. Jezus mówi: „Zostaw braci, ojca, matkę”. Mamy też zostawić pole, czyli pracę, nasze dotychczasowe ambicje, nasze plany zabezpieczenia przyszłego życia. A dlaczego? Bo za to Jezus oferuje stokroć tyle i życie wieczne. Bez odejścia, bez porzucenia tego wszystkiego nie ma szans na rozwój – mówił ks. Kozakowski. Kaznodzieja porównał to do życia kraba pustelnika. Młody skorupiak wyszukuje sobie dom – muszlę ślimaka morskiego. W miarę wzrostu musi porzucić bezpieczne schronienie i znaleźć sobie większą muszlę. Jeżeli tego nie zrobi, nie urośnie.

Ze sceny do nowicjatu

Swoim świadectwem odkrywania powołania podzielili się o. Piotr Różański SP, pijar z Kolegium Pijarskiego w Łowiczu, oraz s. W. Krzymowska SFB ze Zgromadzenia Sióstr Świętej Rodziny z Bordeaux, pracująca obecnie w przedszkolu diecezjalnym w Skierniewicach. – To, że tu stoję, jest dowodem na to, że Pan Bóg nie ma względu na osoby. Może to wydać się komuś dziwne, ale moje powołanie narodziło się w domu niepraktykującym i niewierzącym – mówił o. Różański. – Wychowywano mnie w duchu, że księża to największe zło, jakie chodzi po świecie. Kiedy zrodziło się we mnie pragnienie, żeby dowiedzieć się, czy Bóg naprawdę istnieje, On posłużył się moim znajomym. Ten namówił mnie, żeby wziąć udział w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę. Tam doświadczyłem Boga, tego, że jest Ojcem i mnie kocha indywidualnie. W roku, w którym rozpocząłem nowicjat, dostałem się do Akademii Teatralnej w Warszawie. Po jednym ze spektakli zszedłem za kulisy i usłyszałem w sercu głos Jesusa: „Czy ty chcesz to robić do końca życia?”. Kiedy wróciłem do domu, wiedziałem już, że nie chciałem tego robić. To nie było w stanie zaspokoić mojego największego pragnienia, jakim było pójście całkowicie za Chrystusem, ubogim, osamotnionym i posłusznym Ojcu.

S. Wioletta opowiadała o wyrzeczeniach, które podjęła, wybierając drogę pójścia za Chrystusem. – Jestem jedynaczką, nie musiałam więc opuszczać swoich sióstr i braci. Ale zostawienie rodziców, przyjaciół i znajomych sporo mnie kosztowało. Dodałabym do tego moją pasję, jaką było doglądanie 18 koni mojego taty. Inną moją pasją są góry. Pojechałam na Światowe Dni Młodzieży do Denver. Ale moje oczy, zamiast ku modlitwie, kierowały się w stronę Gór Skalistych. Jednego dnia zdezerterowałam. To był paradoks, bo uciekłam od spotkania Jezusa w czasie modlitw formacyjnych, a znalazłam go w górach. To było jedno pytanie: „Wiola! Przed czym ty uciekasz?”. To pytanie towarzyszyło mi później. Minęło sporo czasu, zanim odkryłam, że Pan Jezus odpowiada na moje pragnienia. Bo chciałam mieć rodzinę, a jestem w zgromadzeniu, w którym szczególnie czci się Świętą Rodzinę. Chciałam mieć siostrę. Na świecie jest nas 1684, czyli teraz mam 1683 siostry – mówiła.

Idę za Jesusem

Ważnym elementem dorocznych czuwań jest adoracja Najświętszego Sakramentu. W darze Jezusowi zaniesiono bukiet białych kwiatów symbolizujący czystość, przełamany chleb oznaczający ubóstwo oraz zwoje Słowa – symbol posłuszeństwa. Na zwojach uczestnicy czuwania złożyli podpisy, jako wyraz poddania się woli Jezusa. Uczynił to też bp senior Alojzy Orszulik. Pamiątką dla każdego była opaska na rękę z napisem: „Idę za Jezusem”. Ordynariusz łowicki bp Andrzej F. Dziuba tym razem łączył się z modlącymi duchowo, ponieważ przebywał z wizytą na Filipinach.

Przy wyjściu z kościoła można było wylosować kartkę. Były na nich nazwy wspólnot zakonnych posługujących w diecezji łowickiej, a także przedstawicieli stanu konsekrowanego, jak diecezjalny pustelnik, dziewice i wdowy. To była zachęta, żeby przez Tydzień Modlitw o Powołania do Kapłaństwa i Życia Konsekrowanego modlić się za daną wspólnotę czy osoby. Oprawę muzyczną nabożeństwa zapewniła parafialna „Schola 35+”. Po czuwaniu, w którym uczestniczyła spora grupa młodzieży, odbyła się agapa. To była doskonała okazja, żeby porozmawiać z zakonnicami, zakonnikami i księżmi. Milena z Rybna przyjechała z rodzicami.

– Jestem pełna podziwu dla sióstr i braci zakonnych oraz kapłanów, że podjęli takie poświęcenie. Sama skłaniam się raczej do założenia rodziny. Z dzisiejszego spotkania utkwiły mi w pamięci adoracja Najświętszego Sakramentu i podpisy na zwojach. Wzięłam nawet dodatkową opaskę dla naszego proboszcza – mówi Milena.

Wiadomo już, że przyszłoroczne Diecezjalne Czuwanie Modlitewne w Intencji Powołań odbędzie się w parafii Świętej Trójcy w Piątku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama