Nowy numer 3/2021 Archiwum

Pamiętajcie, chcemy być z wami

– Dla mnie to próba wyrwania się ze stereotypowego myślenia, że jak sobota, to wieczorem musi być impreza – mówi Artur Socha.

W pierwszą sobotę czerwca odbyła się IV Piesza Pielgrzymka Dekanatu Lubochnia. Większość ponad 250-osobowej grupy stanowiła młodzież, która przygotowywała się do przyjęcia sakramentu bierzmowania lub niedawno została bierzmowana. Wśród pątników były również osoby starsze i całe rodziny. Nie zabrakło księży z dekanatu lubocheńskiego.

Pomysł chwycił

Pielgrzymi dotarli najpierw autokarami do sanktuarium Matki Bożej Miłosiernej w Białej Rawskiej. Na miejscu ks. Robert Kwatek, proboszcz i dziekan białorawski, przedstawił historię kościoła oraz cudownego obrazu Maryi i Dzieciątka, który ponoć podarowała sama królowa Bona. Pątnicy przeszli ok. 10 km z Białej Rawskiej do Szczuk. U celu wędrówki pielgrzymów powitali miejscowi parafianie i proboszcz ks. Zdzisław Madzio. Jeszcze chyba nigdy jedno z młodszych sanktuariów diecezji łowickiej nie gościło takiej grupy. Wewnątrz znajdują się relikwie świętych Jana Pawła II i patrona sanktuarium – św. Maksymiliana Marii Kolbego. Okazuje się, że cel pielgrzymowania nie był przypadkowy. To ciąg dalszy zeszłorocznej wędrówki. – Rok temu szliśmy z sanktuarium Matki Bożej Jazłowieckiej w Szymanowie do pobliskiego sanktuarium w Niepokalanowie. Skoro odwiedziliśmy jedno miejsce związane ze św. Maksymilianem, to warto było odwiedzić kolejne, tym razem w naszej diecezji. Stąd wybór Szczuk – wyjaśnia ks. Marek Wysocki, proboszcz parafii Przemienienia Pańskiego w Sierzchowach. To stamtąd trzy lata temu wyruszyła pielgrzymka do Nowego Miasta nad Pilicą, która dała początek pieszemu, dekanalnemu pielgrzymowaniu. Pomysł chwycił. Następna trasa prowadziła od Krzemienicy do Czerniewic. Wybór związany był z tym, że świątynia św. Jakuba Apostoła w Krzemienicy leży na Szlaku Jakubowym. Tym samym pielgrzymi szli drogą, którą od wieków pątnicy ze Wschodu podążali do Santiago de Compostela w Hiszpanii. – Te pielgrzymki, w przypadku mojej młodzieży, to element przygotowania do przyjęcia sakramentu bierzmowania. Ale to niejedyne dekanalne pielgrzymowanie. Od kilkunastu lat w lutym organizujemy czuwanie na Jasnej Górze. Wtedy jest nas bardzo dużo. Z niektórych parafii wyjeżdża po kilka autokarów. Sama idea pielgrzymowania jest w naszym regionie bardzo żywa. Byłem już w tym roku z dziećmi pierwszokomunijnymi z mojej parafii w Licheniu. W najbliższym czasie odbędzie się parafialny wyjazd do sanktuarium Krzyża Świętego w Krakowie-Mogile. Ludzie są chętni na takie wyjazdy – mówi ks. Wysocki. Potwierdza to ks. Grzegorz Gumieniak, wikariusz parafii Wniebowzięcia NMP w Lubochni. – Jesteśmy otwarci na osoby w różnym wieku. Szczególnie zależy nam na tym, żeby pielgrzymowały całe rodziny. Stąd widok rodziców z dziećmi nie jest wcale rzadki, zarówno na pielgrzymkach autokarowych, jak i na tych pieszych – mówi ks. Gumieniak.

Skromne wyrzeczenie

W Szczukach na pielgrzymów czekał słodki poczęstunek. Nie zabrakło też jabłek, z których słyną okoliczni sadownicy. Przed agapą odprawiono Mszę św. Przewodniczył jej dziekan lubocheński ks. Tomasz Bojanowski. Homilię wygłosił ks. Wysocki, który jest też ojcem duchownym dekanatu. – My, księża dekanatu lubocheńskiego, zaprosiliśmy was tu po to, żeby oderwać was od codziennych obowiązków, oderwać od laptopów, żebyście spotkali się z samym sobą. To są nieraz najtrudniejsze spotkania, bo właśnie wtedy stajemy w prawdzie i nie możemy nic przed sobą ukryć. Pragniemy, żebyście pamiętali, że chcemy wam towarzyszyć wtedy, kiedy jesteście szczęśliwi, ale i wtedy, kiedy jest wam ciężko i smutno – mówił kaznodzieja. Te słowa skierował głównie do młodych ludzi. Jednym z nich był Artur Socha, parafianin z Sierzchów. – Byłem już na pielgrzymkach, ale tylko autokarowych. Ksiądz poprosił, żebym wyznaczył chłopaków do pomocy przy niesieniu tuby. Pomyślałem sobie, że sam mogę ją wziąć. Byłem przekonany, że w drodze wymienimy się. Ale już w trakcie dotarło do mnie, że skoro Pan Jezus tyle cierpiał, to to skromne wyrzeczenie, to, że w plecy mnie uwierało, poświęcę Bogu. Postanowiłem, że poniosę tę tubę do końca. Dodatkowej motywacji dostałem, gdy usłyszałem słowa pieśni, że ci, co zaufali Panu, odzyskują siły – mówi A. Socha. Pątnicy w drodze odmawiali Różaniec, śpiewali pieśni. – Wiele młodych osób na co dzień nie doświadcza kontaktu z Bogiem. Są zalewani muzyką z wulgaryzmami, z przekazem, że On nie istnieje. Dla mnie ta pielgrzymka jest próbą wyrwania ze stereotypowego myślenia, że jak jest sobota, to wieczorem musi być impreza. Warto pokazać, że ten dzień można przeżyć inaczej – uważa Artur. Na koniec ks. dziekan Bojanowski przygotował niespodziankę. W położonej blisko kościoła kalwarii szczuckiej wystąpił zespół ewangelizujący Testimonium. Sceną była kaplica Ostatniej Wieczerzy w kształcie amfiteatru, która znajduje się na środku... stawu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama