GN 3/2021 Archiwum

Konspiracyjna Babunia

W Nowym Mieście prowadzą przedszkole „Paulinka”. W szkołach uczą angielskiego, matematyki i katechezy. W Łowiczu pracują m.in. w kurii i Caritas.

Zgromadzenie Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny powołał do życia w 1885 r. bł. o. Honorat Koźmiński, kapucyn, a zatwierdzone ono zostało przez Stolicę Apostolską w 1930 r. Powstało przy współudziale matki Pauli Maleckiej (jej spowiednikiem był o. Honorat) w czasach, w których władze carskie zlikwidowały wszelkie zakony.

Trudne początki

Jak czytamy na stronach zgromadzenia, „siostry sercanki nie noszą habitów, lecz strój świecki na wzór Matki Najświętszej pokornej Służebnicy Pańskiej, która w codziennym życiu uchodziła za zwyczajną kobietę”. Zgodnie z wolą założyciela, charyzmatem zgromadzenia od początku było szerzenie kultu Niepokalanego Serca Maryi oraz opieka nad dziećmi i młodzieżą, szczególnie nad biednymi i sierotami. Posyłając je do pracy opiekuńczo-wychowawczej, o. Honorat przekonywał, że „od tego, jacy będą wychowankowie, zależy przyszłość narodu, tak doczesna, jak i wieczna”. Początkowo siostry działały na terenach Imperium Rosyjskiego, aż po Syberię, a później w Polsce. Siostry podjęły pracę w szkołach, zakładach wychowawczych, prowadziły liczne sierocińce, przedszkola, bursy, pracownie krawieckie, wychowując dzieci i młodzież w duchu wiary i moralności chrześcijańskiej. Obecnie zgromadzenie ma kilka domów w Polsce, w których pracuje 199 sióstr, a także na Ukrainie, Litwie, w Brazylii, we Włoszech i na Białorusi. W diecezji łowickiej mieszkają 54 siostry w dwóch domach – w Nowym Mieście i Łowiczu. Nowomiejska wspólnota prowadzi przedszkole „Paulinka”. Siostry pracują również w gimnazjum i liceum jako nauczycielki języka angielskiego, matematyki i katechezy. Warto dodać, że istniejąca w domu zakonnym kaplica w czasach komunistycznych była miejscem, w którym rodziny żołnierzy i dygnitarzy potajemnie przyjmowały sakramenty. Dziś, mimo że w Nowym Mieście są dwa kościoły, w kaplicy nietrudno spotkać modlące się osoby. W Łowiczu siostry sercanki najpierw mieszkały w domu z ogrodem, podarowanym im przez Marię Barszczewicz, która wstąpiła do zgromadzenia. Obecnie siostry, jak przystało na wspólnotę bezhabitową, mieszkają w bloku. Pracują w kurii łowickiej, Caritas i szkole. Wiele czasu i zapału poświęcają rodzinom.

Dziękczynienie zamiast narzekań

Opisując zgromadzenie, warto wspomnieć o współzałożycielce s. Pauli Maleckiej, która – wykazując się niezwykłym hartem ducha, poświęceniem i zaufaniem Bożej Opatrzności, zwłaszcza w okresie represji carskich – była wzorem dla sióstr. Od pierwszych lat istnienia zgromadzenia siostry nazywały ją „Babunią” dla większej konspiracji. Matka Paula pierwsze lata zakonnego życia spędziła za wschodnią granicą, gdzie zakładała kolejne placówki. W 1903 roku przeniosła się do założonego domu w Nowym Mieście nad Pilicą, który od 1905 r. stał się domem generalnym zgromadzenia. Tam też przyjmowała sieroty na wychowanie. Każdego roku, mimo grożącego jej niebezpieczeństwa, odwiedzała siostry pracujące na Litwie i Syberii. W czasie wizyt zawsze wspierała i umacniała swoje duchowe córki. Zwłaszcza w trudnych chwilach często powtarzała siostrom: „Pan Jezus dał sierotę i da na sierotę”. Zakładała szkoły elementarne, które uczyły zawodu i postaw patriotycznych. Z uwagi na częste rewizje w zgromadzeniu przez żandarmerię i carską policję posługiwała się przybranym nazwiskiem. Nie mogła bezpiecznie przebywać w Nowym Mieście. W 1913 roku choroba przykuła ją do łoża na długie miesiące. Mimo to była duszą całego domu. Na nic się nie skarżyła. Wszystko, co ją spotykało, było okazją do dziękczynienia. Zmarła 28 września 1927 roku. Jej pełne zaufanie Bogu i umiłowanie pracy z dziećmi nieobce jest siostrom i dzisiaj. – Jestem dumna i bardzo wdzięczna Bogu za to, że pozwolił mi być w takim zgromadzeniu, o takim fundamencie. Każdego dnia dziękuję też za wspaniałe i światłe osoby, które na przestrzeni wieków je tworzyły – mówi s. Lucyna Piątek, sercanka, diecezjalna referentka.

Słowa bł. Honorata

„Nie możesz nikogo przekonywać, jeśli sam nie jesteś przekonany, tak, jak nie możesz słuchacza zapalić do czynu, do działalności, do apostolstwa, jeśli sam nie będziesz płonął. (…) Żeby uwierzyć miłości, trzeba samemu miłować”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama