Nowy numer 2/2021 Archiwum

Księżak z krwi i kości

Andrzej Marat, sołtys Starych Grudz, podobnie jak inni rolnicy jest w trakcie żniw. Już zebrał natomiast plon swojej społecznej działalności – został Sołtysem Roku 2014.

To wyróżnienie w ogólnopolskim konkursie organizowanym przez „Gazetę Sołecką” od 2002 roku. Jego zwycięzca – najbardziej zasłużony i aktywny sołtys w Polsce – otrzymuje prestiżowy tytuł. W kapitule konkursu zasiadają m.in. Joanna Iwanicka, redaktor naczelna tej gazety, oraz Ireneusz Niewiarowski, prezes Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów. Uroczysta gala, podczas której wręczano nagrody laureatom, odbyła się w Senacie RP w maju. Służba społeczna Andrzej Marat całe życie mieszka w swojej rodzinnej miejscowości, gdzie prowadzi 16-hektarowe gospodarstwo rolne i hoduje krowy mleczne.

Tej społeczności i sprawom rolnictwa poświęcił swoje życie. Jest człowiekiem pracowitym i szanowanym. Nie boi się wyzwań, nie lubi mówić, że czegoś nie da się zrobić. Kiedy trzeba, potrafi negocjować z władzą w Polsce, a także poza granicami kraju. W swoich działaniach nie szuka ani chwały, ani gratyfikacji dla siebie. Bycie sołtysem traktuje jak służbę – w ten sposób realizuje swoje zadania już 7. kadencję. Na przestrzeni tych lat, dzięki jego staraniom, założono we wsi wodociąg, wymieniono linię energetyczną. Był także inicjatorem budowy mostu na rzece Uchance, wyasfaltowania drogi wiejskiej i założenia sieci telefonicznej. Zaangażował się w budowę świetlicy wiejskiej. Stara się pomagać ludziom, zwłaszcza starszym i schorowanym, jak może – czy to w pisaniu pism, czy załatwianiu rozmaitych spraw w urzędach.

Do konkursu został zgłoszony przez Adama Rutę, wójta gminy Łyszkowice. O zaszczytny tytuł walczyło prawie 3 tys. sołtysów z całego kraju. Najsłabszą stroną polskiego rolnictwa – jak twierdzi A. Marat – jest słaba pozycja organizacji rolniczych. Dostrzegają to także nie tylko znajomi rolnicy z krajów sąsiadujących z Polską, jak Niemcy, czy z dalszych, jak Francja, ale też ich politycy. Sołtys Roku uważa, że inne państwa mają gotową politykę rolną, dbają o swoich rolników, szanują ich. Polityka ta jest racjonalna i efektywna. – Gdyby nie miłość i przywiązanie do ziemi, trudno byłoby rolnikom wiele rzeczy przetrzymać – twierdzi. Dlatego, jego zdaniem, należy zmienić statut izb rolniczych, by stały się one organem nie tylko opiniotwórczym, ale by miały też realny wpływ na politykę rolną rządu. Choć zdaje sobie sprawę z wielu szans, jakie w polskim rolnictwie zostały zmarnowane, nie poprzestaje na krytykowaniu obecnego i byłych obozów rządzących. – Zawsze trzeba działać, słuchać innych, ale też mieć swój punkt widzenia – mówi. Dlatego angażuje się w działania na rzecz polskiego rolnictwa, należy do Izby Rolniczej w Łowiczu, jest radnym Rady Nadzorczej Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu.

Jeśli trzeba, podejmuje także działania protestacyjne. Tak było w 2008 roku, kiedy z grupą 300 rolników udało się wynegocjować w Brukseli dopłaty do polskiego eksportu na sery, masło, mleko w proszku, czy w bieżącym roku, kiedy wraz z innymi rolnikami protestował w Warszawie przeciwko złej polityce rolnej rządu. Nie należy jednak do osób, które traktują protesty jako drogę do osiągnięcia zamierzonych celów. Dla niego to ostateczność. Sołtys w wełniaku „To z krwi i kości Księżak, kochający ziemię ojcową” – napisał bp Józef Zawitkowski w swojej opinii o Andrzeju Maracie, sporządzonej dla kapituły konkursu. Biskup, który przyjaźni się z sołtysem i zabiera go ze sobą na różne uroczystości, by razem reprezentowali Księstwo Łowickie, tak bardzo przez nich ukochane, dostrzegł w nim umiłowanie do łowickiej tradycji, prostoduszność i otwartość na potrzeby innych. Często towarzyszy im Zbigniew Zagajewski, który również oddany jest kultywowaniu tradycji religijnych i niepodległościowych, należy do łowickiego Stowarzyszenia Historycznego im. 10. Pułku Piechoty. On również napisał opinię zawierającą spis społecznych dokonań A. Marata.

Pan Andrzej służy często (i zawsze w stroju łowickim) podczas uroczystości państwowych i kościelnych, podczas których dźwiga sztandar Niezależnego Samorządnego Związku „Solidarności” Rolników Indywidualnych, będąc jego przewodniczącym w powiecie łowickim i wiceprzewodniczącym we władzach wojewódzkich. Sołtys dostrzega we współczesnej kulturze niepokojący trend, który hamuje działania ludzi. – Ścigamy nowoczesność, która nie wiadomo komu ma służyć. Już kard. Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, dostrzegał zagrożenia polskiego rolnictwa. Dziwię się, że dziś nie dostrzegają ich politycy – mówi. Z wiarą jednak spogląda w przyszłość. I zawsze stara się postępować zgodnie z powiedzeniem, które często słyszał od babci i taty: „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama