Nowy numer 48/2020 Archiwum

Milczenie 99-letniego porucznika

Rajd patriotyczny. – Przez podwórko mojego dziadka w pewnym momencie szła główna linia frontu. Do końca życia nie zapomnę widoku zabitych, ich pochówków oraz wycelowanych w moją stronę karabinów. Czuję, że muszę świadczyć o bohaterstwie tych, którzy tu zginęli – mówi Stanisław Skomiał.

Stowarzyszenie Tradycji 26. Dywizji Piechoty, Klub Turystyki Rowerowej PTTK Piasta oraz miasto Skierniewice 2 sierpnia zorganizowały Pierwszy Skierniewicki Rajd Rowerowy śladami miejsc pamięci 26. DP. Liczącą około 80 km trasę pokonało ponad 220 rowerzystów, którzy jadąc śladami bitwy nad Bzurą, w ten sposób chcieli oddać hołd poległym. Wizyty na cmentarzach, lekcje historii w pigułce, a zwłaszcza spotkania ze świadkami tamtych wydarzeń wywoływały wzruszenie i łzy.

Refleksja wsparta „Ciszą”

– Pomysł zorganizowania takiego rajdu zrodził się rok temu – wyjaśnia Piotr Paradowski ze Stowarzyszenia Tradycji 26. Dywizji Piechoty, jeden z głównych organizatorów imprezy. – Przygotowania rozpoczęliśmy w czerwcu. Od samego początku ten gest patriotyczny był przez wszystkich odbierany bardzo dobrze. Szybko udało nam się znaleźć partnerów i sponsorów. Największym zaskoczeniem była frekwencja. Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się sporej liczby uczestników, ale nawet w najśmielszych marzeniach nie sądziliśmy, że na starcie pojawi się ponad 220 osób. Większość stanowili mieszkańcy Skierniewic i okolic, ale były też osoby z Łodzi, Warszawy, Błonia, Sochaczewa, Mszczonowa, Brzezin. Przyjechali, by oddać hołd poległym, ale także by poznać kawałek lokalnej historii. Jako stowarzyszenie czujemy się w obowiązku przybliżać jak największej grupie osób prawdę o tamtych wydarzeniach i bohaterach 26. Dywizji Piechoty – mówi Piotr.

Założenie organizatorów – jak twierdzą uczestnicy rajdu – zostało osiągnięte. Odwiedzanie cmentarzy, na których spoczywają polegli w kampanii wrześniowej prowadzonej nad Bzurą, połączone z zapalaniem na grobach zniczy, wygrywaną na trąbce „Ciszą” i informacjami o przebiegu walk, pochówków i postawie ludności cykliści ocenili wysoko. – Rajd, który jest hołdem oddanym poległym, to strzał w dziesiątkę. Jego patriotyczny charakter w połączeniu z relacjami świadków był wielką lekcją historii dostarczającą niezwykłych przeżyć. Dzięki organizatorom poznałem miejsca, o których nie wiedziałem. Odrobiłem lekcję. Patrząc na organizację, widziałem pewne niedociągnięcia, ale pod względem merytorycznym wszystko było bez zarzutu – chwali Paweł Legięcki.

Rzeka i pola krwi

Pytani o to, co najdłużej zostanie w pamięci po rajdzie, cykliści wskazywali na spotkania z uczestnikami walk, świadkami tamtejszych wydarzeń i lokalnymi pasjonatami historii. Choć wizyty na cmentarzach nie należą do rzadkości, mało kto miał jednak wcześniej okazję posłuchać opowieści choćby Stanisława Skomiała, który podczas kampanii wrześniowej razem ze swoją rodziną miał być rozstrzelany.

– Tego, co wtedy przeżyłem, nie da się zapomnieć. Front przechodził przez nasze podwórko. Pamiętam nadlatujące samoloty, płonący dom, huk strzałów, strach, ukrywanie się w oborze i wycelowane lufy w naszą stronę. Tylko cudem udało się nam ujść z życiem. Potem na polach i drogach widzieliśmy porozrzucane ciała. Kiedy Niemcy nacierali od strony Bolimowa, most w Patokach był już zerwany. Główna linia przeprawy była na grobli. Przenoszący rannych mówili, że woda płynąca w Bzurze była czerwona od krwi. Również ziemia ociekała krwią bohaterów. Takich obrazów nie da się zapomnieć. Tak jak nie da się zapomnieć budowy pomnika dla poległych i ich pochówków, w których uczestniczyli niemal wszyscy mieszkańcy – mówi, nie kryjąc wzruszenia, pan Stanisław.

O cichych pogrzebach zaraz po walce, a także o przenoszeniu ciał na cmentarz w Kozłowie wiele wie Alfred Nowiński. – Badaczem historii stałem się stosunkowo niedawno, od kiedy miejscowa szkoła otrzymała imię Bohaterów Bitwy nad Bzurą. Z opowieści świadków wiem, jak wyglądało przeniesienie ciał na tutejszy cmentarz. O ekshumację poprosił PCK, motywując ją grożącą epidemią. Polegli byli bowiem grzebani bardzo płytko, w miejscach, w których zginęli. Po uzyskaniu zgody od władz przeniesiono ich na cmentarz w Kozłowie Szlacheckim. Ponieważ ciała leżały już ponad rok, były w stanie rozkładu. Do mogił przystawiano deskę i za pomocą bosaka wciągano po niej zmarłych na wóz. Nikt wówczas nie słyszał o rękawiczkach gumowych. Na cmentarzu ciała spychano do dołu i przesypywano wapnem. I tak kilka warstw. Czy tak pochowanym bohaterom, którzy oddali życie za ojczyznę, nie należy się szacunek? – pyta retorycznie pan Alfred.

Co do tego wątpliwości nie mieli cykliści. Należy się, i to najwyższy. Dlatego wchodząc na cmentarze, każdy z nich zdejmował z głowy kask i w ciszy słuchał pieśni wygrywanej na trąbce. Niezwykle wymowne było także milczenie 99-letniego por. Jana Ambroziaka, ostatniego z uczestników bitwy nad Bzurą, z którym cykliści spotkali się w Piaskach. – Mimo że pan Jan nie powiedział ani jednego słowa, sama jego obecność poruszyła mnie do szpiku kości – mówi 13-letni Janek, uczestnik rajdu. – Miło było widzieć jego uśmiech i radość rodziny w momencie, gdy wręczano mu kwiaty i dyplom od ministra obrony narodowej. Patrząc, czułem jakąś wdzięczność. Bądź co bądź, to on razem ze swoimi kolegami walczył o to, żebym ja dziś mógł żyć w wolnym kraju.

Wojna to nie zabawa

W rajdzie, który rozpoczął się w Skierniewicach i przebiegał przez Piaski, Nieborów, Bednary, Kompinę, Patoki, Nowy Dębsk, Kozłów Suchecki i Bolimów, uczestniczyły całe rodziny. Częstym obrazkiem był widok ojców jadących ze swoimi dziećmi. Hołd poległym oddał m.in. Arkadiusz Michalak, który dystans 80 km pokonał ze swoim synem. – Muszę przyznać, że inicjatorem był Mikołaj – mówi Arek. – Od początku spodobała mi się idea. Jestem byłym żołnierzem i mimo że już nie służę w armii, czuję się z nią jakoś związany. To, co tu się stało w 1939 roku, to kawałek naszej historii. Starając się poświęcać synowi jak najwięcej czasu, uznałem, że to dobry sposób, by pokazać mu to, co ważne – zaznacza. – Biorąc udział w ćwiczeniach, kiedy nad głową przeleciała nam kula, w małym stopniu poznawaliśmy, czym jest wojna. Tu kule świstały i ginęli ludzie. By zrozumieć, czym są wojna i bohaterstwo walczących, warto obejrzeć pierwsze sceny z filmu „Szeregowiec Rayan”. Wtedy łatwo pojąć, że wojna to nie zabawa. Nasza obecność tu, w czasach, w których wojna nie toczy się na innych kontynentach, ale znacznie bliżej, tuż za granicą, warto stawać nad grobami poległych w nadziei, że nas jej widmo nie dotknie.

Postawa ojca wyraźnie imponuje synowi. Zapytany o motywację, szybko wyjaśnia, że podoba mu się inicjatywa łącząca historię z aktywnością fizyczną. – Mało wiem o 26. DP, dlatego uznałem, że to dobra okazja, by uzupełnić wiedzę, zwłaszcza że mój pradziadek był żołnierzem 26. DP i walczył pod Kockiem. Będąc tu, myślałem o nim. Odwiedzając cmentarze wojskowe, po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że są to miejsca niezwykłe. Na niektórych z nich byłem już wcześniej z tatą, z którym dużo rozmawiam o historii – opowiada Mikołaj.

O tym, co wydarzyło się podczas II wojny światowej, dużo wie także Mirela Kasperowicz, która w stowarzyszeniu działa w kole Przysposobienia Wojskowego Kobiet. W czasach międzywojennych była to organizacja, która przygotowywała panie na okoliczność wybuchu wojny. Jej uczestniczki później posługiwały jako sanitariuszki, łączniczki, dostarczycielki żywności. Pani Mirela na rajd wybrała się w stroju sportowym, jaki niegdyś nosiły kobiety z organizacji. Do koszulki cyklistka przypięła własnoręcznie wyszyty emblemat z orzełkiem. – Od zawsze interesowałam się militariami, dlatego przystąpiłam do stowarzyszenia. Razem z innymi dziewczynami nie tylko poznaję historię, ale mogę też poznawać kobiety, które przeżyły wojnę i obozy. To są zawsze niezwykłe spotkania, które uczą mnie, jak dziś być kobietą niezłomną, odważną. Pierwszy Skierniewicki Rajd, który przeszedł już do historii, był bez wątpienia lekcją historii i patriotyzmu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama