Nowy numer 47/2020 Archiwum

Tu dzieją się cuda

Jak bije końskie serce? Co to są misje? Jak radzić sobie ze złością? Na te i wiele innych pytań uzyskują odpowiedź dzieci uczestniczące w projekcie „W Pacanowie kozy kują…”, realizowanym przez Stowarzyszenie „Karino” w Otolicach.

Projekt służy przede wszystkim integracji dzieci zdrowych i niepełnosprawnych. Z reguły zajęcia organizowane są albo dla dzieci zdrowych, albo dla dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności. My chcieliśmy połączyć te dwie grupy i zorganizować warsztaty, zajęcia z końmi, zajęcia plastyczne, spotkania z przedstawicielami różnych zawodów, gry i zabawy, by pokazać, że wspólna zabawa z dziećmi niepełnosprawnymi jest możliwa, przynosi wiele korzyści i radości – mówi Katarzyna Stawicka, prezes stowarzyszenia.

Dwa światy

Projekt ten jest jednocześnie jedną z propozycji spędzenia wolnego czasu przez dzieci z miasta i gminy Łowicz w wieku 5–13 lat, zdrowych, chorych, które nie mają możliwości wakacyjnych wyjazdów. Katarzyna Stawicka uważa, że dużym problemem jest brak integracji. Najczęściej bywa tak, że osoby niepełnosprawne przebywają głównie w towarzystwie innych osób niepełnosprawnych i dlatego mają niskie poczucie własnej wartości. To tworzy niepotrzebną barierę, jakieś dwa odrębne światy – w jednym dominują siła, zdrowie, szybkość, spryt, w drugim natomiast tych cech, które tak kochają zdrowi, brakuje. Z tego powodu niepełnosprawni zostają często wykluczani z udziału w życiu społeczności lokalnej. W Łowiczu nie ma wspólnych zajęć dla dzieci zdrowych i niepełnosprawnych. Dzieci te nie mają możliwości ani bycia ze sobą, ani wspólnej zabawy. Z reguły zajęcia na koniach, plastyczne skierowane są do dzieci zdrowych. Wspólne spotkania w ramach projektu rozpoczęły się ogniskiem połączonym z zabawami i przejażdżkami na koniach, które cieszyły się dużym powodzeniem. Przez cały czas ustawiała się do nich kolejka. Spotkania z zaproszonymi gośćmi to okazja nie tylko do wysłuchania opowieści o ich pracy, ale i przekonania się na własnej skórze, jak ta praca wygląda – podczas wizyty weterynarza dzieci mogły na przykład piłować końskie kopyta oraz posłuchać, jak bije końskie serce. W kolejne dni odbywały się warsztaty plastyczne połączone z czytaniem bajek. Każda opowieść miała temat przewodni: rodzinę, złość, przyjaźń. Dzieci słuchały ich, a następnie uczestniczyły w dyskusji, podając przykłady ze swojego życia. Pomocne w wyrażaniu siebie, zobrazowaniu swoich emocji i przeżyć związanych z prezentowaną bajką były zajęcia plastyczne.

Siostra, żołnierz i karabin

Jako pierwsza bajki czytała s. Lubomira ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny, na co dzień pracująca w Przedszkolu Diecezjalnym bł. Bolesławy Lament w Łowiczu. Dzieci miały okazję, by zadać siostrze różne pytania, np. dotyczące misji. W tym dniu słuchały bajki o „Jeżu i zajączku”, która poruszała temat przyjaźni. Uczestnicy wspólnie zastanawiali się m.in. nad tym, jak postępować, aby być dobrym przyjacielem, oraz co warto zrobić po kłótni z przyjacielem. Z bajką o strachu i lęku zapoznał dzieci Mariusz Szczepański ze Stowarzyszenia Historycznego im. 10. Pułku Piechoty. Na spotkanie przyniósł wiele żołnierskich atrybutów, m.in. karabin, naboje, plecak z wyposażeniem. Trzeci dzień dotyczył rozważań na temat rodziny. Tego dnia dzieci bajkę czytały sobie wzajemnie. Uczestnicy przypominali sobie wspaniałe chwile spędzone z najbliższą rodziną, które szczególnie utkwiły im w pamięci. – Mam brata. Jest starszy ode mnie i czasem mi dokucza – mówiła jedna z dziewczynek. Na podstawie wspomnień powstały rysunki. Ponieważ bajka dotyczyła też złości, wszyscy wspólnie zastanawiali się, jak z tym uczuciem można sobie poradzić w sposób akceptowany przez innych. Jeszcze w sierpniu odbędą się dwa spotkania z papieroplastyką. Dzieci będą wykonywały prace przestrzenne – głównie zwierzaki z papieru oraz niepotrzebnych, oddawanych do recyklingu materiałów. Na zakończenie projektu przewidziane są ognisko i przejażdżka na kucykach. Stowarzyszenie Edukacyjno-Rehabilitacyjne „Karino” powstało w 2011 roku. Obecnie coraz więcej osób chce uczestniczyć w zajęciach hipoterapii, które oferuje – w wakacje jest prawie 60 chętnych tygodniowo. Hipoterapia pomaga w wielu schorzeniach, dzięki niej dochodzi do rozluźnienia napięcia mięśniowego, stanowi wzorzec chodu dla osób, które nie chodzą, pomaga osobom autystycznym. – W ubiegłym roku pewna 4-letnia dziewczynka, która nie mówiła, podczas zajęć zaczęła rozmawiać z koniem. Najważniejsze w tej pracy są efekty. Takie „cuda” dają nam najwięcej radości – mówi K. Stawicka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama