Nowy numer 2/2021 Archiwum

Wiara słońcem próbowana

XX ŁPPM. – Bałam się, że nie dam rady. Lejący się żar z nieba, bąble na każdej nodze i asfaltówka wycisnęły mi niejedną łzę. Duchowym dopalaczem i lekarstwem była intencja o ocalenie mojego małżeństwa. W Częstochowie zadzwonił do mnie mąż, mówiąc, że chce wrócić do domu – wyznaje Aneta.

Otwarte oczy i kraty

Nawet najstarsi pielgrzymi nie pamiętają czasów, w których z ŁPPM wędrowałoby aż tak wiele osób konsekrowanych. Wrażenie na pątnikach robiła nie tylko liczba, ale przede wszystkim ich otwartość, radość i ogromne poczucie humoru. – Myśląc o siostrach i braciach zakonnych, zawsze miałam wrażenie, że są to osoby niedotykające ziemi, oderwane od rzeczywistości, z głowami w niebie, z którymi można jedynie rozmawiać o Bogu, niebie i różnego rodzaju umartwieniach ratujących dusze – przyznaje Agata ze Skierniewic. – Po pielgrzymce otworzyły mi się oczy. Moje myślenie diametralnie się zmieniło w Wysokienicach podczas apelu, który poprowadziły osoby konsekrowane. Moje koleżanki twierdziły, że widziały kilka razy, jak „opadała mi szczęka”. Nie będę ściemniać. Dokładnie tak było – przyznaje Agata.

Wieczorne modlitwy w Wysokienicach na długo zostaną w pamięci wielu pątników. Poprowadzone przez siostry nieszpory, konferencja pijara o. Piotra Różańskiego o życiu według rad ewangelicznych i prezentacja zgromadzeń i ich założycieli przeszły do historii jako wielkie dziękczynienie za osoby konsekrowane i ich posługę. Ogromny aplauz najpierw wywołały siostry bernardynki z Łowicza, które w pielgrzymce szły po raz pierwszy. – Doszły nas słuchy, że jesteśmy hitem tej pielgrzymki. A to dlatego, że jesteśmy siostrami klauzurowymi – mówiła s. Ludwika. – Idziemy po raz pierwszy i prawdopodobnie ostatni. Klauzurę opuściłyśmy ze względu na Rok Życia Konsekrowanego. Na opuszczenie klasztoru dał nam zgodę ksiądz biskup. Bez niej, nawet z kratą niesioną w rękach przed sobą, nie mogłybyśmy iść – żartowała mniszka.

Nazaretanki, mówiąc o swojej założycielce bł. Franciszce Siedliskiej, zapewniały, że gdyby żyła, szłaby w grupie brązowej. Salezjanie, mówiąc o św. Janie Bosko, poszli dalej i przekonywali, że ich patron jest obecny na ŁPPM, bo on jest zawsze tam, gdzie jest młodzież. Radosne prezentacje co chwilę przerywały salwy śmiechu i oklasków. Później, za kilka dni, podobną atmosferę wywołało także pojawienie się na jednym z etapów grupy czarnej. Ich nadejście zapowiadały dźwięki muzyki Michała Kleofasa Ogińskiego. W tanecznym pląsie zmierzali ku odpoczywającym pątnikom. Grupę prowadził czarny znaczek. Nową, 10. grupę ŁPPM utworzyli kapłani i osoby konsekrowane. – Tworząc jedną grupę, chcemy, aby pielgrzymi zobaczyli, ilu nas jest, a także jak bardzo jesteśmy radośni i pozwalamy sobie na trochę szaleństwa i zabawy – mówi ks. Babicki. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że zakonnice i zakonnicy podczas wędrowania zajęli się jedynie rozweselaniem pielgrzymów. Nic podobnego. Pątników poruszały składane świadectwa, nieustanna chęć słuchania i niesienia pomocy, a także ofiara, jaką bez wątpienia było wędrowanie w upale w habitach.

Plecaki pełne intencji

Wiele osób podkreślało, że pielgrzymka to niezwykle głębokie rekolekcje w drodze. Rektor seminarium ks. Sławomir Wasilewski, o. Różański, a także pozostali kapłani z grupy zielonej, chwaląc pątników, którzy wykazują się ogromną troską o swoją wiarę i relacje międzyludzkie, podkreślali, że pielgrzymka to czas refleksji, ważnych przemyśleń, ofiarowania Bogu różnych rzeczy i większa troska o serce i ducha niż o ciało. – Na pielgrzymce jestem po raz 4. Idę po długiej przerwie – mówi Agnieszka Machaj. – Idę po wybaczenie i by się ogarnąć w zakręcie życiowym. Niosę w sercu swoje dzieci. To dla mnie moment oczyszczenia, zobaczenia celu i szukaniem siebie. Idę do Maryi, bo wierzę, że Ona pozwoli mi się podnieść. A hasło: „Błogosławieni czystego serca” traktuję jako zaproszenie do zmiany swojego patrzenia, do otwarcia się na przebaczenie – mówi wzruszona Agnieszka.

O swoim pielgrzymowaniu chętnie opowiadają Kazimierz Kacprzak i Teresa Andrych. 80-letnia pani Teresa na pielgrzymi szlak wyruszyła już po raz 26. Do Częstochowy pielgrzymowała jeszcze przed powstaniem ŁPPM. Jej zdaniem, trudu pielgrzymowania podejmują się ludzie, którzy mają miękkie serca. Młodzi najczęściej proszą, ludzie w średnim wieku dziękują, a starsi pokutują, by było im lżej po drugiej stronie. – Idę, bo mam za co dziękować, o co prosić i za co przepraszać. Idę, bo tu zawsze spotykam Maryję i Jej Syna – wyznaje pani Teresa.

Po raz 16. do Częstochowy wędruje także pan Kazimierz. – Pielgrzymuję, bo gdybym nie szedł, to by mi czegoś brakowało. Jakbym nie mógł iść, to bym chyba płakał. Pielgrzymowanie jest dla mnie odskocznią, wołaniem o moc Ducha Świętego. Na co dzień jestem samotnikiem. Tu doświadczam tego, czym jest wspólnota. Kto wie, może wreszcie się odważę, aby poprosić Maryję o dobrą żonę? W moim wieku to raczej dziwna prośba, ale... wierzę, że Ona i dla 64-latka może coś w tej sprawie zrobić. O tym, że Pani Częstochowska jest najlepszą swatką, doskonale wiedzą Patrycja i Daniel Wojdakowie, którzy na pielgrzymce przeżywają swój miesiąc miodowy. – Jesteśmy tu w podróży poślubnej – mówi Patrycja. – To jej drugi etap. Wcześniej, w górach, uczyliśmy się zdobywać szczyty, teraz pokonujemy drogę. Oba doświadczenia bardzo się nam przydadzą w małżeństwie – zaznacza. – Nie wyobrażaliśmy sobie tego ważnego roku bez pielgrzymowania. Od kiedy się poznaliśmy, staraliśmy się razem wzrastać duchowo. Rozpoczynając nową drogę, idziemy prosić Maryję, by nas wspierała – dodaje Daniel.

Po wsparcie do Matki idzie także Monika, której podczas pielgrzymki oświadczył się Dawid. Wybrał to miejsce, bo – jak mówił – na pielgrzymce wszystko się zaczęło... Wzruszona Monika oświadczyny przyjęła. – W zeszłym roku podczas pielgrzymki całkowicie zawierzyłam się Matce Bożej. Prosiłam Ją, by wszystko, co wydarzy się w moim życiu, było zgodne z wolą Bożą. Jestem doskonałym przykładem na to, że warto chodzić na pielgrzymki. Za rok na pewno też tu będę, bo mam za co dziękować. Dawid bardzo mnie zaskoczył. Jestem naprawdę szczęśliwa – wyznała Monika.

Zdjęcia i relacje z każdego dnia pielgrzymki na: lowicz.gosc.pl/Pielgrzymka-lowicka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama