Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dywan dla Chrystusa

„Idźcie, spróbujcie zrobić kawałek u siebie” – usłyszał Paweł Wojciechowski w Spycimierzu. – I tak się zaczęło – mówi.

Do słynącej w całej Polsce z układania dywanu z kwiatów na Boże Ciało miejscowości pan Paweł wybrał się w 2006 roku. Słowa zachęty jednego z biskupów potraktował poważnie. Rok później piękny zwyczaj tworzenia kobierców z płatków kwiatów zaszczepił w parafii pw. św. Marcina w Oporowie.


Z chłodni na asfalt


Najpierw powstał kawałek kwietnego dywanu przy ołtarzu, który dekorują mieszkańcy Świechowa, miejscowości, w której mieszka P. Wojciechowski. Umiejscowiony jest przy oporowskim zamku. Z roku na rok ten odcinek wydłużał się w stronę parafialnej świątyni. Aż pokrył całą trasę procesji. Kapłani niosący Najświętszy Sakrament przechodzą po ponad 500-metrowym dywanie z płatków dwa razy, ponieważ przy świechowskim ołtarzu procesja zawraca. Pozostałe ołtarze dekorują mieszkańcy Oporowa, Kurowa i Jurkowa.

Nad całą trasą rozciągnięta jest kolorowa dekoracja. Jej zawieszenie wymaga wysiłku, ale trudno to porównać do żmudnej pracy przy układaniu dywanu z kwiatów. Na wszelki wypadek kobiety zbierają płatki, które suszą. Świeże trafiają do chłodni. Ta znajduje się w świetlicy w Świechowie.


– Tam je segregujemy. Na szczęście w tym roku sporo roślin zakwitło, bo było dużo słonecznych dni. Kłopot sprawiło nam zebranie żółtych kwiatów. Szukaliśmy w okolicy żarnowca, który kwitnie na żółto. Niestety, nie było. Natrafiłem na niego za Przysuchą. To ok. 160 km stąd – mówi P. Wojciechowski. Cieszy się, że do Oporowa na kwietną procesję przyjeżdża coraz więcej ludzi.


Układaniem dywanu z kwiatów zajmuje się kilkadziesiąt osób już od świtu. Takie pospolite ruszenie. Kto chce, dołącza do rodziny pana Pawła. Najpierw powstają wzory kredą na asfalcie. Posypuje się je piachem i dopiero potem układane są płatki kwiatów. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że droga nie jest wyłączona z ruchu. Trzeba zachować ostrożność. Cały dywan polewany jest wodą, żeby wiatr nie zepsuł ułożonych kompozycji. Ciągnikiem z opryskiwaczem kierował Piotr Wojciechowski, syn pana Pawła. Skończył tuż przed Mszą św., po której wyruszyła procesja.

Jubileusz przeora


Eucharystii i procesji przewodniczył o. Czesław Matras OSPPE, proboszcz parafii i przeor paulińskiego klasztoru w Oporowie. – Ułożenie takiego dywanu z kwiatów wymaga wiele pracy. Ze względu na to chciałoby się nawet iść bokiem, żeby tego nie zniszczyć. Ale to przecież wszystko jest dla Chrystusa robione – mówi o. Matras.


Dla niego tegoroczna procesja była szczególna. 22 maja obchodził 40. rocznicę święceń kapłańskich. Pochodzi z diecezji tarnowskiej, pracował w wielu miejscach, m.in. 18 lat na Jasnej Górze. Od prawie 5 lat posługuje w Oporowie. O jubileuszu 40-lecia kapłaństwa pamiętali parafianie. Podczas Mszy św., dziękując za pracę na rzecz ich wspólnoty, złożyli mu życzenia zdrowia i błogosławieństwa Bożego.


– Dziękuję wszystkim za modlitwę i przygotowanie dzisiejszej uroczystości. Dywan kwiatowy wydaje się z roku na rok ładniejszy. Niestety, trzeba będzie go zniszczyć, żeby przywrócić ruch na drodze. Ale takie jest życie. Jesteśmy jak ten kwiat. Był, cieszył oczy i przemija. Co po nas zostanie? Zostanie tylko miłość. I dlatego trzeba się o nią starać – mówił wzruszony przeor pod koniec uroczystości.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama