Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kapliczka i grób

Na miejskim cmentarzu przy ul. Strobowskiej w Skierniewicach odbył się pierwszy pochówek dzieci utraconych.

Nabożeństwu przewodniczył ks. Tomasz Wodnicki, wikariusz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Pochowane zostały prochy dzieci, których ze szpitala nie odebrali rodzice. Zgodnie z obowiązującym prawem, pochówki ciał dzieci przedwcześnie urodzonych i poronionych płodów organizują ustawowo samorządy. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, rodzice dzieci martwo urodzonych i tych, które zmarły w łonach matek, bez względu na to, jak długo trwała ciąża, mają prawo, by je godnie pochować. Rozporządzenie weszło w życie 20 stycznia 2007 r. Na jego mocy rodzice wszystkich dzieci, które urodziły się martwe lub zmarły w wyniku poronienia, mogą w ciągu 48 godzin wystąpić o wydanie zwłok swojego zmarłego przed narodzeniem dziecka i mają prawo otrzymać jego kartę zgonu.

Na mocy uchwały Rady Miasta Skierniewice w porozumieniu z Wojewódzkim Szpitalem Zespolonym ustalono, że doczesne szczątki zmarłych dzieci (które nie zostaną odebrane ze szpitala), będą chowane dwa razy w roku. Następny pochówek zaplanowano na 15 października. Tego dnia w całej Polsce obchodzony jest  Dzień Dziecka Utraconego. Do tego czasu na cmentarzu miejskim ma powstać także pomnik.

O tym, jak wielką traumą dla rodziców jest śmierć dziecka nienarodzonego, trudno pisać. Na dodatek często fakt ten jest tematem tabu. Rodzice w samotności przeżywają swoją tragedię. Gros nie wie o tym, że mogła pochować swoje dziecko. – Każda matka, która traci dziecko, jest w dużym szoku. Ludzie podejmują wówczas różne decyzje. Nie nam to oceniać – mówi Janina Wawrzyniak, dyrektor MOPR w Skierniewicach. – Chcemy natomiast, by każde zmarłe przedwcześnie dziecko było godnie pochowane na cmentarzu. Fakt, że jest już w mieście takie miejsce, gdzie można chwilę się zatrzymać, pomodlić, jest bardzo ważny dla rodziców, zwłaszcza dla kobiet. Dla mnie to bardzo ważny dzień. Jestem mamą i babcią. Patrząc na urnę z prochami dzieci utraconych, dziękuję Bogu, że oszczędził mi takich doświadczeń. Dziękując, myślę o tych, którzy musieli przez to przejść – dodaje dyrektor.

Radości z podpisanego porozumienia między szpitalem i miastem nie kryje ks. Grzegorz Gołąb, proboszcz parafii św. Stanisława, na której terenie znajduje się kapliczka dedykowana Matce Bożej z Guadalupe. To tu do tej pory gromadzili się rodzice opłakujący przedwcześnie zmarłe dzieci. – Dla mnie jest to błogosławieństwo, bo rozwiązujemy kolejną trudność. Myślę, że to dowód na dobre, mądre i empatyczne myślenie urzędników. Dla nas, kapłanów, jest to także kolejna odsłona realizowania Ewangelii życia. Duszpasterskie towarzyszenie osieroconym rodzicom wpisuje się w fenomen życia, które nawet, gdy trwało chwilę, nigdy nie gaśnie. Zostaje tylko szybciej przeniesione do spichlerza światła – mówi ks. Grzegorz. Proboszcz parafii św. Stanisława, patrona ładu moralnego, nie ukrywa, że chciałby, aby grób dzieci utraconych miał także wymiar symboliczny dla tych rodziców, którym nie było dane pochować własnego dziecka, a także dla tych, którzy sami przyczynili się do jego śmierci przez aborcję. Dla nich to miejsce może być miejscem pojednania.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama