Nowy numer 44/2020 Archiwum

Cztery narody, jeden duch

Podczas Mszy św. w Żyrardowie biskup z Gubbio Mario Ceccobelli przemówił jak Symeon. Widząc, z jaką mocą młodzież wielbiła Boga, wyznał: „Teraz, o Panie, pozwól, by Twój sługa odszedł w pokoju, bo widzę, że jest młodzież, która jest przyszłością Kościoła”.

lowicz@gosc.pl Po trzech latach formacji i skrupulatnych przygotowań wybiła godzina „0”. W środę 20 lipca do diecezji łowickiej na Światowe Dni Młodzieży dotarli pielgrzymi z Włoch, Francji i Białorusi. W wielu miejscach witano ich po staropolsku – chlebem i solą. W 14 dekanatach gościliśmy 48 Francuzów, 46 Białorusinów i 685 Włochów. Dni przed ŚDM upłynęły na modlitwie, dzieleniu się wiarą, rozmowach, wymianie doświadczeń i wspólnej zabawie. Goście poznawali nasze zabytki, tradycje, kulturę i zwyczaje, również pielgrzymkowe. Doświadczyli, czym jest polska gościnność, a poznając naszą historię, zrozumieli, co znaczy powiedzenie „odważny jak Polak”.Rozsmakowali się w polskiej kuchni i opanowali podstawowe słowa. W dniu wyjazdu wielu z nich potrafiło powiedzieć nie tylko „dzień dobry, „szczęść, Boże”, ale także... „stół z powyłamywanymi nogami”.

Misje i druga rodzina

O owocach Światowych Dni Młodzieży pewnie jeszcze nieraz usłyszymy. Po kilku dniach widać, jak wiele dobra już się wydarzyło. Młodzież z Polski od swoich gości uczyła się radości, otwartości i spontaniczności. Francuzi, przyjeżdżając do diecezji, chcieli mocno doświadczyć żywego Kościoła. I – jak zapewniają – będąc tu, nieustannie widzieli silną wiarę młodych Polaków, ich przywiązanie do Kościoła i odważne przyznawanie się do Jezusa. To świadectwo mocno ich poruszyło i umocniło. Wzruszenie widoczne było nie tylko na twarzach młodzieży, ale i bp. Georges’a Colomba, który nieraz ocierał łzy podczas adoracji i Mszy św. W rozmowie z ks. Rafałem Babickim przyznał, że Francuzi powinni od Polaków uczyć się duszpasterstwa. Mówił o tym, ściskając w ręku papierowy kwiat ze słowem Bożym, które otrzymał podczas adoracji. Francuski biskup wyraził także nadzieję, że kiedyś księża z Polski przyjadą do Francji na misje.

O niezwykłym czasie w diecezji chętnie opowiadali także Białorusini. Wyjeżdżając do Polski, mieli nadzieję, że uda im się odkryć i poczuć, czym jest braterstwo. Goszcząc u rodzin w Puszczy Mariańskiej, doświadczyli znacznie więcej. I – co ważne – czuli się lepiej niż w domu. – Kiedy papież ogłosił, że ŚDM będzie w Polsce, zrobiliśmy takie „wow!”. Bo okazało się, że to jest całkiem blisko – mówi Marta. – Ze względu na kontekst, w jakim znajduje się Europa, na ten lęk, który zasiały w sercach zamachy, poddałam się temu. Później usłyszałam słowa jednego z kardynałów, że lęk nie pochodzi od Boga, ale od diabła. By nie poddać się złemu duchowi, podjęłam decyzję o udziale w ŚDM. Pierwszego dnia miałam mętlik w głowie i pytałam siebie, po co przyjechałam. Podczas Eucharystii usłyszałam słowa: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”. Zrozumiałam, że to nie było moje życzenie, by tu być, ale to Bóg chciał mnie tu przyprowadzić. Dziś jestem Mu za to bardzo wdzięczna, bo trafiłam do kraju, który jest dla nas jak druga rodzina – wyznała Marta.

Zadowolenia z pobytu w Polsce nie krył także ks. Wadim, opiekun białoruskiej grupy. – Od początku mieliśmy wiele trudności, by tu przyjechać. Pierwszą były pieniądze. Potem był kłopot z załatwieniem wiz, zezwoleń. Były też opory rodziców, którzy nie bardzo chcieli puścić swoje dzieci. Trzeba było negocjować. Dziś z radością mogę powiedzieć, że nie żałuję, iż zorganizowaliśmy ten wyjazd. Nasza młodzież pogłębiła tu swoją wiarę. Widzimy to po pytaniach, które nam zaczęli zadawać. Pytali m.in. o możliwość przyjmowania Komunii św. na rękę, o to, co to są relikwie. U nas tego nie ma. Pytali też o inne zachowania na Mszy Świętej. Na Białorusi ludzie są bardziej skryci, nie pokazują emocji. Tu człowiek może być swobodny, może powiedzieć, co myśli, wyrazić, co czuje. Zachęcamy ich do tego, by to chłonęli. Bardzo poruszyła ich też niezwykła gościnność. Myślę, że po takich świadectwach i doświadczeniach po przyjeździe będą świadczyć i zarażać innych swoją wiarą. I iskra pójdzie dalej. Naszym zadaniem będzie tę iskrę podtrzymać i rozbudzić – dodaje ks. Wadim.

Koronkowe wzruszenie

Przyjazd do Polski był ważny także dla Włochów. Jadąc, chcieli bliżej poznać kraj św. Jana Pawła II. Zgłębiając historię Polski, doceniali jej walkę o tożsamość i niepodległość. Podczas wspólnych modlitw i adoracji zachwycili się także Koronką do Bożego Miłosierdzia, co z kolei mocno wzruszyło siostry apostolinki. – Po adoracji, jaką mieliśmy w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa na Widoku, która bardzo poruszyła naszych gości, rozdaliśmy wszystkim różańce. Następnego dnia włoska młodzież przyznała się nam, że nie wie, jak odmawiać koronkę – opowiada s. Alicja Świerczek. – Wyznali, że nie chcą opuszczać diecezji bez znajomości tej modlitwy. Prosili, byśmy ich jej nauczyli. Zrobiliśmy to jeszcze tego samego dnia. Goszcząc w parafii Miłosierdzia Bożego, nauczyliśmy Włochów, jak wołać o miłosierdzie dla siebie i dla świata całego – opowiada s. Alicja.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama