Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ona zawsze tu była

– Nie wiedziałam o tym, że w naszej parafii były relikwie św. Małgorzaty. Jak usłyszałam, że ona sama dała o sobie znak, pomyślałam, że to musiała być mocna kobieta. Od dziś będę się do niej modlić. Postanowiłam też, że muszę ją bliżej poznać – mówi pani Janina.

W niedzielę 24 lipca, w święto patronalne św. Małgorzaty Antiocheńskiej, dziewicy i męczennicy, do świątyni i wspólnoty w Czerniewicach zostały wprowadzone relikwie patronki parafii. Świadkiem tego wydarzenia i głównym celebransem uroczystej Mszy św., podczas której poświęcono także obraz świętej, był bp Wojciech Osial.

Gest sąsiada

Relikwie wniósł do świątyni ks. prał. Bogumił Karp, proboszcz parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Rawie Mazowieckiej. To on, za zgodą kurii łowickiej, podzielił się relikwią (kawałkiem kości), która jest w jego parafii. Msza odpustowa połączona z wprowadzeniem relikwii zgromadziła rzeszę wiernych. Podczas homilii bp Osial, w nawiązaniu do Ewangelii, podzielił się refleksjami na temat modlitwy.

– Jako ludzie wierzący powinniśmy się modlić. Kiedy czyta się żywot waszej patronki, nietrudno zauważyć, że była ona człowiekiem modlitwy. I dziś, przeżywając odpust parafialny, warto postawić sobie pytanie, czy ja w ogóle się modlę. To jest pytanie klucz. Jeśli moja odpowiedź nie jest twierdząca, to znak, że potrzebuję nawrócenia – mówił biskup. Zachęcał też do poznawania życiorysu świętej patronki. Według zachowanego podania św. Małgorzata była córką pogańskiego kapłana. Na chrześcijaństwo nawróciła ją opiekunka, która zajmowała się nią po śmierci matki. Za czasów panowania cesarza Dioklecjana miały miejsce prześladowania chrześcijan. W tym właśnie czasie zakochał się w niej rzymski namiestnik, którego święta nie chciała poślubić, mówiąc, że jej serce należy do Chrystusa. W związku z tym była torturowana, więziona, a w końcu ją ścięto. W średniowieczu jej kult był bardzo rozpowszechniony. Na obrazach przedstawiana jest ze smokiem, którego depcze, zgodnie z przekazem, który głosi, że gdy była więziona, ukazał się jej szatan w postaci smoka piekielnego. Św. Małgorzata miała przepędzić go znakiem krzyża. Obraz zgodny z powyższym opisem podczas uroczystości poświęcił biskup Osial.

Rozwiązana zagadka

Dziękując wiernym za obecność i liczny udział w liturgii, ks. Adam Kostrzewa, proboszcz, opowiedział historię związaną ze znalezieniem relikwii. – Kiedy przyszedłem do parafii, zrodziła mi się myśl, by do świątyni sprowadzić relikwie patronki. Nie było to jednak łatwe zadanie – mówił ks. Kostrzewa. Za względu na ogromny kult święta „rozjechała się” po całym świecie. Nigdzie nie mogłem znaleźć jej relikwii. Szczątków szukałem nawet w Watykanie. Dopiero w jednej z włoskich parafii udało się je odnaleźć, ale relikwiarza od ponad 300 lat nie otwierano. Bez sprawdzenia certyfikatu nie było pewności, czy to faktycznie cząstka ciała św. Małgorzaty. Mimo próśb nie chciano dla nas zrobić wyjątku – mówił ks. proboszcz. Tracąc nadzieję, zrezygnowany proboszcz powiedział do świętej, że jak chce być czczona w parafii, to sama musi się odnaleźć. Na odpowiedź patronki długo nie trzeba było czekać. Jeszcze tego samego roku, podczas Nocy Świętych, jaka odbywała się w rawskiej parafii, okazało się, że św. Małgorzata jest tam obecna w swoich relikwiach. – Zdziwiłem się, słysząc, że mają tam św. Małgorzatę. Nie wiedziałem, czy to jest nasza patronka, bo św. Małgorzat jest kilka. Okazało się, że jednak tak. Kiedy uzyskałem zgodę na pobranie kawałka relikwii, pojechałem do ks. Bogumiła z lupą i aparatem. Jadąc, zabrałem ze sobą z parafii relikwiarz, w którym znajdowała się kość. Niestety, relikwia nie była opisana. Miałem przeczucie, że to może być relikwia św. Małgorzaty, o której nie wiemy. Po otworzeniu rawskiego relikwiarza okazało się, że obie relikwie były zapakowane w identyczny sposób. Po przyłożeniu jednej do drugiej idealnie do siebie pasowały. To potwierdziło, że nasza święta od kilku wieków mieszkała w parafii – opowiadał wzruszony proboszcz. - Jednak zdecydowaliśmy się wprowadzić do nas te „rawskie”, bo one mają certyfikat, a nasze nie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama