GN 24/2018 Archiwum

Pokazali, co liczy się najbardziej

– Wiele podręczników mówi, jak mamy wychowywać dzieci. Musimy jednak pamiętać, że to my, rodzice, jesteśmy specjalistami od naszych pociech i to my musimy znaleźć sposób, by do nich dotrzeć – przekonywała Magdalena Ogrodowczyk.

Ich nadrzędnym celem jest wspieranie rodziców w wychowaniu pociech. Z tej przyczyny powołali do istnienia szkołę, która ogromny nacisk kładzie na wychowanie do wartości chrześcijańskich. Odbyło się też wiele wykładów i warsztatów przybliżających temat wychowania. Tym razem Fundacja na rzecz Wspierania Rodziny „Źródła”, o której mowa, zorganizowała konferencję „Nowoczesne metody wychowania”, na którą zaprosiła entuzjastów budowania relacji międzyludzkich.

Nie namawiaj – wydobywaj!

W sobotę 24 września w auli Niepublicznej Szkoły Podstawowej „Źródła” zgromadzeni wysłuchali wykładów dotyczących dialogu motywującego i współpracy szkoły z rodzicami. Pierwsza prelekcja, prowadzona przez Grażynę Kujawiak, w klarowny sposób tłumaczyła błędy często popełniane w rozmowach z dziećmi. Pytania, które zamykają, chęć namawiania czy udzielania rad, odruch naprawiania – to przyczyny barier między rodzicami a dziećmi. Pani Grażyna podała zasady dialogu motywującego, opierającego się na akceptacji, współczuciu, wydobywaniu i współpracy. – O wszystkim tym słyszałem w Szkole Rodziców i Wychowawców – opowiada pan Rafał. – Dochodzę jednak do wniosku, że umiejętności rodzicielskie trzeba wciąż doskonalić i szlifować. W domu wypróbowałem porady prelegentki w dialogu z córką, która przeżywa kryzys w nauce gry na instrumencie. Moje zdziwienie sięgnęło zenitu, kiedy po pięciu minutach rozmowy córka wzięła instrument i zaczęła grać. Bez namawiania, zachęcania. Wydobyłem z niej trudności i sama znalazła sposób na poradzenie sobie z nimi. To działa! – dodaje. Bożena Wolska, która poruszyła temat współpracy szkoły z rodzicami, również potwierdziła, że dialog jest kluczowym narzędziem w relacjach międzyludzkich.

Kochać, wymagać, być

– Czekałam na ten wykład z dużą niecierpliwością. Wychodzę z głową pełną refleksji i pomysłów na zmiany w moim domu – mówi Justyna Giłka, mama czworga dzieci. Tym, co zmusiło rodziców do zadania sobie wielu pytań i poszukania na nie odpowiedzi, były warsztaty prowadzone przez Magdalenę i Piotra Ogrodowczyków. Mówią o sobie, że nie są pedagogami akademickimi, ale od 15 lat praktykują rodzicielstwo (wychowują czworo dzieci). W swojej prezentacji „Kocham, wymagam, jestem” przedstawili trochę teorii i kilka przykładów ze swojego życia, jednak najważniejsze okazały się ćwiczenia. Pytania o znajomość swoich dzieci, o świadomość ich słabych i mocnych stron, o to, czy wiemy, kiedy je krzywdzimy, i czy umiemy przeprosić, czy w domu obowiązują zasady znane wszystkim domownikom, jakie są nagrody za ich przestrzeganie, a jakie konsekwencje za niewywiązanie się z obowiązków – z tymi i wieloma innymi pytaniami zmagali się słuchacze wykładów. Zadziwiło ich usystematyzowanie rodzicielstwa, w którym nie ma miejsca na przypadkowość. – Od jakiegoś czasu nosiłam się już z zamiarem ustalenia z dziećmi zasad obowiązujących w domu, spisania ich i powieszenia w widocznym miejscu. Nie mam już wątpliwości – wracam do domu i zabieram się do pracy – śmieje się Katarzyna Gołębieska, mama trojga dzieci. – Ten model wychowywania jest mi niezmiernie bliski – tłumaczy pani Justyna. – Widzę jednak, że choć wiem, jak kochać i czego wymagać, brakuje mi tego „jestem”, bez którego nie ma „kocham” i „wymagam”. Co z tego, że ustalę zasady, kiedy nie będę obecna w domu. W tym roku zmieniłam pracę, żeby więcej czasu spędzać z dziećmi. Widzę, że obecność jest podstawowym warunkiem wychowania. A z drugiej strony wypowiedzi prelegentów o tym, by się nie pogrążać, nie wyliczać swoich porażek rodzicielskich, ale cieszyć się z małych sukcesów, pozwoliły mi odetchnąć z ulgą. Dla mnie, jako samotnej matki, radość z najmniejszych postępów jest chyba szczególnie ważna – dodaje. Wydaje się jednak, że to, co najbardziej zachwyciło słuchaczy, to świadectwo relacji małżeńskiej, jakie dali państwo Magdalena i Piotr. – Kiedy mówili o tym, że małżeństwo jest sakramentem, a rodzicielstwo nie, że relacja małżeńska podnosi nas z naszych upadków i prowadzi do wychowania, zdałam sobie sprawę, że nawet gdybyśmy odpuścili sobie wszystko w związku z naszymi dziećmi, a dali im przykład szczęśliwego, pełnego miłości i szacunku małżeństwa, będzie dobrze. Nie możemy dać dzieciom więcej niż kochających się rodziców. To pozwala mi z nadzieją patrzeć w przyszłość – mówi Renata Adamala, mama pięciorga dzieci.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma