GN 3/2021 Archiwum

Gdzie Maryję witał Mieszko

– Nigdy nie byłam za granicą, mimo że mam ponad 70 lat, nie widziałam morza ani gór, ale kilka razy w życiu byłam u Królowej Polski. Teraz po raz drugi Ona przybyła do mnie. Te spotkania to coś więcej niż cały świat, wielka woda i góry kamieni. Możliwość rozmawiania z Matką Boga to największe szczęście – mówi Maria Nowakowska.

Przez 10 dni ikona Czarnej Madonny peregrynowała po dekanacie rawskim. Obraz Matki z Bliznami witali wierni parafii: św. Józefa Rzemieślnika w Kochanowie, św. Wawrzyńca Diakona i Męczennika w Białyninie, św. Michała Archanioła w Głuchowie, św. Marcina w Wysokienicach, św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Boguszycach, Świętej Trójcy w Cielądzu, a także parafianie trzech rawskich wspólnot: Niepokalanego Poczęcia NMP, św. Pawła od Krzyża i Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Ostatnią parafią w dekanacie rawskim, do której przybyła Miriam, była parafia Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Kurzeszynie.

Korona i orszak ze świętymi

Bez względu na aurę w każdym miejscu po Maryję wychodzili kapłani i jeden z łowickich biskupów wraz z rzeszą wiernych, wśród których byli samorządowcy, strażacy, ministranci i lektorzy, uczniowie, matki i ojcowie, młodzież i dzieci. W wielu miejscach zewnętrznym znakiem oczekiwania były dekoracje dróg, domów, sklepów i kościołów. Powiewające wstążki, proporczyki i chorągiewki informowały, że mieszkańcy oczekują wizyty kogoś niezwykłego – Królowej Polski, Matki Zbawiciela. Wędrującą Panią Jasnogórską witano jednak przede wszystkim żywymi sercami. Każda z parafii podkreślała na różne sposoby nie tylko swoją miłość do Maryi, ale także swoją specyfikę, tradycje, historię. W królewskiej Rawie, w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP, ikonę ustawiono na pięknym tronie, nad którym umieszczono królewską koronę. Symbol ten miał nie tylko nawiązywać do historii miasta, ale przede wszystkim podkreślać, że Maryja jest Królową Polski, a także królową serc. O tym świadczył też niezwykły orszak powitalny, w którym po Matkę z Jasnej Góry wyszli nie tylko parafianie, ale także święci. W procesji przed ikoną niesione były relikwie św. s. Faustyny i św. Jana Pawła II. Święty papież był także obecny podczas odwiedzin Maryi w parafii pw. św. Pawła od Krzyża. Parafialna grupa teatralna, w nawiązaniu do 1050. rocznicy chrztu, przybyła do świątyni, wcielając się w postacie Mieszka I, Dąbrówki, dam dworu, a także św. Faustyny, Jana Pawła II i sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Nie mniej uroczyście było w trzeciej rawskiej parafii Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Ze względu na małe rozmiary kaplicy wierni zgromadzili się na uroczystościach powitalnych w... hali sportowej. Większość stanowiły dzieci i młodzież, które na spotkanie z Maryją przybyły z kolorowymi kwiatami. Wszyscy obecni otrzymali małą biało-niebieską kokardkę symbolizującą Matkę Bożą. W ten sposób pokreślono, że przy Maryi wszyscy są jedną rodziną.

Gorące spotkania i wielka pokuta

Myliłby się ten, kto by sądził, że powitanie z pompą zgotowano Czarnej Madonnie tylko w miejskich parafiach. Gorące i czyste serca, niezwykłe dekoracje, w tym własnoręcznie wykonane portrety Maryi, zdobiły małe i duże kościoły na wsiach. W wielu parafiach, jak choćby w Wysokienicach, Cielądzu, Głuchowie, Boguszycach, wierni – bez względu na wiek – przybyli w strojach ludowych. Oczekiwanego Gościa witano kolorowymi kwiatami, chorągiewkami, kwiatowymi girlandami i pięknym śpiewem. Wszędzie, gdzie przybywała Maryja, po policzkach płynęły łzy. Wiele wzruszeń przeżyli wierni z parafii Świętej Trójcy w Cielądzu. Nawiedzenie ikony zbiegło się w ich parafii z Wielką Pokutą, jaka miała miejsce na Jasnej Górze. Mając przy sobie Czarną Madonnę, włączyli się duchowo w tamto wydarzenie. Głoszący homilię biskupi zachęcali wiernych, by nie zmarnowali czasu nawiedzenia. Słowa zachęty padały na żyzną glebę. Przez całą noc w kościołach trwała gorąca modlitwa. – Bardzo tu na Nią czekaliśmy – mówi Mirosława Urbańska z Kurzeszyna. – Mocno przeżywam to spotkanie, bo niedawno pochowałam teścia. Czekałam na Nią ze swoim bólem. Maryja jest bardzo ważną osobą w mom życiu. Zawsze, gdy wracamy z mężem z wczasów, odwiedzamy Ją na Jasnej Górze. Pamiętam, jak 50 lat temu chodziła po naszych domach. Wtedy i dziś można wszystko Jej powierzyć, a Ona na pewno znajdzie jakieś rozwiązanie. Z czasu spędzonego przed Miriam cieszyła się także Danuta Kacprzyk. – Modląc się i patrząc na Maryję, uświadomiłam sobie, że czegoś podobnego w swoim życiu już nie przeżyję. Ona przyszła do mnie, do mojej świątyni, do miejsca, w którym najłatwiej mi się skupić i modlić. By być z Nią jak najdłużej, wyszłam wcześniej z pracy. Tego dnia nic nie było ważniejsze od Niej – dodaje pani Danuta.

Relacje z peregrynacji obrazu MB Częstochowskiej w parafiach z galeriami zdjęć na stronie: lowicz.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama