Nowy numer 42/2019 Archiwum

Matka kapłanów i wiernych

– Ona podnosi człowieka na duchu. Można na Nią patrzeć bez przerwy, a odchodząc, ciągle nie ma się dość – mówił Tadeusz Winnicki.

Obraz Matki z Bliznami witali wierni parafii: Świętych Męczenników Jana i Pawła w Mikołajewie, Matki Bożej Miłosierdzia w Pilawicach, św. Jana Chrzciciela i św. Rocha w Brochowie, św. Michała Archanioła i św. Anny w Kamionie Sochaczewskim, Narodzenia NMP w Młodzieszynie, św. Jana Chrzciciela w Kątach, a także sochaczewskie parafie św. Brata Alberta Chmielowskiego, Józefa Robotnika i Narodzenia NMP. Ostatnią i najstarszą parafią w dekanacie była parafia św. Wawrzyńca, którą Pani Jasnogórska odwiedziła już po raz trzeci. Poprzednie nawiedzenia miały miejsce w 1958 i 1981 roku.

Małe i duże cuda

Bez względu na pogodę, która nieraz była sprawdzianem gorliwości, w każdym miejscu po Maryję wychodzili kapłani wraz z tłumem wiernych: samorządowcami, strażakami, ministrantami i lektorami, harcerzami, uczniami, matkami, ojcami, młodzieżą, dziećmi, a także przedstawicielami różnych wspólnot, stowarzyszeń i kół różańcowych. Wszędzie zewnętrznym znakiem oczekiwania były dekoracje dróg, domów, kapliczek i kościołów. O duchowe przygotowanie wiernych zadbali ojcowie pijarzy. W Mikołajewie mieszkańcy podzielili drogę tak, żeby każda z wiosek mogła przystroić choć kilkanaście metrów i by mogła nieść ikonę. Podczas nawiedzenia Maryja na chwilę opuściła świątynię. Po co? By swoją obecnością nacieszyć także wiernych na co dzień modlących się w kaplicy pw. Matki Bożej Ostrobramskiej w Białyninie. Nie mniej uroczyście było w Pilawicach. W procesji parafianie nieśli feretrony i chorągwie. Bielanki, mimo trwającej jeszcze zimy, przed Królową sypały kwiaty. Po królewsku, muzyką i wierszem, witano Maryję w brochowskiej świątyni, w której chrzest przyjął Fryderyk Chopin. Świątynia z trudem pomieściła wiernych. W Kamionie Maryja uczyniła mały cud. Uciszyła wiatr i mocno poruszyła serca wiernych. Spotkanie z Madonną było wielkim wydarzeniem także dla wspólnoty z Młodzieszyna. – Dla nas to cud, że to nas spotyka – mówiła Aleksandra Chaber. Droga procesji powitalnej ustrojona była 150 flagami w barwach narodowych, maryjnych i papieskich. Oprócz chorągiewek dzieci niosły kwiaty z bibuły. Do wizyty Królowej gorliwie przygotowali się także wierni z parafii w Kątach, która w tym roku obchodzi jubileusz 25-lecia. W związku z nawiedzeniem ogłoszono gminny konkurs plastyczny.

Wydarzenie z wysokiej półki

Z wielką pompą, ale i ogromną gorliwością Jej przybycia oczekiwali wierni z sochaczewskich parafii, w których – idąc za przykładem Jana Kazimierza – włodarze odczytywali „Akt zawierzenia miasta Jasnogórskiej Matce”. Jej cudowny wizerunek ustawiano na specjalnie przygotowanych tronach, często ozdabianych koronami. Dla wiernych z parafii św. Brata Alberta wizyta Maryi i obchodzony obecnie Rok św. Brata Alberta to dwa najważniejsze wydarzenia, obok konsekracji, w historii parafii. Jak w domu Maryja mogła się poczuć także w dziekańskiej parafii św. Józefa Robotnika, której wezwanie wybrał sam prymas kard. Stefan Wyszyński. Królowej Polski oczekiwano na rondzie im. Jana Pawła II. Tłumy towarzyszyły również wizycie Maryi w parafii św. Wawrzyńca. Trudno wyliczyć wszystkie stany i zawody, które wzięły w nim udział. Honory Królowej oddali żołnierze z jednostki w Bielicach, grupa błękitna ŁPPM na Jasną Górę, lekarze, siostry zakonne oraz klerycy WSD w Łowiczu. Podczas drogi i Mszy św. przygrywała Orkiestra Dęta Państwowej Szkoły Muzycznej w Sochaczewie. Oprawę muzyczną zapewnił też Chór Towarzystwa Śpiewaczego Ziemi Sochaczewskiej.

Odwiedzająca parafie Miriam wzruszała nie tylko wiernych, ale i kapłanów. – Kiedy Pani Jasnogórska przybyła, miałem wrażenie, że mówiła mi do ucha, że ze wszystkim dam sobie radę, że Ona nadal będzie mi pomagała i da mi siły potrzebne do głoszenia Chrystusa – wyznał ks. Kazimierz Wojtczak. – Ona była u początku mojego powołania i decyzji o kapłaństwie. Potem przez cały czas mi towarzyszyła. Tak się złożyło, że we wszystkich parafiach, w których byłem proboszczem, Ona była patronką. To dla mnie szczególny znak. Podobnie jak i to, że urodziłem się w dniu Jej wniebowzięcia. Od zawsze czuję się Jej dzieckiem – dodał.

Spotkanie z Panią Jasnogórską było bardzo ważne i wzruszające dla ks. Zbigniewa Łuczaka. – To było niesamowite przeżycie! Mówiąc językiem medialnym – z wysokiej półki. Wydaje się niekiedy, że Ewangelia, słowo Boże są nam znane i proste, ale gdy się spojrzy w te ciemne oczy, wszystko, co było dotychczas pewnością w życiu, staje się niepewnością. Człowiek uświadamia sobie, jak wiele brakuje mu w wędrówce przez życie. Sumienie jest niesłychanie poruszone – wyznał ks. Łuczak. Swoją refleksją i wzruszeniem podzielił się także ks. Jan Marian Głuszczek, proboszcz z Kątów: – Maryja jest bardzo ważną osobą w moim życiu. W domu mieliśmy mały ołtarzyk z Niepokalaną, przed którym się modliliśmy. Wpatrując się w Nią, odmawiałem akt oddania. Później Jej XVII-wieczny wizerunek, w typie Salus Populi Romani, umieściłem też w ołtarzu głównym świątyni w Kątach – mówi ks. proboszcz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL