GN 33/2019 Archiwum

Czas przytulania do Maryi

O nazwisku szeptanym w kaplicy, zbiegach okoliczności, w których palce maczała Matka Boża, i spotkaniu, jakiego nie da się zapomnieć, mówi Maria Grochowska, która podczas IV Diecezjalnej Pielgrzymki Kobiet wylosowała pielgrzymkę do Fatimy, ufundowaną przez Biuro Podróży „Arka Travel” z Łowicza.

Agnieszka Napiórkowska: Przed IV DPK wiele razy informowaliśmy, że podczas spotkania w Szymanowie wylosujemy wyjazd do Fatimy. Czy przez głowę przeszła Pani myśl, że wygra go właśnie Pani?

Maria Grochowska: Nie, absolutnie tak nie myślałam. Fakt, że jedna z pań poleci do Fatimy, w ogóle mi umknął. Przed losowaniem modliłam się w kaplicy sióstr. I – co chcę podkreślić – nie o wyjazd do Fatimy, tylko w swoich sprawach, które noszę w sercu. Gdy się modliłam, wydawało mi się, że ktoś szepcze moje nazwisko: „Grochowska, Grochowska...”. Kiedy pani Żaneta z biura „Arka Travel” sięgnęła do pudła z nazwiskami i powiedziała, że zwyciężczyni jest z Międzyborowa, też o sobie nie myślałam. Dopiero wywołanie mojego nazwiska mnie spionowało. Nie mogłam w to uwierzyć. Czułam się absolutnie niegodna tego wyróżnienia. Dopiero słowa, że „z Matką Bożą się nie dyskutuje” uspokoiły mnie, a potem przez cały czas mnie niosły. Gdy ochłonęłam, radości nie było końca. Później jedynym zmartwieniem był lot. Bardzo się bałam, ale po kilku Różańcach lęk odpuścił. Przed wyjazdem Matka Boska maczała palce jeszcze w jednym. Do Fatimy miałam lecieć z grupą, w której nikogo nie znam. Miałam mały dyskomfort. Jeszcze na pielgrzymce podeszła do mnie żona zastępcy wójta, Mieczysława Guzowska, i powiedziała, że marzy o wylocie do Fatimy. Poprosiłam, by się postarała lecieć razem ze mną. Mimo trudności, udało się. I do Fatimy poleciałyśmy obie.

Zanim Pani wyleciała, do Międzyborowa przybyły relikwie świętych dzieci fatimskich, te, które podczas IV DPK były z nami...

To był szalenie ważny moment. Idąc za waszą sugestią, księża poinformowali parafian, że podczas spotkania z dziećmi mogą napisać intencje, które ja zabiorę do Fatimy i złożę przed Matką Bożą. Przez cały czas bałam się tylko o to, by mi bagaż nie zaginął. Nie myślałam o utracie rzeczy osobistych, ale o tym, że mogłabym nie dowieźć tych próśb. Przez całą pielgrzymkę podczas codziennych Mszy św. też je polecaliśmy.

Sam pobyt w Fatimie – jaki to był dla Pani czas?

Brak słów. Będąc tam, ciągle płakałam. Najgorzej było, gdy poszliśmy po raz pierwszy do kaplicy objawień. Wówczas zalałam się morzem łez. Nie potrafię wyrazić słowami tego, co przeżyłam. Jest to szczególne miejsce, w którym czuje się realną obecność Matki Bożej. W momencie, kiedy figura wychodzi do ludzi, kiedy patrzy się w twarz tej Matce, człowiek czuje się Jej dzieckiem. Wówczas wiara staje się pewnością. Myślę, że Ona wszystko rozumie, że patrzy na każdego z osobna i bardzo cieszy się z każdej osoby, z każdego odmówionego Różańca. Ona z tej ogromnej wspólnoty ludzi, którzy pochodzili z Azji, Europy, Ameryki, podczas modlitwy robiła jedną rodzinę. Każdy modlił się w swoim języku, ale wszyscy mówiliśmy to samo. To chyba taki przedsmak nieba. Nie mniej wzruszająca była Droga Krzyżowa w miejscach, po których chodziły dzieci. Niemałym przeżyciem było także spotkanie w domu św. Łucji starszej pani pochodzącej z jej rodziny. To uświadomiło mi, że dzieci, które widziały Maryję, żyły tu tak naprawdę niedawno. To potęgowało poczucie ich bliskości. Podobnie było także przy ich grobach. Poza Fatimą nie zapomnę też pobytu w Santiago de Compostela. Modlitwa u grobu apostoła, widok strudzonych pielgrzymów, ale i ogromnej kadzielnicy zachwycały i ściskały za serce.

Czy Matka Boża zawsze była Pani bliska?

Tak. Nie jestem święta, ale czuję, że Maryja zawsze była przy mnie. Kilkanaście lat wędrowałam do Niej do Częstochowy z warszawską pielgrzymką, potem trzy razy z łowicką. Dziś ze swoją siostrą należę do Różańca Rodzin. Nasza mama nie rozstawała się z różańcem. Po wyjeździe jeszcze mocniej przylgnęłam do Matki Bożej i Różańca. Pobyt w Fatimie był czasem przytulania się do Maryi. Poczułam, że różaniec to narzędzie pierwszego użytku. Poczułam też, że Pani z Nieba wskazuje na konieczność ciągłego nawracania się.

Czy pod skrzydłami biura podróży czuła się Pani bezpiecznie?

Bezpiecznie to mało powiedziane. Była ze mną pani Żaneta, szefowa „Arki Travel”. To niezwykle ciepła osoba o wielkim sercu. Nie tylko ja, ale wszyscy pielgrzymi byli zachwyceni perfekcyjną organizacją. Dodatkowym atutem była pani Małgosia, przewodniczka. Miła, otwarta, z ogromną wiedzą i empatią. Dzięki obu paniom nie tylko duchowo ta pielgrzymka była wyjątkowa, za co chcę bardzo podziękować.

agnieszka.napiorkowska@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL