Nowy numer 21/2018 Archiwum

Jesteśmy zawsze na „tak”

– Mam nadzieję, że nasi parafianie, jak i goście zobaczyli, że Kościół to nie skamieniałe duszpasterstwo – mówi ks. Jacek Zieliński.

Po raz drugi na zakończenie liturgicznego okresu Bożego Narodzenia świątynia parafii Chrystusa Dobrego Pasterza w Łowiczu przemieniła się w scenę teatralną. Tak jak rok temu, w projekt zaangażowali się wszyscy pracujący w parafii księża. Proboszcz ks. Wiesław Wronka jest otwarty na inicjatywy swoich wikariuszy. Dał zielone światło na wystawienie kolejnego przedstawienia o tematyce świątecznej. 12 miesięcy temu wystawiono sztukę „Jeszcze jedna opowieść wigilijna”, nawiązującą do słynnej „Opowieści wigilijnej” Karola Dickensa. Główną rolę zagrał ks. Kamil Goc.

W realizację, oprócz kapłanów, zaangażowani byli członkowie młodzieżowych grup parafialnych oraz znajomi księży. Minął rok i grupa aktorów rozrosła się. 25 osób zagrało w przedstawieniu „Cud Miłości”. Scenariusz stworzył ks. Zieliński, wikariusz parafii Chrystusa Dobrego Pasterza i zarazem diecezjalny duszpasterz młodzieży. Była to kompilacja kilku różnych scenariuszy, stąd wątki biblijne – Świętej Rodziny i Heroda oraz współczesne – cudownie uzdrowionej młodej kobiety i zagubionych w życiu młodych, którzy w Nowonarodzonym odnaleźli prawdziwą miłość. Przedstawienie przeplatane było świątecznymi pieśniami i kolędami w wykonaniu scholi oraz solistów. Zespołem dyrygował ks. Michał Szkupiński, miejscowy wikariusz, który ukazał licznie zgromadzonej publiczności nie tylko talent muzyczny, ale i aktorski – wcielił się w postać Heroda. Natomiast ks. Robert Błaszczyk, również wikariusz parafii Chrystusa Dobrego Pasterza, był aniołem – narratorem. Pozostali aktorzy wywodzili się ze scholi, ministrantów i grupy młodzieżowej „Emmanuel”.

Jak podkreśla ks. Zieliński, nie było problemów ze skompletowaniem obsady, mimo że próby odbywały się późno wieczorem, bo księża zaangażowani w projekt chodzą po kolędzie. Nikt nie odmówił. Wielkie podziękowania należą się też rodzicom dzieci, którzy poświęcali swój czas na dowóz pociech na próby. Publiczność dopisała. – Ludzie nas zaskoczyli. Było ich więcej niż w zeszłym roku. Mam nadzieję, że nasi parafianie, jak i goście zobaczyli, że Kościół to nie skamieniałe duszpasterstwo – mówi ks. Zieliński i podkreśla jeszcze jedną rzecz – wspólnotę, jaka się wytworzyła zarówno między księżmi, jak i wśród młodzieży.

Jedna z ról przypadła studentce Paulinie Stasiak. Zagrała osobę, która w trudnych momentach życiowych wskazywała młodym ludziom właściwą drogę – do Jezusa. – Nie wiem, czy poza sceną jestem dla innych takim przewodnikiem, ale chciałabym być – mówi Paulina. Wraz z innymi studentami stanowi trzon grupy „Emmanuel”. – Oprócz tego, że jesteśmy wspólnotą, jesteśmy też przyjaciółmi. Lubimy spędzać ze sobą czas i to nas mobilizuje do działania – dodaje. Słowa koleżanki potwierdza Karolina Kołodziejska. – Słysząc, że mamy coś do zrobienia, jesteśmy zawsze na tak. Gdy wracamy z uczelni do domów, zawsze znajdujemy czas, żeby spotkać się ze sobą, poza wspólnotą. W tym przedstawieniu mieliśmy swoje role, ale cieszę się, że większość należała już do młodszych, którzy dopiero zaczynają się angażować w życie parafialne. To, że z nami występują księża, jest motywujące. Skoro ksiądz nauczył się roli mimo natłoku obowiązków, to ja też mogę – mówi Karolina.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma