Nowy numer 46/2018 Archiwum

Nic nie zbiskupiał

– Taki termin odchodzenia z tego świata jest dany ludziom wyjątkowym. Tak umarł przed 100 laty Brat Albert, człowiek wielkiej wrażliwości na tajemnicę wcielenia, tak umarł przed 20 laty abp Bronisław Dąbrowski – mówił podczas pogrzebu bp. Stanisława Kędziory kard. Kazimierz Nycz.

W uroczystość Narodzenia Pańskiego, po ciężkiej chorobie, zmarł biskup senior diecezji warszawsko-praskiej Stanisław Kędziora. Odszedł w wieku 83 lat, w 60. roku kapłaństwa i w 31. roku posługi biskupiej. Pochodzący z Seligowa hierarcha, jak mówił o nim w dniu pogrzebu bp Józef Zawitkowski, „nic nie zbiskupiał”. Dla wiernych, swoich ziomków, a także dla młodszych i starszych kolegów był biskupem Stasiem, ciepłym, skromnym, cichym i pokornym, przez całe życie powtarzającym za Maryją: „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Te słowa uczynił zresztą swoim biskupim zawołaniem.

Biskup nie umiera inaczej

Biskup Kędziora urodził się 6 grudnia 1934 r. w Seligowie w parafii Pszczonów, należącej do diecezji łowickiej. Święcenia kapłańskie otrzymał 3 sierpnia 1958 r. z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. Studiował na KUL, gdzie w 1971 r. uzyskał doktorat z teologii. Od 1965 r. wykładał teologię dogmatyczną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie, gdzie pełnił też funkcję prefekta, a później wicerektora. Konsekrowany na biskupa został 25 marca 1987 r. w kolegiacie łowickiej przez kard. Józefa Glempa, bp. Władysława Miziołka i bp. Kazimierza Romaniuka. W Konferencji Episkopatu Polski był członkiem Rady ds. Wychowania Katolickiego, Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Komisji ds. Duchowieństwa i Komisji ds. Duszpasterstwa Akademickiego. Mszy św. pogrzebowej 29 grudnia przewodniczył kard. Nycz, a homilię wygłosił bp Zawitkowski. – Dziś pogrzeb biskupa. A ja po dziecięcemu myślałem, że biskup – taki wybrany, umiłowany, wyniesiony, namaszczony, wyświęcony – to umiera inaczej, tak ładnie, w kadzidłach, z uśmiechem. A tu nie! Stoję nad twoją trumną, całuję twoje dobre ręce, namaszczone, kapłańskie, święte. Sześć lat cierpienia to bardzo długo. Krzyż biskupi oddałeś biskupowi Markowi. To pięknie. Stasiu, ty wiesz, że własnego krzyża nie da się oddać komuś. Krzyż się nosi na plecach, nie na sercu. Wiem, że bardzo cierpiałeś i pytałeś: „Ale, za co?”. Wiem: pewnie za mnie – mówił w bp Józef. W Eucharystii pogrzebowej uczestniczyło 17 biskupów, wśród których byli bp Andrzej F. Dziuba i bp Wojciech Osial oraz ponad 200 kapłanów. Biskup Kędziora spoczął na cmentarzu Bródnowskim.

Znam tę tajemnicę

Podczas pogrzebowej homilii bp Zawitkowski przypomniał kilka wydarzeń z życia zmarłego. Wiele z nich dobrze pamiętają mieszańcy parafii Pszczonów. Ich ziomek biskup nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach. Po święceniach często bywał w parafii. Spacerował po wsi, odwiedzał rodzinę, znajomych. Pozdrawiał i błogosławił parafian. Po jego śmierci gros osób wspominało jego dobroć, otwartość i troskę. Ilu ludziom pomógł? Nie wiadomo. Zawsze bowiem robił to cicho, bez fleszy, tak, by osoba, którą wspierał, nie czuła się zawstydzona. Skąd u warszawskiego biskupa taka wrażliwość? Wierni z Pszczonowa nie mają wątpliwości – nauczył się tego w swoim domu rodzinnym i parafii, w których zrodziła się jego wiara. Mimo że życie nie rozpieszczało go, miłość matki i pomoc parafian uczyniły go człowiekiem silnym, pogodnym i otwartym. Na własnej skórze, u początku drogi kapłańskiej, doświadczył dobra i pomocy, o czym nigdy nie zapomniał. Jego dobra nie zapomnieli mu też jego ziomkowie, którzy podczas homilii pogrzebowej nie kryli łez. – Stasiu kochany! Seligów rodzinny płacze, bo umarł nasz biskup, którego rodziców znaliśmy. Tata Antoni zmarł tak wcześnie, zabity przez niemieckich okupantów. Pobożna mama Tekla chowała was modlitwą, ciężką pracą, a chleb domowy dawała z sercem, aby starczyło dla wszystkich, co byli w domu. Twoja biedna chatynka w Seligowie stała się w trudnych czasach katechetyczną świątynią. Tu uczyły się dzieci Seligowa. Urośli z nich księża – mówił w homilii bp Zawitkowski. Kaznodzieja przypomniał także wstąpienie i czasy seminaryjne zmarłego hierarchy. – Stasiu, znam tę tajemnicę. Mieszkańcy Seligowa zebrali parę złotych, żebyś miał na drogę do Warszawy. Pojechałeś i zostałeś przyjęty do seminarium. Pamiętam cię z tych czasów. Nie chciałeś śpiewać w scholi. Byłeś rocznym diakonem. To wielkie wyróżnienie. Podejrzałem cię kiedyś, jak nocą leżałeś krzyżem w seminaryjnej kaplicy. Wciąż myślę, o co pytałeś Pana Jezusa... – mówił biskup.

Nigdy się nie wynosił

O dobroci bp. Kędziory chętnie świadczą pochodzący z parafii kapłani. – Biskup Stanisław przyjmował mnie do seminarium – wspomina ks. Józef Paciorek, proboszcz w Bednarach. – Kiedy studiowałem, wspomagał mnie finansowo. Starałem się tego nie nadużywać, ale zawsze wiedziałem, że mogę na niego liczyć. W seminarium był naszym dobrym duchem. Bardzo się nami interesował. Gdy był proboszczem w parafii Wszystkich Świętych w Warszawie, chodziłem mu pomagać. Był bardzo lubiany przez księży i kleryków. Nigdy się nie wynosił. Pamiętam, że kiedyś wykopywaliśmy drzewo. Przyszedł, wziął szpadel i zaczął z nami pracować. Nikt nie czuł dystansu. On zawsze był autentyczny. No i zawsze było go wszędzie pełno – wspomina ks. Paciorek. Ksiądz Józef zaznacza, że nie ma sprawy, która mogłaby mu przeszkodzić we wzięciu udziału w pogrzebie biskupa ziomka. – Myślę, że to był święty kapłan. I wiem, że w tej opinii nie jestem odosobniony. Świadczyli o tym też inni księża. Potwierdzały to także tłumy wiernych i kapłanów, którzy zawsze uczestniczyli w jego jubileuszach czy wizytach w parafii – przekonuje proboszcz Bednar. Zdanie ks. Paciorka znajduje potwierdzenie w kronice parafialnej pszczonowskiej parafii. Ze szczegółami opisana jest jego biskupia konsekracja w kolegiacie łowickiej, w której uczestniczyła rzesza parafian w strojach ludowych. Wiele miejsca poświęcono także pierwszej wizycie biskupa w rodzinnej parafii, która miała miejsce 5 kwietnia 1987 roku. W kronice czytamy: „Cała parafia przygotowywała się do godnego przyjęcia swojego parafianina z dużym zaangażowaniem. Każda wioska przygotowała prezent i przez swoją delegację składającą się z trzech osób podczas Mszy św. wręczyła go w darze ofiarnym ks. biskupowi. Wszystkie delegacje, a także część parafian byli w strojach łowickich. Było to historyczne wydarzenie dla całej parafii, która doczekała się wyniesienia swojego parafianina do godności biskupiej. Na tej uroczystości było 60 księży z pobliskich dekanatów i wielkie rzesze wiernych z pobliskich parafii, którzy nie tylko wypełnili po brzegi kościół, ale połowa ludzi była na zewnątrz”. Kronikarskim zapiskom nie umknęło także obchodzone w parafii 50-lecie święceń kapłańskich bp. Kędziory, który podczas Eucharystii dziękował za dar kapłaństwa. Kroniki pszczonowskie odnotowały też ostatnią drogę biskupa Stanisława, w której uczestniczyła 25-osobowa delegacja z parafii z ks. proboszczem Cyprianem Lewandowskim i wójtem Makowa Jerzym Stankiewiczem. Jak podkreślają wierni, śp. biskup nadal jest i będzie w ich pamięci. – Od dnia jego pogrzebu codziennie się za niego modlę – mówi Marianna Gąsecka. – To był nasz człowiek. Często tu bywał. Jego dom rodzinny jest blisko naszego. Wiele o nim słyszałam od mojej teściowej, której był chrześniakiem. Nieraz opowiadała o jego rodzinie, która była bardzo biedna. Wiem, że miał silne powołanie. Zanim wstąpił do seminarium, pracował z moim mężem w Skierniewicach na budowie. Potem, po święceniach, zawsze chętnie tu wracał. Na 50-lecie święceń wręczałam mu prezent. Myślę, że tam, w niebie, będzie o nas pamiętał tak, jak my o nim – dodaje pani Marianna.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy