Nowy numer 41/2018 Archiwum

W kawalerach siła

W środku nocy ze śpiewem na cześć Zmartwychwstałego obchodzą pola, wypraszając Boże błogosławieństwo. Najstarsi mieszkańcy twierdzą, że tak było od zawsze.

Zwyczaj chodzenia z chorągwią w Święta Wielkanocne na wsiach w okolicach Łowicza jest wciąż żywy. Ale tylko w parafii św. Rocha w Boczkach Chełmońskich chorągwiarze gromadzą się we wtorek wielkanocny w kościele na Mszy św. Dla miejscowych to trzeci dzień świąt. Do świątyni przybyły grupki młodych mężczyzn z Błędowa, Sierżnik I, Sierżnik II, Łaguszewa i Boczek Chełmońskich. Gdy się zbliżali do kościoła, wielkanocne pieśni niosły się na całą okolicę. Ich głównym znakiem rozpoznawczym jest chorągiew. Każda wieś ma swoją, niepowtarzalną, misternie haftowaną i przystrojoną. Przed krzyżem przy kościele oraz przed ołtarzem niosący sztandary oddawali pokłon, pochylając drzewce trzykrotnie. W kościele cały orszak w tym czasie padał na kolana.

Chorągwiarzy powitał proboszcz ks. Mariusz Szmajdziński, na znak szacunku całując chorągwie. Następnie sprawował Mszę św. w intencji tych, którzy obchodzą, i tych, którzy dawniej obchodzili pola. Ta tradycja, przekazywana z pokolenia na pokolenie, jest tu bardzo mocno zakorzeniona. Najstarsi mieszkańcy twierdzą, że było tak, odkąd pamiętają. Chorągwiarze to przeważnie młodzi mężczyźni – kawalerowie. Ożenek kończy ich „służbę”. Czasami się zdarza, że jeszcze towarzyszą młodszym w obchodzeniu pól. Ktoś przecież musi przekazać ten piękny zwyczaj.

Nie jest to zadanie dla wszystkich. Po pierwsze – trzeba mieć krzepę. Niezależnie od pogody w nocy z Niedzieli Zmartwychwstania na Poniedziałek Wielkanocny przechodzą kilkanaście kilometrów, kropiąc pola wodą święconą. Grupy chorągwiarzy kroczą granicami swojej wsi. Punktami charakterystycznymi są kopce. W nich umieszczane są palemki. Orszak obchodzi kopiec trzy razy. Wypowiadane są słowa modlitwy: „Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas, Panie”.

Przez całą drogę śpiewane są pieśni o Zmartwychwstałym. – Ci, którzy pierwszy raz idą, muszą się ich nauczyć – mówi Michał Czapnik z Łaguszewa. Z chorągwią chodzi już 12 lat. – W tym roku przyjęliśmy do naszego grona dwóch nowych chorągwiarzy. Nazywamy ich frycami. Zajmują się przygotowaniem całego obrzędu. Muszą zadbać o palemki i wodę święconą – tłumaczy. Z przyjmowaniem fryców związany jest też rytuał. W Łąguszewie odbywa się to przy ognisku koło trzeciego kopca. Nowi chorągwiarze muszą ugościć starszych. To tzw. wpisowe. Konkretna godzina wymarszu zależy od dystansu, jaki jest do pokonania w danej wsi. Np. łaguszewscy chorągwiarze zaczynają obchodzić pola o 2.00 w nocy. O 7.00 nad ranem zwykle kończą. Pogoda w tym roku nie była najlepsza. Chłód dawał się we znaki. – Bywało gorzej. Zdarzało się, że chodziliśmy w śniegu – mówi M. Czapnik.

W homilii ks. Szmajdziński nawiązał do zwyczaju znanego już w starożytności, kiedy sztandar powierzano najmężniejszemu żołnierzowi, żeby chronił go na polu walki. – Chorągiew z Chrystusem Zmartwychwstałym to nie tylko znak wiary, ale też siły i męstwa – mówił. Podkreślił też, że do wyznawania wiary potrzeba nam siły nie tylko fizycznej, ale też duchowej. I tę siłę może dać nam tylko Jezus, który zwyciężył śmierć.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy