Nowy numer 37/2018 Archiwum

Do zobaczenia w niebie

Przez prawie 3 godziny wierni w makowskiej świątyni uwielbiali Boga i modlili się o łaskę uzdrowienia. Nabożeństwu przewodniczył ks. Jarosław Cielecki.

Na długo przed rozpoczęciem spotkania świątynia wypełniła się wiernymi. Do parafii św. Wojciecha w Makowie w piątek 15 czerwca przybyli nie tylko parafianie, ale także wierni z okolicznych wspólnot i miejscowości, czciciele pustelnika z Libanu. Wcześniej ks. Jarosław odwiedził osoby modlące się w powstałym w parafii Domu Modlitwy św. Charbela.

Prezent na jubileusz

Inicjatorami spotkania były osoby z Domu Modlitwy o numerze 319. Co roku w Polsce, a także w Europie powstają takie domy, w których rodzina, a czasem także sąsiedzi raz w tygodniu spotykają się na modlitwie. Gromadząc się, palą lampę oliwną, odmawiają Różaniec, Litanię do św. Charbela, a także modlitwy za rodziny, kapłanów. W specjalnym zeszycie odnotowują spotkania, a także zapisują wysłuchane prośby.

Każdy z istniejących domów został pobłogosławiony przez ks. Jarosława. Każdy też otrzymał numer. W diecezji domy modlitwy istnieją też m.in. w Sannikach, Świniarach, Skierniewicach i Kiernozi. W każdym z nich jest obraz świętego z Libanu. – Najpierw modliliśmy się w Skierniewicach, a potem zapragnęliśmy mieć dom modlitwy u siebie, w Makowie – mówi Kazimiera Mozga. – Święty Charbel jest mi bardzo bliski. Dzięki jego wstawiennictwu wiele rzeczy się zmieniło. Zyskałam Boży pokój i radość. I nie chodzi o to, że wszystko jest teraz proste i łatwe. Nie mam mniej problemów, ale teraz inaczej na nie patrzę. Na rekolekcjach, podczas modlitw dostaję siły. Czuję, że Bóg jest blisko – wyznaje pani Kazimiera. Spotkanie modlitewne w parafii w Makowie rozpoczęło się od wniesienia relikwii św. Jana Pawła II i św. Charbela. Zrobili to ks. Stanisław Ciąpała, proboszcz parafii świętujący w tym roku 50-lecie kapłaństwa, oraz ks. Grzegorz Krupa, wikariusz. Do ołtarza został przyniesiony także przez ks. Jarosława olej św. Charbela, którym na koniec wszystkich pobłogosławił. Po uroczystym wprowadzeniu relikwii ks. Jarosław złożył życzenia jubilatowi i przekazał mu niezwykły prezent – srebrny wizerunek Matki Bożej Różańcowej z Pompei. W centrum spotkania była uroczysta Msza św. koncelebrowana. Poprzedziła ją konferencja ks. Jarosława, podczas której przybliżył zebranym postać św. Charbela.

Świadek cudów

Święty Charbel był pustelnikiem. Urodził się w 1828 roku i żył 70 lat. Od dziecka wiele czasu spędzał na modlitwie. W wieku 23 lat uciekł z domu i wstąpił do klasztoru. Matka odnalazła go i błagała, by wrócił. Gdy odmawiał, zgodziła się na jego drogę, jeśli przyrzeknie, że zostanie świętym. Był całkowicie oddany Bogu. Przeniósł się do bardziej odizolowanego klasztoru św. Marona w Annaya. Złożył śluby zakonne i został kapłanem. Kiedy matka wróciła, aby odwiedzić syna, on nie zgodził się na spotkanie. Odsyłając ją, powiedział: „Do zobaczenia w niebie”. Słowa te na słuchających zrobiły ogromne wrażenie. Jak mówił ks. Cielecki, św. Charbel wyróżniał się w ascezie, pracy oraz posłuszeństwie. Jego dzień wypełniony był modlitwą, pokutą i pracą. Ostatnie 23 lata spędził w pustelni. W jego celi nic nie było – lampa i dzbanek były jedynym „umeblowaniem”. Często sypiał na gołej ziemi. Zmarł w Wigilię Bożego Narodzenia. Po śmierci jego ciało nie uległo rozkładowi. Przez 45 dni na jego grób padało światło. Z ciała wydobywała się ciecz, którą namaszczano chorych. – W 1993 roku święty przyszedł do sparaliżowanej kobiety Nochad al Hami, którą we śnie zoperował. Na szyi uzdrowionej Libanki pozostały rany po zabiegu. Rozmawiałem z nią. Jeżdżąc z jego relikwiami, spotykam ludzi, którzy dzięki jego wstawiennictwu odzyskują zdrowie – mówił ks. Jarosław. Także w Makowie podczas adoracji Najświętszego Sakramentu modlono się o uzdrowienie i uwolnienie za wstawiennictwem świętego. Po modlitwach wszyscy wierni zostali pobłogosławieni olejem przywiezionym z Libanu. – To był niezwykły czas, pełen łaski. Nie czułam, że modlitwa trwała prawie 3 godziny. Mam duże kłopoty z kręgosłupem. Bałam się, że nie dam rady wytrzymać z powodu bólu. Udało się, był to niezwykły czas odczuwania bliskości Boga – mówi pani Maria.

Więcej o domach modlitwy w 28. numerze „Gościa Łowickiego” i na: lowicz.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma