Nowy numer 42/2018 Archiwum

Jej mury noszą wiele blizn

– Mój Boże! Jakie to wielkie wydarzenie, że tu, na mazowieckiej równinie, Bóg zamieszkał pośród nas. Całuję więc święte ołtarze, całuję kamienne posadzki. Ile tu łez i potu naszych ojców zostało. Ile modlitwy pamięta sobocka świątynia – mówił bp Józef Zawitkowski.

W uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła nosząca ich wezwanie parafia w Sobocie świętowała nie tylko odpust, ale także 500-lecie kościoła. Parafianie i goście ze wzruszeniem dziękowali Bogu za 5 wieków Jego obecności w sobockim kościele, który po pożarze poprzedniego ufundował kasztelan łęczycki Tomasz Sobocki.

Modlitwa, pamięć i dyplomy

Świętowanie rozpoczął występ Zespołu Pieśni i Tańca „Blichowiacy” od „Mazurka Dąbrowskiego” i kilku pieśni żołnierskich. Patriotyczne utwory miały przywołać jeszcze jedną rocznicę – 100-lecie niepodległości. W śpiew włączyli się wierni z bp. Zawitkowskim na czele.

W repertuarze znalazły się także utwory ludowe. Później dzieci z miejscowej szkoły przybliżyły historię świątyni. O miejscowości, fundatorach mówiła także Agnieszka Walczak, mieszkanka, przewodniczka PTTK. Sumie odpustowej przewodniczył i słowo Boże wygłosił bp Zawitkowski. – Na zachodnim szczycie waszego kościoła jest ciosany głaz z imieniem budowniczego tej świątyni i z rokiem ukończenia budowy: 1518 – mówił. – Trzeba nam pamiętać w modlitwie o wielkim kasztelanie łęczyckim Tomaszu Sobockim, który nam darował nie tylko kościół, ale szpital dla biednych i szkołę parafialną. Syn naszego fundatora, również Tomasz, zasłużył sobie na wielkie zaufanie u samej królowej Bony, która decyzją męża uczyniła go wielkim kanclerzem, w dzisiejszym języku – premierem rządu. Ze względu na talent dyplomaty był jakby dzisiejszym ministrem spraw zagranicznych. Wtedy Sobota stała się miastem sławnym, bogatym, znaczącym w Rzeczypospolitej – podkreślał kaznodzieja. Razem z biskupem przy stole eucharystycznym modlili się także ks. Stanisław Poniatowski, dziekan dekanatu Piątek, oraz kapłani i proboszczowie z okolicznych parafii. Obecni byli także przedstawiciele władz gminnych, miejskich i samorządowych. Podczas Eucharystii została osłonięta i poświęcona tablica upamiętniająca wydarzenie. Na zakończenie bp Zawitkowski poprowadził nabożeństwo dziękczynne przed Najświętszym Sakramentem, zakończone procesją wokół kościoła, po której odśpiewano „Te Deum”. Pana Jezusa niósł ks. Jan Dobrodziej, poprzedni proboszcz parafii w Sobocie. Były też podziękowania, dyplomy od obecnego proboszcza ks. Mirosława Krzeszewskiego. Z okazji jubileuszu wydana została publikacja pt. „Zarys dziejów parafii Sobota. Jubileusz 500-lecia kościoła pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła” autorstwa Agnieszki Walczak.

Świadek ważnych wydarzeń

Gotycko-renesansowy kościół z cegły i kamienia był świadkiem wielu ważnych wydarzeń. Jego mury pamiętają lata świetności Soboty, która utraciła prawa miejskie w 1870 r. w wyniku represji zaborcy rosyjskiego po powstaniu styczniowym. Wcześniej w mieście kwitły rzemiosło i handel. We wsiach powstawały folwarki. Sobota była wówczas centrum życia kulturalnego także dla wsi należących do parafii. Znajdowała się tu szkoła, po której ukończeniu część absolwentów studiowała w Akademii Krakowskiej. Przy kościele istniał także szpital. Świątynia, ze względu na swój obronny charakter, była ważnym miejscem także podczas wojen światowych. Jej mury noszą wiele blizn przypominających tamte wydarzenia. Na kościelnej wieży można zobaczyć kulę armatnią, a w innym miejscu – wmurowany wojskowy zapalnik artyleryjski. – Podczas wojen był tu zawsze punkt obserwacyjny – mówi ks. Krzeszewski. – W czasie kampanii wrześniowej jeden z oficerów z wieży dzwonniczej zestrzelił kilkunastu Niemców. Później sam został zestrzelony i pochowany jest na naszym cmentarzu. 500-letnia świątynia była także świadkiem przemarszu i postoju wojsk szwedzkich i polskich. Wiemy, że modlili się tu nuncjusz apostolski Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI, a także sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. – Kochamy ten nasz kościół i jego długą historię – mówi pani Maria. – Modląc się, mamy świadomość, że teraz na nas spoczywa troska o wiarę, tradycję, a także o wszystko, co tę świątynię tworzy. Myśl o tym, że każda cegła jest tu świadkiem wiary naszych pradziadów i ojców, mocno nas pionuje i zachęca do gorliwości – dodaje. Tego dnia w świątyni o wierność Bogu modliła się także pani Małgorzata. – Od lat już nie mieszkam w Sobocie. O jubileuszu dowiedziałam się od rodziny. Był to impuls do tego, by przyjechać i w miejscu, w którym zostałam ochrzczona i w którym moi rodzice i dziadkowie oddawali Bogu chwałę, poprosić o ożywienie wiary. Żyjąc w stolicy, trochę się pogubiłam. Wierzę, że wrócę do dawnej gorliwości – prosiłam w tej intencji Boga i moich świętej pamięci rodziców – wyznała pani Małgorzata.

Mały Wawel

Modlący wpatrują się w wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej w ołtarzu głównym. Królowa z Jasnej Góry umieszczona jest w prezbiterium, które swoim wyglądem nawiązuje do kaplic Wawelu. Do krakowskich arrasów podobne są także polichromie. Nad tabernakulum co uważniejsi dostrzegą koronę Jagiellonów. Jak podkreśla proboszcz, koronę królewską w takich miejscach umieszczano niezwykle rzadko i był to przywilej tylko dla wybranych i zasłużonych osób. A takimi bez wątpienia byli Soboccy. O ich szlachetności i zacności świadczą także inne zabytki, m.in. XVI-wieczne renesansowe nagrobki: pierwszy w Polsce nagrobek piętrowy Tomasza i Jakuba Sobockich, kasztelanów łęczyckich, oraz Tomasza Sobockiego, kanclerza króla Zygmunta Starego. Na tym nie koniec. W małej, przepięknej świątyni znajdują się także tablice epitafijne i klasycystyczny nagrobek Cypriana Zawiszy Czarnego i jego żony Marii, rodziców bohatera narodowego Artura Zawiszy Czarnego, zamordowanego przez władze carskie w Warszawie w 1833 roku. Na uwagę zasługują także ołtarze boczne poświęcone Matce Bożej Sobockiej i św. Annie Samotrzeciej. – Podejrzewa się, że obraz Matki Bożej Sobockiej, namalowany na desce, przywieźli polscy rycerze z Moskwy podczas wielkiej smuty. I choć nie ma na to dowodów, informacja taka przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Jedno jest pewne: malowidło jest nie tylko piękne, ale i bardzo cenne – mówi ks. Krzeszewski. Proboszcz parafii, oprowadzając po świątyni, wskazuje także na 500-letnie drzwi i kaplicę Matki Bożej Nieustającej Pomocy, w której znajduje się antepedium ze srebra ku czci Przemienienia Pańskiego. Co ciekawe, w Sobocie na sklepieniu można znaleźć znaki zodiaku. W kościele nie ma natomiast stacji Drogi Krzyżowej – są one jedynie w kościele cmentarnym, w którym w Wielkim Poście odprawiane jest to nabożeństwo.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy